08 sierpnia 2011

Miles Davis - Tutu: Original Recording Remastered 2011 Deluxe Edition

Płyta tygodnia RadioJAZZ.FM, to jeszcze ciepła, wydana kilka tygodni temu jubileuszowa edycja albumu Milesa Davisa „Tutu”. Wytwórnia co prawda jubileuszu oficjalnie nie celebruje, jednak nowe wydanie w 25 lat po pierwszej edycji z pewnością może uchodzić za jubileuszowe. Na album składają się dwie płyty CD. Pierwsza z nich zawiera nieco dźwiękowo poprawiony tytułowy album, wydany pierwotnie w 1986 roku. Druga płyta, to trwający ponad 78 minut, niepublikowany dotąd koncert zespołu Milesa Davisa z festiwalu w Nicei. Co łączy te dwie płyty, oprócz idei wydawcy sprzedania po raz kolejny materiału z „Tutu”? W zasadzie oprócz osoby lidera i dwu utworów jedynie czasowa koincydencja powstania obu nagrań. Prace w studiu nad „Tutu” trwały od lutego do marca 1986 roku. Koncert zarejestrowano w lipcu, a płyta studyjna ukazała się w październiku, lub listopadzie tego roku (w zależności od rynku).

Zapewne wydawca przypuszczał, że wydając jedynie koncert, płyta z takim nagraniem utonęłaby w morzu dostępnych niekoniecznie legalnie i oficjalnie bootlegów z nagraniami zespołu Milesa Davisa z tego okresu. Moim jednak zdaniem, ten koncert obroniłby się samodzielnie. Biorąc jednak pod uwagę dobrą cenę dwupłytowego albumu i nieco odświeżony dźwięk płyty studyjnej, ta edycja jest atrakcyjną propozycją nawet dla tej większości fanów jazzu, którzy album „Tutu” mają już w swojej kolekcji.

Znawcy historii zespołów koncertowych Milesa Davisa z pewnością wiedzą doskonale, że w 1986 roku Marcus Miller nie koncertował z Milesem Davisem.  Był kluczową postacią przy powstawaniu „Tutu”, jednak w czasie letniej trasy po Europie najważniejszym solistą oprócz lidera był blues-rockowy gitarzysta Robben Ford. Oprócz niego na scenie pojawili się: saksofonista Bob Berg, grający na syntezatorach – Robert Irving III i Adam Holzman, gitarzysta basowy Felton Crews, perkusita Vincent Wilburn Jr. i grający na instrumentach perkusyjnych Steve Thornthon.

Materiał płyty koncertowej został zmontowany z nagrania 4 koncertów, które odbyły się na festiwalu w Nicei. Nie czuje się tego i całość brzmi jak jeden koncert. Prawdopodobnie program był podobny i wybrano najlepsze wykonania, nie dokonując montażu wewnątrz utworów. Już pierwszy utwór – połączenie fragmentów kompozycji znanych z albumów „Decoy”, „Tribute To Jack Johnson” i „Star People” definiuje ówczesny styl zespołu. Gitara jest drugim po trąbce najważniejszym instrumentem na scenie. Do tego dynamiczne i skomplikowane rytmy, jakie znamy raczej z płyt Milesa z lat siedemdziesiątych, niż klinicznie dopracowanych w każdym szczególe produkcji Marcusa Millera.  Szkoda jedynie, że Felton Crews swoimi umiejętnościami nieco od zespołu odstaje, co szczególnie słychać w utworach z „Tutu” – „Portia” i „Splatch”, gdzie gitara basowa Marcusa Millera (w wersji studyjnej) gra ważną rolę.  To właśnie te utwory są nieco słabszym fragmentem koncertu w Nicei. Podobnie jest na innych dostępnych z tego okresu nagraniach koncertowych. Trzeba pamiętać, że w zespole koncertowym nie ma oprócz lidera i Adama Holzmana, żadnego z muzyków biorących udział w nagraniu studyjnym. Dla publiczności w Nicei był to nieznany materiał premierowy, bowiem album „Tutu” ukazał się kilka miesięcy później.

Dla kolekcjonerów nagrań Milesa Davisa, nawet tych stroniących od bootlegów, które oprócz tego, że są nielegalne oferują najczęściej podłą jakość dźwięku, koncert z Nicei nie będzie zaskoczeniem. Bardzo podobny set nagrany również w lipcu 1986 roku w identycznym składzie w Montreux (całkiem niedaleko Nicei) jest dostępny od kilku lat jako część wyśmienitego 20 płytowego zestawu „The Complete Miles Davis At Montreux 1973-1991” zawierającego wszystkie występy Milesa Davisa z jazzowych festiwali w Montreux. To jednak dość drogie i chyba już niedostępne wydawnictwo, więc dzisiejszy album będzie świetną propozycją dla fanów mistrza trąbki, którzy chcieliby posłuchać nagrań swojego idola z 1986 roku.

Pamiętam rok 1986 i wydanie „Tutu”. Pamiętam świetne wyniki sprzedaży i kręcenie nosem krytyków. Pamiętam cytowaną szeroko w różnych mediach anglojęzycznych (internet wtedy był w naukowych powijakach) recenzję rozpoczynająca się słowami „Tutu Much”, przypomnianą również w książeczce dołączonej do naszej płyty tygodnia. Od tego czasu minęło 25 lat. To dużo jak na płytę nasyconą elektronicznymi brzmieniami. Celowo nie nazywam naszej płyty tygodnia wydaniem jubileuszowym, bowiem Warner też unika takiego sformułowania, a jubileuszowe edycje płyt Milesa Davisa mają ostatnio dużo większy rozmach („Bitches Brew”, „Kind Of Blue”). Możliwe również, że Warner nie ma takiego wydawniczego pomysłu i tylu dodatkowych materiałów, co Columbia.

Jak słucha się „Tutu” po 25 latach? Zadziwiająco dobrze. W 1986 roku zaliczałem się do grona tych, którym album się spodobał. Dziś też mi się podoba. Elektronika zaproponowana przez Marcusa Millera wytrzymała zadziwiająco dobrze próbę czasu, czego nie da się napisać o wielu płytach z tamtego okresu. Dźwięk omawianego dziś wydania, nazywanego zremasterowanym nie różni się w istotny sposób od wersji z 1986 roku, choć porównania dokonuję z wydaniem analogowym. Być może gdyby dziś wydano wersję analogową z taśm, które powstały dla wersji CD, byłoby jeszcze lepiej. Dźwięk zyskał sporo na rozdzielczości, a bas na szybkości i klarowności w najniższych rejestrach. Prawie wszystkie utwory z płyty stały się dziś standardami grywanymi nie tylko przez Marcusa Millera.

Uwzględniając korzystną cenę, nasza płyta tygodnia, to świetnie wydany remaster „Tutu” z dodatkowym koncertem, lub wyśmienity koncert z prezentem w postaci dźwiękowo odświeżonego albumu studyjnego. Z każdej strony patrząc to wyśmienita propozycja dla każdego fana Milesa Davisa.

Miles Davis
Tutu: Original Recording Remastered 2011 Deluxe Edition
Format: 2CD
Wytwórnia: Warner
Numer: 081227976873

Brak komentarzy: