Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jimmy Scott. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jimmy Scott. Pokaż wszystkie posty

18 lutego 2021

The First Time Ever I Saw Your Face – CoverToCover Vol. 124

Pewnie nie uwierzycie, ale utwór powstał jako numer folkowy i w dodatku nie był to folk amerykański, ale jego angielskie wcielenie. Piosenkę napisał angielski folkowy piosenkarz i kolekcjoner starych lokalnych pieśni Ewan MacColl. W Wielkiej Brytanii jego dorobek w dziedzinie kolekcjonowania lokalnego folkloru muzycznego można porównać do podobnych działań Alana Lomaxa w Stanach Zjednoczonych. Tyle że Ewan MacColl był zdecydowanie lepszym muzykiem, niż Lomax.

Ewan McColl nie napisał tej piosenki dla siebie, ale dla swojej, czego wtedy w 1957 roku nie był jeszcze całkiem pewien, przyszłej żony Peggy Seeger, która była krewną Pete’a Seegera (mieli tego samego ojca). Peggy Seeger miała swój krótki okres popularności w Wielkiej Brytanii, gdzie spędziła większość życia, ale z pewnością daleko jej było do kultowego statusu brata w USA i nawet z tak dobrej piosenki (być może to była piosenka o niej samej) nie udało jej się zrobić przeboju. Całą dekadę piosenka przeleżała w śpiewnikach folkowych artystów po obu stronach Atlantyku. Utwór był wykonywany i nagrywany między innymi przez Chada Mitchella, The Kingston Trio i zespół Peter, Paul And Mary. Jednak dopiero Roberta Flack w 1972 roku wylansowała tą melodię na światowy przebój. To też jednak dziwna dość historia, bowiem Roberta Flack umieściła utwór na swojej debiutanckiej płycie „First Take” w 1969 roku. Całego albumu raczej muzyczny świat nie docenił w wystarczający sposób. Potencjał w nagraniu „The First Time Ever I Saw Your Face” zauważył jednak sam Clint Eastwood (późniejszy twórca jednego z najwybitniejszych jazzowych filmów fabularnych – „Bird” o Charlie Parkerze i całkiem niezły jazzowy pianista). Piosenkę umieścił w 1971 roku w swoim debiucie w roli reżysera – filmie „Play Misty For Me”. To horror z Eastwoodem w roli głównej, grającym radiowego prezentera prześladowanego przez obsesyjną fankę, dziś powiedzielibyśmy stalkerkę, ale w 1971 roku jeszcze tego słowa nie wynaleziono. Film został dobrze przyjęty przez publiczność a nagranie Roberty Flack w ponad 2 lata po premierze na płycie „First Take” trzeba było wydać na singlu, co skończyło się nagrodą Grammy dla najważniejszej piosenki roku.

Wyjątkowo jednak w audycji nie zmieści się ani Peggy Seeger, ani nawet Roberta Flack, która śpiewała już w CoverToCover „Killing Me Softly” (odcinek 38) i „You’ve Got A Friend” (odcinek 97). Zaczynam chronologicznie od Isaaca Hayesa, którego koncertowe wykonanie kompozycji Ewana MacColla powstało już po sukcesie filmu Eastwooda i nagrania Roberty Flack. Do tego dorzucam absolutnie genialnego Jimmy Scotta, dla którego okazją do zaśpiewania tego filmowego przeboju był rodzaj jazzowego benefisu Clinta Eastwooda, który zebrał w 1996 roku wiele jazzowych gwiazd na unikalnym koncercie, który ukazał się w wersji video i audio jako „Eastwood After Hours - Live At Carnegie Hall”. Sam Eastwood zagrał wtedy kilka utworów na fortepianie, choć z pewnością był to odważny ruch, bowiem tego wieczoru na tym samym instrumencie zagrali między innymi Kenny Barron, Jay McShan i Barry Harris. Za to w sekcji dętej działo się wtedy naprawdę wiele – wystąpili Roy Hargrove, Jerry Dodgion, Frank Wess, Slide Hampton, Steve Turre, Jon Faddis, James Carter, James Moody, Joshua Redman, Flip Philips i paru innych. Ot taki All-Stars band dowodzony przez Eastwooda.

W ramach zupełnie nieoczekiwanej ciekawostki dodaję Johnny Casha z jednej z genialnych płyt z cyklu „American” i współczesne nagranie z Australii duetu wokalno-fortepianowego w nieco staromodnym stylu – Kate Ceberano i Paula Grabowsky’ego.

Utwór: The First Time Ever I Saw Your Face
Album: Live At The Sahara Tahoe
Wykonawca: Isaac Hayes
Wytwórnia: Stax
Rok: 1973
Numer: 090204092086
Skład: Isaac Hayes – voc, p, org, as, vib, perc, William Taylor – tp, flug, Mickey Gregory – tp, flug, Ben Cauley – tp, flug, Emerson Able – as, fl, William Easley – ts, fl, Calvin Bennett – ts, fl, Tommy Williams – ts, fl, Floyd Newman – bs, fl, Sidney Kirk – kbd, Lester Snell – kbd, Charles Skip Pitts – g, Anthony Shinault – g, Sammy Watts – g, William Murphy – b, Willie Hall – dr, Gary Jones – perc, congas, Hot Buttered Soul, LTD., Memphis Symphony Orchestra.

Utwór: The First Time Ever I Saw Your Face
Album: Eastwood After Hours - Live At Carnegie Hall (VA)
Wykonawca: (VA) Jimmy Scott, Kenny Barron, Christian McBride & Kenny Washington
Wytwórnia: Malpaso / Warner
Rok: 1996
Numer: 093624654629
Skład: Jimmy Scott – voc, Kenny Barron – p, Christian McBride – b, Kenny Washington – dr.

Utwór: The First Time Ever I Saw Your Face
Album: American IV: The Man Comes Around
Wykonawca: Johnny Cash
Wytwórnia: American Recordings / Universal
Rok: 2002
Numer: 044006333922
Skład: Johnny Cash – voc, Benmont Tench – p, org, Smokey Hormel – g, Mike Campbell – g.

Utwór: The First Time Ever I Saw Your Face
Album: Tryst
Wykonawca: Kate Ceberano & Paul Grabowsky
Wytwórnia: Australian Broadcasting Corp. / Universal
Rok: 2019
Numer: 0602577621802
Skład: Kate Ceberano – voc, Paul Grabowsky – p.

20 listopada 2020

Love Letters – CoverToCover Vol. 89

Utwór „Love Letters” napisał Victor Popular Young, polski kompozytor, który urodził się w USA, ale muzyczną edukację odbył w Warszawie. Young napisał muzykę do ponad 300 nakręconych w Hollywood filmów, zdobył jednego Oscara, którego niestety nie zdążył przed śmiercią odebrać. Jego najbardziej znaną w świecie jazzu kompozycją jest „Stella By Starlight”, jednak wiele innych kompozycji Younga również trafiło do jazzowego świata. Więcej o sylwetce tego niezwykłego kompozytora dowiecie się z poświęconej jego dorobkowi twórczemu audycji z cyklu „Mistrzowie Polskiego Jazzu”.

„Love Letters” Young napisał w 1945 roku do filmu o tym samym tytule reżyserowanego przez Williama Dieterle. Film specjalnie wielkiej kariery nie zrobił, zresztą Victor Popular Young nie miał szczęścia do obrazów, które odnosiły kasowe sukcesy. Za to utwór tytułowy szybko trafił na jazzowe sceny. Utwór powraca w wykonaniach instrumentalnych i jako piosenka z tekstem Edwarda Heymana w przeróżnych jazzowych interpretacja do dziś. W filmie zaśpiewał „Love Letters” aktor Dick Haymes. Piosenka była nominowana do Oscara, ale podobnie jak w ponad dwudziestu innych przypadkach, Young Oscara za „Love Letters” nie dostał. Przegrał z Richardem Rodgersem i jego „It Might As Well Be Spring” z filmu „State Fair”. W żadnym razie nie przynosi wstydu przegrana z takim utworem.

Po paru latach od premiery filmu, po raz kolejny, w 1954 roku piosenkę nagrał Tonny Bennett, co było początkiem trwającej do dziś kariery tego utworu w świecie popularnych przebojów. „Love Letters” na listy przebojów wprowadzali Nat King Cole, Rosemary Clooney, Perry Como, Peggy Lee, Julie London, Cliff Richard, Ike & Tina Turner, Pat Boone, Brenda Lee, Elvis Presley, Trini Lopez, The Platters, Don McLean, a w bliższych współczesności czasach Sinead O’Connor, Natalie Cole, Diana Krall i Alison Moyet. A to tylko początek listy.

Ja jednak wolę te bardziej jazzowe pomysły na „Love Letters”. W 1956 roku Max Roach umieścił utwór na płycie „Plus Four”. To wybitna płyta, fantastyczny skład i początek kariery kompozycji Victora Popular Younga w świecie instrumentalnego jazzu bez komercyjnych kompromisów. 

Minęło kolejne 10 lat i pojawiła się następna wybitna wersja utworu – tym razem w wykonaniu zespołu Sonny Rollinsa. Zajrzyjcie koniecznie do obszernego zbioru „The Standard Sonny Rollins - The Complete Sonny Rollins RCA Victor Recordings (1962-64)”, tam znajdziecie nie tylko „Love Letters”, ale też dziesiątki innych fantastycznych melodii na 7 płytach CD. Utwór „Love Letters pochodzi z albumu „The Standard Sonny Rollins”, który jest częścią tego świetnego zestawu.

W takim zestawieniu nie może zabraknąć też wersji z tekstem. Oczywiście trudno odmówić wokalnej perfekcji Tony Bennettowi, czy Nat King Cole’owi. Ja jednak nieco z przekory wybieram znacznie bardziej emocjonalną wersję zaśpiewaną przez Little Jimmy Scotta, nagraną w 2009 roku, a wydaną już po jego śmierci na płycie „I Go Back Home: A Story About Hoping And Dreaming”. W tym utworze towarzyszy mu Oscar Castro Neves.

Utwór: Love Letters
Album: Max Roach Plus Four
Wykonawca: Max Roach
Wytwórnia: Emarcy / Polygram
Rok: 1956
Numer: 042282267320
Skład: Max Roach – dr, Kenny Dorham – tp, Sonny Rollins – ts, Billy Wallace – p, George Morrow – b.

Utwór: Love Letters
Album: The Standard Sonny Rollins - The Complete Sonny Rollins RCA Victor Recordings (1962-64)
Wykonawca: Sonny Rollins
Wytwórnia: RCA / BMG
Rok: 1964
Numer: 743212210927
Skład: Sonny Rollins – ts, Jim Hall – g, Bob Cranshaw – b, Mickey Roker – dr.

Utwór: Love Letters
Album: I Go Back Home: A Story About Hoping And Dreaming
Wykonawca: Little Jimmy Scott feat. Oscar Castro Neves and Joey DeFrancesco
Wytwórnia: Eden River
Rok: 2016 (nagranie 2009)
Numer: 4039967009357
Skład: Little Jimmy Scott – voc, Oscar Castro Neves – voc, g, Joey DeFrancesco – hamm, Gregoire Maret – harm, Michael Valerio – b, Peter Erskine – dr, HBR Studio Symphony Orchestra.

02 kwietnia 2020

On Broadway – CoverToCover Vol. 35

Przebojowa kompozycja „On Broadway” wyszła spod pióra niezwykle kreatywnego małżeństwa – Cynthii Weil i Barry Manna. Piszący do tak zwanej szuflady, czyli na zapas i nie wiadomo dla kogo twórcy są autorami niemal 100 przebojów, które weszły na amerykańskie i światowe listy przebojów. Oprócz „On Broadway” są również odpowiedzialni za „You’ve Lost That Lovin’ Feelin’”, „Walking In The Rain”, „Shape Of Things To Come” i wiele innych znanych melodii. Wśród tych, którzy dzięki pracy Barry Manna i Cynthii Weil zdobyli popularność i zarobili niezłe pieniądze są między innymi Aaron Neville, Dolly Parton, Elvis Presley, Gene Pitney, James Ingram, Barbra Streissand, Dusty Springfield, Celine Dion, Ray Charles, zespół Lynyrd Skynyrd, Gene Vincent i wielu innych. Autorzy – wyrobnicy z Brill Building nie byli doceniani za życia. Po latach, często pośmiertnie amerykański przemysł rozrywkowy utworzył dla nich przeróżne Hall Of Fame. Barry Mann i Cynthia Weil akurat zdążyli tych zaszczytów dożyć, ale z pewnością nie zarobili na swojej ciężkiej pracy tyle, ile im się należało. Dochowując historycznej poprawności warto zauważyć, że Aldon Music – agencja dla której pracowali u szczytu swojej kariery w latach sześćdziesiątych nie mieściła się w samym Brill Building, ale w jednym z pobliskich biurowców na Manhattanie.


Utwór w pierwotnej wersji kupił dla swoich wykonawców Phil Spector, jednak pierwszej rejestracji studyjnej dokonał zespół The Cookies, specjalizujący się raczej w zamianie w przeboje kompozycji innej genialnej pary (też wtedy małżeństwa - Gerry Goffina i Carole King). The Cookies nagrał „On Broadway” jako pierwszy, ale wcześniej zostało wydane nagranie zespołu z wytwórni Phila Spectora (Phillies) - The Crystals. O zespole The Cookies mało kto dziś pamięta, choć wokalny żeński skład miał kilka przebojów w USA, zanim jednak ich kariera rozkręciła się na dobre, wokalistki uznały, że lepiej niż występować na własną rękę będzie im towarzyszyć karierze Raya Charlesa. W ten sposób z The Cookies powstał chórek The Raelettes, ale to znowu temat na inną opowieść.

Swój udział w stworzeniu „On Broadway” miał też inny duet genialnych twórców przebojów – Jerry Leiber i Mike Stoller, którzy przerobili trochę utwór, dodając gitarę i trochę bluesowych harmonii. Utwór był wypełniaczem na przygotowany album The Drifters będący zbiorem ich wcześniejszych przebojów – na płycie znalazły się hity – „Under The Boardwalk”, „Vaya Con Dios”, „Up On The Roof” i „I’ll Take You Home” z poprzednich lat oraz strony B singli z tymi utworami. Tak wtedy były konstruowane albumy znanych zespołów. „On Broadway” w męskim wykonaniu The Drifters znalazł się na singlu i wysoko na listach przebojów dopiero po wydaniu albumu, co wtedy było zupełnie nietypowe. Utwór należał do grupy niezbyt licznych wypełniaczy, które nieoczeniwanie odniosły sukces.

O The Cookies, The Crystals i The Drifters, a tym samym o kompozycji „On Broadway” nikt pewnie dziś by nie pamiętał, z wyjątkiem tych, którzy w Stanach Zjednoczonych słuchali w latach sześćdziesiątych takiej muzyki na obszernych tylnych kanapach zaparkowanych gdzieś pod lasem samochodów w miłym towarzystwie, gdyby nie wybitny Little Jimmy Scott. To właśnie dla jego wersji postanowiłem zaprezentować tą kompozycję umieszczoną na płycie „The Source” w 1970 roku. Historii jego niełatwego życia warto poświęcić niejedną audycję. Talent wokalny i niezwykłą osobowość Jimmy Scotta za inspirujące uważali Ray Cahrles, Dinah Washington, Billie Holiday, Nancy Wilson i wielu innych. Kiedy zniknął w latach dziewięćdziesiątych z estrad i studiów nagraniowych zmagając się po raz kolejny z problemami zdrowotnymi, kiedy wracał gościnnie na jego płycie wystąpił Wynton Marsalis. Zmarł w wieku 88 lat w 2014 roku, niemal do śmierci występując u boku wielkich gwiazd jazzu, którzy uwielbiali z nim nagrywać. Jednym z jego ostatnich albumów jest „I Go Back Home” z Arturo Sandovala, Kenny Barrona, Dee Dee Bridgewater i wielu innych. Według mnie to właśnie Jimmy Scott jest wykonawcą najlepszej wersji „On Broadway”. Kilkoma wykonaniami George’a Bensona z lat siedemdziesiątych nie zawracajcie sobie głowy, podobnie jak większością jego nagrań z tego okresu.

Utwór: On Broadway
Album: He’s A Rebel
Wykonawca: The Crystals
Wytwórnia: Phillies / Legacy / Sony
Rok: 1963
Numer: 886979278226 (Phil Spector Presents The Phillies Album Collection)
Skład: Patricia Patsy Wright – voc, Barbara Alston – voc, LaLa Brooks – voc, Darlene Love – voc, Steve Douglas – sax, Mike Spencer – p, Hal Blaine – dr, others.

Utwór: On Broadway
Album: Under The Boardwalk
Wykonawca: The Drifters
Wytwórnia: Atlantic / Warner Bros.
Rok: 1964
Numer: 0081227972648 (Atlantic Soul Legends: 20 Original Albums From The Iconic Atlantic Label)
Skład: Rudy Lewis – voc, Johnny Moore – voc, Charlie Thomas – voc, Eugene Pearson – voc, Johnny Terry – voc, Doris Troy – voc, Dee Dee Warwick – voc, Dionne Warwick – voc, Billy Davis – g, others.

Utwór: On Broadway
Album: The Source
Wykonawca: Jimmy Scott
Wytwórnia: Atlantic / Warner Bros.
Rok: 1970
Numer: 081227352622
Skład: Jimmy Scott – voc, Cissy Houston – voc, Eric Gale – g, Billy Butler – g, David Fathead Newman – fl, ts, Junior Nance – p, Ron Carter – b, Bruno Carr – dr, orchestra.

22 lutego 2013

Jimmy Scott – The Source


Jimmy Scott to postać zupełnie niezwykła. Pewnie wielu z Was nigdy o nim nie słyszało. Za to słyszeli o nim chyba wszyscy jazzowi wokaliści i wokalistki. To taki muzyk muzyków, a tytuły jego płyt, tych najbardziej znanych przekazywane są z ust do ust jak wielka tajemnica. Dziś może jego niezwykle charakterystyczny głos brzmi nieco staromodnie, jednak elegancją i muzykalnością dorównuje Frankowi Sinatrze i Tonny Bennettowi, czyli generalnie największym światowym gwiazdom.

Będąc jednak ciężko przez życie doświadczonym i walcząc z fizycznymi ułomnościami przez cały okres swojej trwającej od lat czterdziestych kariery pozostaje do dziś, choć już od kilku lat mocno ograniczył swoje publiczne występy i nagrania, niezrównanym interpretatorem najpiękniejszych, nie tylko jazzowych ballad.

Zaczynał w orkiestrze Lionela Hamptona w końcu lat czterdziestych jako wokalista śpiewający w formule big-bandowej chorusy, szybko jednak stał się gwiazdą pierwszej wielkości, promowaną przez samego Raya Charlesa, a to w połowie poprzedniego wieku znaczyło bardzo wiele.

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nie nagrał właściwie nic, jednak za sprawą Lou Reeda, który zaprosił go do udziału w nagraniu albumu „Magic And Loss” i nagraniu piosenek dla Davida Lyncha do serialu i filmu „Twin Peaks” powrócił na muzyczne salony. Jest znany nie tylko z nagrań z największymi postaciami świata jazzu. Jego niezwykły głos docenili również artyści z pozornie zupełnie innych muzycznych światów w rodzaju wspomnianego już Lou Reeda, ale też David Byrne, Flea, czy Anthony & The Johnsons.

„The Source” pochodzi z 1969 roku i jest ostatnim z wielkich albumów Jimmy Scotta. Jest też jednym z najpiękniejszych, choć wszystkich nie znam, bo jego płyty nie są od dawna wznawiane, a oryginały trudne do zdobycia. „The Source” został jednak parę lat temu wznowiony w serii Atlantic Master. To była świetna decyzja wytwórni, bowiem to jeden z najpiękniejszych zbiorów jazzowych ballad, jakie kiedykolwiek nagrano. Choć repertuar może wydawać się z pozoru daleki od jazzowej klasyki, to z pewnością płyta, którą docenią fani zarówno Franka Sinatry, jak i Elli Fitzgerald. To szczyt szczytów, muzyczny Everest jazzowej wokalistyki.

Zmierzyć się z utworami tak bardzo związanymi z ich pierwotnymi, czy tymi najbardziej znanymi wykonaniami i zaproponować coś osobistego mógł tylko Jimmy Scott. Ci, którzy znają jego życiorys zrozumieją dlaczego w jego wykonaniu „Sometimes I Feel Like A Motherless Chid” brzmi tak niezwykle przejmująco. Podobnie jest z „A Change Is Gonna Come” Sama Cooke’a.

Singlowym przebojem, głównie chyba ze względu na popularność w końcu lat sześćdziesiątych był „Exodus” z repertuaru Pata Boone’a.

Do całości może nieco mniej pasuje „On Broadway” zaśpiewany chyba w najwolniejszym z możliwych tempie, ale moim zdaniem pewne poczucie dysonansu, które mam słuchając tego utworu bierze się z tego, że wszyscy śpiewali tą kompozycję dużo szybciej, a sama melodia jest bardzo popularna i łatwo wpada w ucho…

Jeszcze dwa słowa na temat okładki. Jimmy Scott jest postacią nieznaną, podobnie jak jego wizerunek. Ciekaw jestem, ile osób pomyśli sobie, że głos należy do dziewczyny z okładki? Unikalna barwa jego głosu była częściowo efektem ciężkiej choroby, którą przeszedł w dzieciństwie i która wpłynęła nie tylko na jego głos, ale również ograniczyła jego wzrost.

Ten album to absolutne wokalne mistrzostwo świata. Warto poznać tą niezwykłą muzykę już dzisiaj.

Jimmy Scott
The Source
Format: CD
Wytwórnia: Atlantic / Warner
Numer: 081227352622