04 marca 2020

George Benson - Walking To New Orleans: Remembering Chuck Berry And Fats Domino

Dobrze usłyszeć nowe nagrania George’a Bensona, tym bardziej, że jego najnowsza płyta będzie już niedługo promowana światową trasą koncertową. Ja już zabezpieczyłem sobie bilet na jeden z tych koncertów i nie mogę doczekać się spotkania z weteranem jazzowej gitary na żywo. Być może uda zrobić się też krótki wywiad, ale to jak zwykle w przypadku gwiazd największego światowego formatu nic pewnego. W każdym razie 8 kwietnia, jeśli nic do tego czasu się nie zmieni, większość materiału z albumu poświęconego Chuckowi Berry’emu i Fatsowi Domino będę miał okazję wysłuchać w wersji koncertowej. Mam nadzieję, że Was materiał z albumu studyjnego również zachęci do poszukania koncertu, choć tych w Europie nie ma w planie zbyt wielu.


Poprzedni album Bensona ukazał się w 2013 roku („Inspiration: A Tribute To Nat King Cole”, który nie zrobił na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia) i zupełnie bez czytelnego powodu, po kilku latach wysłałem go na muzyczną emeryturę. Nie obserwowałem nawet jego strony internetowej, więc premiera nowego albumu w nowej wytwórni, która jest słabo reprezentowana w Europie (Provogue / Mascot) była dla mnie zaskoczeniem. Musiałem trafić na sklep, w którym ktoś zechce pokazać ten album jako wart promocji. Tym razem pochwała należy się księgarni, która kilka lat temu została nawet wybrana w specjalnym plebiscycie najlepszą księgarnią na świecie. Istotnie Readings Carlton w Melbourne to wyśmienicie zorganizowana księgarnia z dobrym, choć niewielkim działem płytowym.

„Walking To New Orleans” nie jest albumem odkrywczym, przełomowym ani nie będzie najważniejszą płytą w bogatej dyskografii George’a Bensona. On już swoje w muzyce zrobił. W moim autorskim Kanonie Jazzu ma już 3 płyty – „Breezin’”, „Shape Of Things To Come” i „Body Talk”. Te albumy to lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Wtedy też najjaśniej świeciła gwiazda George’a Bensona, który był jednym z nielicznych muzyków jazzowych, któremu udała się sztuka wprowadzenia dwu utworów z jednego albumu na światowe listy przebojów muzyki pop, bez artystycznych kompromisów. „This Masquerade” i „Breezin’” wytrzymują próbę czasu i dobrze brzmią również dzisiaj.

Benson miał później jeszcze kilka przebojów, choć za jego największym sukcesem komercyjnym – płytą „Give Me The Night” raczej nie przepadam. Jak dla mnie za daleko leży od jazzu, który lubię. Dla mnie Benson jest doskonałym gitarzystą, który niestety czasem śpiewał i wtedy było trochę gorzej. Za sprawą płyty „Walking To New Orleans” muszę zmienić zdanie. Musiało minąć wiele dekad, zanim Benson przekonał mnie ostatecznie do swojego głosu. Nie jest może wybitnym wokalistą, ale Chuck Berry też nie był, a jego głos pamiętają do dziś wszyscy. Może właśnie dlatego nie spodobał mi się Benson w repertuarze Nat King Cole’a z poprzedniego albumu.

Utwory znane z repertuaru Fatsa Domino i Chucka Berry’ego Benson prezentuje w sposób zbliżony do oryginalnych aranżacji. Nie znajdziecie tu brawurowych solówek gitarowych czy jakiś prób znalezienia istotnie innych od oryginałów dźwięków. Ten album przypomina mi trochę koncepcyjnie płytę „Rock 'N' Roll Party Honouring Les Paul” Jeffa Becka. Pozwala cofnąć się w czasie i wspomnieć dawnych mistrzów. George Benson podobnie jak Jeff Beck sięgnął po styl dawnych mistrzów, którzy swoje największe przeboje nagrywali w czasach jego młodości.

Wokalna improwizacja Bensona w „Nadine” i stylowo imitujący styl Fatsa Domino pianista Kevin McKendree nadają temu albumowi dodatkowego blasku. Jeśli brakuje Wam improwizującego na gitarze George’a Bensona w starym stylu, odnajdziecie go w „Memphis, Tennessee” i „How You’ve Changed”. Być może nagraniom brakuje trochę spontaniczności, album powstawał bowiem w kawałkach i w różnych miejscach, przypuszczalnie muzycy nigdy nie spotkali się razem w studio. To nigdy nie pomaga, choć inżynierowie zrobili wiele, żeby brzmiał spójnie.

Być może również można ponarzekać na to, że Benson chowa się trochę za całym zespołem. Taki pomysł sprawdza się jednak doskonale, nie jest łatwo zagrać takie klasyki jednocześnie z wielkim szacunkiem dla ich pierwotnych wykonawców, jak i zachowując swoje własne brzmienie. George Benson wyszedł z tej próby obronna ręką. Nie mogę doczekać się koncertowej edycji tego projektu.

George Benson
Walking To New Orleans: Remembering Chuck Berry And Fats Domino
Format: CD
Wytwórnia: Provogue / Mascot
Numer: 819873018650

Brak komentarzy: