Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierrick Pedron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pierrick Pedron. Pokaż wszystkie posty

28 maja 2014

Pierrick Pedron – Kubic's Cure

To było niemal dokładnie rok temu, kiedy ukazała się płyta francuskiego saksofonisty Pierrick Pedrona poświęcona muzyce Theloniousa Monka. To była bardzo dobra płyta, a w zasadzie ciągle jest, bo przecież można do niej wracać dowolnie często. Okazuje się, że to mógł być początek jakiejś większej serii wydawniczej w jego wykonaniu, bowiem właśnie ukazał się z niemal identyczną grafiką na okładce kolejny album z cyklu – „Kubic’s Cure”. To duże zaskoczenie, biorąc pod uwagę muzyczne zainteresowania lidera. Delikatnie rzecz ujmując Theloniousa Monka i The Cure w zasadzie wszystko dzieli i nic nie łączy. Przynajmniej nie łączyło do dzisiaj, bowiem teraz łączy ich cykl Pierricka Pedrona.

Dla mnie to również wyjątkowa muzyczna przygoda, bowiem muzyka The Cure jest mi zupełnie nieznana, więc dla mnie ten album nie jest zbiorem coverów. Nie znając oryginałów trudno mi ocenić, jak wiernie zespół Pierricka Pedrona oddał ducha kompozycji Roberta Smitha i pozostałych członków zespołu. Całkiem możliwe, biorąc pod uwagę wiek lidera, że The Cure to ważny element jego muzycznej młodości.

Pierwotne źródło kompozycji jest oczywiście ważne, a zgrabne omówienie relacji pomiędzy nową wersją, a wizją autorów kompozycji zapewnia zgrabne wypełnienie miejsca przeznaczonego przez wydawcę na płytową recenzję. Trudno jednak nadrobić zaległości sprzed lat, tym bardziej, że żadnej płyty The Cure nie odnalazłem w swojej kolekcji, a z promocyjnego materiału wytwórni ACT! wiem, że oprócz dwu wielkich przebojów The Cure – „Lullaby” i „Boys Don’t Cry” pozostałe, to raczej mniej znane kompozycje, co dodatkowo podkreśla, że dla Pierricka Pedrona twórczość The Cure jest ważnym elementem jego muzycznej tożsamości.

Gra Pierricka Pedrona jest pełna pasji i improwizatorskiej inwencji. Muzyk kierując zespołem potrafi sięgać po egzotyczne rytmy i trafnie wybierać gościnnie występujących muzyków. W każdym z utworów melodia jest czytelna i pewnie bliska oryginalnej (wspominałem już o mojej niewielkiej wiedzy na temat oryginałów), jednak pojawia się zawsze w sposób nieoczywisty, momentami zaznaczona jest delikatnie, jakby tylko dla przypomnienia, co właściwie jest grane. To rodzaj dekonstrukcji, swoistego domku z kart, w którym zabawa polega na wyciąganiu kolejnych nut tak, żeby całość się nie zawaliła. Wygrywa ten, kto wyciągnie więcej zachowując jeszcze rozpoznawalność dla wiernych fanów oryginalnych kompozycji.

Cykl „Kubic’s…” rozwija się dynamicznie, zaskakująco i intrygująco, pokazując wszechstronne muzyczne inspiracje i wyjątkową umiejętność pozostawiania własnego piętna na ogranych na tysiące sposobów niezwykle charakterystycznych melodiach (to pewnie bardziej dotyczy płyty poświęconej Theloniousowi Monkowi). Jeśli za rok ma pojawić się kolejny odcinek – po zestawieniu Monka z The Cure nie podejmuję się nawet spróbować przewidzieć kolejnego odcinka. Wiem jednak, że na pewno będę jednym z pierwszych klientów, którzy kupią ten album. Rok temu zupełnie nieznany mi saksofonista awansował dzięki dwu płytom to grona tych, których nagrania będę kupował bez wahania.

Pierrick Pedron
Kubic's Cure
Format: CD
Wytwórnia: ACT!
Numer: ACT 9554-2

24 czerwca 2013

Pierrick Pedron - Kubic's Monk

Kompozycje Theloniousa Monka po raz kolejny dowodzą swojego ponadczasowego piękna. Które to już pokolenie muzyków znajduje inspiracje i fascynuje się niezwykłą postacią wielkiego mistrza? Z pewnością pomysł nagrania po raz kolejny materiału opartego o te mniej i bardziej znane utwory Theloniousa Monka nie jest jakoś szczególnie oryginalny. Jednak w wykonaniu zespołu dowodzonego przez grającego na saksofonie altowym Pierricka Pedrona ten pomysł udał się znakomicie gwarantując wytwórni ACT Music kolejny sukces wydawniczy w postaci wyśmienitej pozycji w jej obszernym i rosnącym ostatnio z szybkością nieporównywalną w zasadzie z żadną inną europejską wytwórnią wydającą jazz, katalogu.

Wybór utworów może nieco zaskoczyć część fanów Theloniousa Monka, bowiem na płycie brakuje takich znanych kompozycji, jak choćby „Crepuscule With Nellie”, „Pannonica”, „Bemsha Swing”, „Misterioso”, czy „Round Midnight”. Jest za to „Trinkle Tinkle” i „Evidence”, pozostałe kompozycje, to takie, które nie są grywane zbyt często nawet przez największych fanów i poszukiwaczy muzycznych inspiracji w nutowych zapisach Theloniousa Monka.

Podstawowa formacja Pierricka Pedrona to trio w którego skład wchodzą oprócz lidera równie mi nieznani, jak on sam muzycy - Thomas Bramerie grający na kontrabasie i Franck Agulhon – perkusista. To trio nie jest w żadnej mierze jedynie zapatrzone w tradycje sprzed lat. Muzycy próbują z szacunkiem czerpać ze spuścizny wielkiego mistrza, jednak robią to na sposób europejski, pozbawiony specyficznej szorstkości, która w mojej muzycznej pamięci skojarzona jest nieodłącznie z tymi kompozycjami w wykonaniu ich twórcy.

Gościem specjalnym w trzech utworach jest amerykański trębacz Ambrose Akinmusire. Kiedy pojawią się pierwsze dźwięki trąbki zrozumiecie, co mam na myśli. Ambrose Akinmusire i Pierrick Pedron dogadują się wyśmienicie, jednak to właśnie w ich wspólnych improwizacjach słychać bardzo dokładnie, ile z muzyki jest w genach i muzycznym otoczeniu, w którym obaj się wychowali. Ich duety są ozdobą albumu, jednak nawet bez nich to wyśmienita płyta.

Na okładce płyty znajdziecie entuzjastyczną rekomendację udzieloną tej muzyce przez samego Phila Woodsa. Zgadzam się z nią w pełni. „Kubic’s Monk” to album wyśmienity, produkcja rodem z czasów świetności gatunku, jednak na wskroś współczesna, stworzona przez lidera i zespół, który nie boi się sięgać do muzycznych tradycji i je przetwarzać. Muzycy nie chcą wcielić się jednocześnie w przykurzone upływem lat postaci z epoki, w której działał ich idol, nie udają również kogoś, kim nigdy nie będą, nie ukrywają swoich własnych muzycznych korzeni.

Czy możliwy jest Monk bez fortepianu? Otóż jest możliwy, pod warunkiem, że wezmą się za jego kompozycje muzycy z tak otwartymi i twórczymi umysłami, jak zespół Pierricka Pedrona.

Z postacią Pierricka Pedrona zetknąłem się po raz pierwszy. Z pewnością jednak nie ostatni, ponieważ wpisuję tego muzyka na listę postaci, których rozwój artystyczny warto obserwować, a znając konsekwencję Siggi Locha, z pewnością nie jest to ostatni album, jaki muzyk wydał z pomocą ACT Music.

Pierrick Pedron
Kubic's Monk
Format: CD
Wytwórnia: ACT!

Numer: ACT 9538-2