17 października 2011

Monika Borzym - Girl Talk


„Girl Talk” to wielkie pozytywne zaskoczenie. W każdym wymiarze i na każdym możliwym polu. Sukcesu nie przewidywał chyba nikt, łącznie z wytwórnią, której zapewne zabierze jeszcze parę dni wyprodukowanie kolejnych egzemplarzy płyty, bowiem z warszawskich sklepów album zniknął w ekspresowym tempie i już w kilka dni po premierze stał się nigdzie niedostępną sensacją.

Dawno nie słyszałem tak dojrzałej, przemyślanej i dopracowanej w każdym szczególe płyty, którą nagrałaby 21 letnia debiutantka. Takie rzeczy zdarzały się a Ameryce w czasach be-bopu. Teraz czasem też takie płyty wychodzą spod ręki doświadczonych muzyków… Aż strach pomyślećco będzie dalej, bowiem o przyszłość artystyczną Moniki Borzym jestem spokojny. Jeśli ktoś nie wierzy, to zapamiętajcie moje słowa… To nie będzie jutro, ale za 20 lat będzie jedną z największych jazzowych wokalistek na świecie. Z takim talentem, pozytywnym nastawieniem do życia i chęcią do pracy, a także świadomością, że trzea nad sobą ciągle pracować, to zwyczajnie musi się udać.

„Girl Talk” to z pozoru zbiór zupełnie ze sobą niezwiązanych piosenek. Mamy tu kompozycje jazzowe, nowoczesny pop, r&b i wszystko co pomiędzy tymi gatunkami się mieści. Tak więc w repertuarze Moniki Borzym na tej płycie znajdziemy zarówno utwory nowsze z repertuaru Amy Winehouse, Bjork, czy Dido, jak i jazzową klasykę – Abbey Lincoln, czy Joni Mitchell.

„Girl Talk” to nie tylko uwodzicielski i rozswingowany głos Moniki. To też wyśmienite aranżacje Gila Goldsteina, który gra również w kilku utworach na fortepianie. Na wyróżnienie zasługuje również świetnie pracująca sekcja rytmiczna – Larry Grenadier na kontrabasie, Eric Harland na perkusji i Bashiri Johnson na instrumentach perkusyjnych. Najbardziej widocznym solistą jest Seamus Blake grający na saksofonie tenorowym. Kilka świetnych wejść ma też trębacz Greg Gisbert. Pianista Aaron Parks to niezwykły talent, choć na tej płycie mógłby zagrać więcej.

W jaki sposób udało się zebrać taki gwiazdorski skład, pozostanie tajemnicą Moniki.

W głosie Moniki znajdziemy wszystko, czego oczekujemy od wokalistki jazzowej na światowym poziomie. Te bardziej jazzowe kompozycje są pełne swingu i wokalnej ekwilibrystyki pokazującej zarówno świetny timing, jak i wyborne opanowanie frazy. Te bardziej popowe są świetnie zaaranżowane na jazzowo i zaśpiewane w niezwykle stylowy sposób. Monika świetnie śpiewa po angielsku i całkiem nieźle radzi sobie z portugalskim.

„Girl Talk” to w całości wyśmienita płyta, są jednak na tym albumie utwory, które zasługują na szczególne wyróżnienie. To przede wszystkim „Dry Cleaner From Des Moines” – wspólna kompozycja Joni Mitchell i Charlesa Mingusa. To niezwykle trudny do zaśpiewania numer. Może Joni Mitchell kiedyś usłyszy wersję Moniki. Jestem pewien, że jej się spodoba. Godne wspomnienia są też „Abololo” mało w Polsce znanej brazylijskiej wokalistki Marisy Monte i „Appletree” Erykah Badou.

Wywiad z Moniką przeczytacie w listopadowym numerze JazzPRESSu.

Konkurencja w tym roku jest duża, nie wiem, czy to będzie jazzowa płyta roku w Polsce, ale z pewnością to będzie polski debiut roku. Płyta ukaże się też w USA. Trzymam kciuki za powodzenie na rynku amerykańskim, ono z pewnością pomoże Monice w kompletowaniu składu na następną płytę. O tym, czego możemy się spodziewać przeczytacie w JazzPRESSie.

Monika Borzym
Girl Talk
Format: CD
Wytwórnia: Sony
Numer: 886977554322

Brak komentarzy: