Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Lesicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Lesicki. Pokaż wszystkie posty

26 maja 2021

Wojna domowa – CoverToCover Vol. 142

Jerzy Duduś Matuszkiewicz skomponował sporo muzyki filmowej. „Wojna Domowa” to jeden z jego najbardziej znanych tematów i jednocześnie oryginalne nagranie, o którym mało wiadomo. Takie są czasem losy muzyki użytkowej. Wokalistą jest prawie na pewno Wojciech Gąssowski. Nagranie powstało w 1965 roku, krótko przed premierą pierwszych odcinków serialu. Nazwisko Gąssowskiego nie pojawia się wśród autorów muzyki, podobnie jak fakt, że chórki śpiewał zespół Novi Singers. W serialu Gąssowski śpiewa jeszcze jedną piosenkę „Tylko wróć”, użyczając głosu jednemu z aktorów. Być może twórcy chcieli zachować pozory, że to Krzysztof Janczar jest tak niezwykle utalentowanym bohaterem opowieści, albo zwyczajnie zabrakło dokładności i dbałości o szczegóły.

O udziale samego kompozytora w nagraniu też wiadomo niewiele, a jeśli w źródłach pisanych (głównie traktujących o samym serialu, a nie muzyce), pojawiają się jakieś szczegóły, to są ze sobą sprzeczne. Czasem można spotkać się z tezą, że w chórkach pojawiają się aktorzy z obsady, lub że śpiewa wyłącznie zespół Novi Singers. O muzykach biorących udział w nagraniu nic nie wiadomo. Nawet dość starannie wydana kilka lat temu obszerna antologia nagrań Jerzego Dudusia Matuszkiewicza nie wspomina o tym nawet jednego słowa. Pewne jest, że tekst napisał Ludwik Jerzy Kern, który przygotował również inne piosenki do serialu. Kilka piosenek do tej produkcji napisał również Wojciech Młynarski.

Serial zyskał w latach sześćdziesiątych sporą popularność. Dziś, kiedy powtarza go telewizja jest świetnym źródłem historycznej wiedzy o tym, jak centrum Warszawy wyglądało bez reklamowych plansz i nowoczesnych, niekoniecznie pasujących do charakteru miasta budowli. Melodia tytułowa, łatwa do rozpoznania dla każdego, kto widział serial, stała się rodzajem polskiego jazzowego standardu, grywanym w przeróżnych składach, nie tylko wokalnych, choć tekst Kerna jest jej nieodłączną częścią.

Wersję oryginalną Polskie Nagrania, chyba po raz pierwszy umieściły w wersji cyfrowej na siedmiopłytowej antologii Jerzego Dudusia Matuszkiewicza w 2017 roku. Wcześniej swingową wersję nagrało trio Krzysztof Herdzin / Mariusz Bogdanowicz / Piotr Biskupski, a zupełnie inne, kameralne nagranie instrumentalne przedstawili Marek Napiórkowski i Artur Lesicki na płycie „Celuloid”. Kompozycja Jerzego Dudusia Matuszkiewicza, który napisał też tematy do „Czterdziestolatka”, „Jak rozpętałem II wojnę światową”, „Życia na gorąco”, „Janosika”, „Alternatyw 4” i wielu innych telewizyjnych produkcji wraca też w wersji z tekstem Kerna – na przykład w starannie zaaranżowanym nagraniu zespołu The Soundpack, udowadniając, że kolejnym pokoleniom muzyków również podobają się tematy sprzed ponad 50 lat.

Utwór: Wojna domowa
Album: Jerzy Duduś Matuszkiewicz: Antologia
Wykonawca: Novi Singers & Wojciech Gąssowski
Wytwórnia: Polskie Nagrania
Rok: 1965
Numer: 090295774318
Skład: Wojciech Gąssowski – voc, Novi Singers, orkiestra.

Utwór: Wojna domowa
Album: Seriale Seriale
Wykonawca: Krzysztof Herdzin / Mariusz Bogdanowicz / Piotr Biskupski
Wytwórnia: Confiteor
Rok: 1998
Numer: Confiteor 001
Skład: Krzysztof Herdzin – p, Mariusz Bogdanowicz – b, Piotr Biskupski – dr, Krzysztof Bzówka – viol, Józef Kolinek – viol, Andrzej Staniewicz – viol, Robert Dąbrowski – viol, Piotr Reichert – alto viol, Jan Kuta – cello.

Utwór: Wojna domowa
Album: Celuloid
Wykonawca: Marek Napiórkowski & Artur Lesicki
Wytwórnia: Vertigo
Rok: 2015
Numer: 5903111377076
Skład: Marek Napiórkowski – g, Artur Lesicki – g.

Utwór: Wojna domowa
Album: On Air
Wykonawca: The Soundpack
Wytwórnia: SJ Records
Rok: 2019
Numer: 5912596066801
Skład: Joanna Świniarska – voc, Katarzyna Mirowska – voc, Małgorzata Biniek – voc, Marcin Wawrzynowicz – voc, Dominik Mietła – voc, Marcin Kaletka – ts, Łukasz Rakalski – tromb, Gabriel Niedziela – g, Bogusław Kaczmar – p, Michał Kapczuk – b, Przemysław Jarosz – dr.

16 grudnia 2020

Marek Napiórkowski / Artur Lesicki – Nocna cisza: Kolędy

Artur Lesicki i Marek Napiórkowski stworzyli nowy świąteczny klasyk. Album złożony z bardzo znanych i nieco mniej popularnych melodii łączy w sobie świąteczny nastrój i spokój, którego oczekujemy od świątecznego czasu z muzyczną wirtuozerią. Kolędy to dość specyficzny gatunek muzyczny. Konwencja nakazuje dodanie efektów związanych ze świętami, a olbrzymia ilość klasycznych nagrań największych wokalistów i wokalistek ustala wzorzec, z którym musi się zmierzyć każdy artysta nagrywający podobny repertuar. W dodatku zwykle nagrania świątecznych albumów powstają w najcieplejszych wakacyjnych miesiącach, więc trudno od razu wczuć się w świąteczny klimat.

Wielu artystów uważa obowiązek przygotowanie dla swoich fanów świątecznej propozycji. Nie trzeba się bardzo starać – wystarczy nazwisko i lista znanych kompozycji. W szale świątecznych zakupów tak przygotowana płyta z odpowiednią okładką – tu do wyboru komercyjne symbole świąt, lub te bardziej religijne – sprzeda się czasem nawet lepiej niż najnowsza płyta pozbawiona świątecznego kontekstu.

Niezwykły duet gitarzystów – Marek Napiórkowski i Artur Lesicki – grają jednak w zupełnie innej lidze. Stonowana okładka bez bezpośrednich świątecznych odniesień (brawo za jakość poligrafii dla wydawcy – lakier, tłoczenia, złocenia – najwyższa światowa liga) nie narzuca się potencjalnemu nabywcy. Na półce kolędami z pewnością się nie wyróżni. Album „Nocna cisza: Kolędy” nie jest płytą atrakcyjną jedynie w świątecznym tygodniu. To album z pięknymi gitarowymi duetami, którego będziecie mogli słuchać przez cały rok. Kolędy są dla Napiórkowskiego i Lesickiego jedynie tworzywem, pretekstem, melodiami równie ciekawymi jak inne dobre kompozycje, którymi trzeba się zająć, zaaranżować i pięknie zagrać na dwu akustycznych gitarach.

Muzyczne porozumienie obu artystów, które pamiętam z niezwykłego albumu „Celuloid” (Celuloid) i występów na żywo (Celuloid - Live) wypada tak samo fenomenalnie w kontekście kolęd, jak poprzednio w melodiach z polskich filmów. Na kolejny album duetu trzeba było czekać 5 lat, mam nadzieję, że kolejny ukaże się szybciej niż w 2025 roku. Możecie pomóc – im więcej z Was uzna, że „Nocna cisza: Kolędy” to album nie tylko na najbliższy tydzień i że warto mieć ten album w domowych zbiorach, tym bardziej zmotywujecie autorów do przygotowania kolejnego zbioru gitarowych duetów. Album Marka Napiórkowskiego i Artura Lesickiego to również doskonały prezent dla każdego, nie tylko fana muzyki improwizowanej, ale każdego, kto potrafi słuchać muzyki i docenić piękne dźwięki i niezwykłe wręcz muzyczne porozumienie łączące dwu wielkich artystów.

Duety gitarowe są formą, po którą dość często sięgają najwybitniejsi gitarzyści, część takich sesji zamienia się w wirtuozerskie szaleństwo, inne przynoszą wybitne albumy. Artur Lesicki i Marek Napiórkowski grający razem to absolutna światowa ekstraklasa. Możecie podziwiać szczegóły aranżacji, rozkładać muzykę na czynniki pierwsze i rozwiązywać ciekawą układankę zaczynającą się od pytania – kto zagrał które dźwięki. Możecie podziwiać niezwykłe brzmienie użytych do nagrania unikalnych akustycznych instrumentów, których brzmienie udało się doskonale zarejestrować (tu brawa należą się Leszkowi Kamińskiemu). Ja jednak wolę zwyczajnie cieszyć się muzyką, ta jest bowiem najwyższej światowej próby. I przy okazji jeszcze apel do wydawcy – tej płycie należy się dobrej klasy wydanie analogowe, na które mam nadzieję się doczekam.

Marek Napiórkowski / Artur Lesicki
Nocna cisza: Kolędy
Format: CD
Wytwórnia: Agora
Data pierwszego wydania: 2020
Numer: 5903111495435

14 lutego 2016

Marek Napiórkowski, Artur Lesicki – Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, Warszawa, 21 stycznia 2016

Koncert Marka Napiórkowskiego i Artura Lesickiego zorganizowany w warszawskim Studiu PR im. Witolda Lutosławskiego był związany z promocją wydanego niedawno przez wrocławską wytwórnie V-Records albumu obu artystów – „Celuloid”. Ten album jest jedną z najlepszych polskich płyt 2015 roku. Jego premiera odbyła się bodajże we wrześniu 2015 roku. Biorąc pod uwagę niezwykłą jakość muzyki oraz chwytliwy medialnie temat znanych wszystkim filmowych melodii, do dziś jestem nieco zaskoczony faktem, że całość nie jest opisywana jako wydawnicza sensacja w mediach skierowanych do tak zwanego szerokiego odbiorcy. Jeśli się do nich zaliczacie – nie obrażajcie się, sam fakt oglądania telewizji śniadaniowej nie czyni z nikogo człowieka ani gorszego, ani lepszego, jednak faktem jest, że „Celuloid” stanowi genialny temat dla wszelakiego rodzaju mediów traktujących muzykę jako niekoniecznie potrzebny ozdobnik i dodatek do programów.

Promocja temu albumowi jest potrzebna, bowiem dzięki takim właśnie płytom, odrobina dobrej muzyki może trafić tam, gdzie na co dzień jej w zasadzie nie ma. Ludzie kupią „Celuloid” dlatego, że tam jest muzyka z „Wojny Domowej” i „Lalki”, a nie dlatego, że znają muzyków odpowiedzialnych za to wyśmienite nagranie.

Niestety ludzie kupują Możdżera i Millera, może jeszcze Jopek i w ten sposób mają załatwioną konieczną dla lepszego samopoczucia odrobinę tak zwanej wysokiej kultury muzycznej. Ja nic do Możdżera i Millera nie mam, im również zdarzają się wyśmienite nagrania. Fakt bycia celebrytą w jazzowym świecie nie uniemożliwia osiągnięcia artystycznych wyżyn własnych możliwości, wielu jednak rozleniwia… To tak przy okazji.

„Celuloid” powinien być hitem sprzedaży, a mam wrażenie, że nie widuję go w promocyjnych miejscach w tak zwanych dobrych sklepach muzycznych.

Doskonałe akustycznie i mające swoją publiczność studio koncertowe im. Witolda Lutosławskiego, miejsce, gdzie nagrano wiele wyśmienitych płyt i zarejestrowano jeszcze więcej koncertów powinno być wymarzonym otoczeniem dla kameralnej, skupionej i wielowarstwowej muzyki duetu Napiórkowski – Lesicki.

Przewrotnie podsumowując wydarzenie tego wieczoru – czuję się trochę rozczarowany, choć w sumie spodziewałem się dokładnie tego, co usłyszałem. Sami muzycy w wersji studyjnej podnieśli sobie poprzeczkę niezwykle wysoko. Czy nabywca biletu na koncert powinien spodziewać się, że dostanie dużo więcej, niż może usłyszeć na płycie – ja uważam, że mam takie prawo i tu czuję się nieco rozczarowany.

Koncert wypadł wyśmienicie, ale jedynie równie dobrze, jak dźwięki, które znam z płyty, do której często wracam. Tego wieczoru poczułem, być może w zupełnie nieuzasadniony sposób, że to co mają do zaproponowania Marek Napiórkowski i Artur Lesicki jest doskonale i pięknie zaplanowane, że każdy dźwięk ma swoje miejsce, a całość muzycznej przestrzeni jest wypełniona tym planem na tyle gęsto, że nie ma już miejsca na odrobinę nawet spontaniczności i improwizacji.

„Celluloid” to fantastyczny, odważny i zupełnie niekomercyjny projekt z wielkim, niewykorzystanym jeszcze komercyjnym potencjałem. Koncert promujący ten album powinien zobaczyć każdy, a następnie natychmiast kupić płytę, żeby lepiej zapamiętać te niezwykłe dźwięki.

Tekst ukazał się w lutowym numerze miesięcznika JazzPRESS, który znajdziecie tutaj: www.jazzpress.pl

22 września 2015

Marek Napiórkowski, Artur Lesicki – Celuloid

Repertuar tego albumu wraz z kompetencjami muzycznymi obu muzyków w zasadzie daje stuprocentową gwarancję stworzenia produktu co najmniej dobrego. Oto bowiem muzyk tysiąca płyt, człowiek dekorujący swoimi gitarowymi dźwiękami dziesiątki przeróżnych produkcji, jeden z bardziej zapracowanych muzyków w branży – Marek Napiórkowski, połączył swoje siły z Arturem Lesickim, równie kompetentnym gitarzystą, również posiadającym niezrównaną umiejętność znalezieni się w dowolnym muzycznym otoczeniu.

Za produkcję albumu odpowiedzialna jest wrocławska wytwórnia V-Records, która nie wydaje wielu płyt, za to jej produkcje możecie kupować w zasadzie w ciemno. Nie spotkałem jeszcze słabego albumu wydanego pod czujnym okiem Adama Domagały. W dodatku „Celuloid” zarejestrowano w Lubrzy w studiu RecPublika, co zwykle oznacza wyśmienitą jakość nagrania.

Tak stało się również tym razem. Dwie akustyczne gitary, klarowny i zapewniający potrzebną w takich wypadkach dynamikę sposób rejestracji i naturalna muzyczna przestrzeń bez zbędnych efektów separujących brzmienia instrumentów do lewego i prawego kanału podkreślił luźną, przyjacielską i spontaniczną atmosferę nagrania, która nie wyklucza oczywiście wcześniejszych przygotowań i zaaranżowania na nowo, na dwie gitary znanych kompozycji.

Repertuar, złożony w większości z filmowych i telewizyjnych melodii największych polskich kompozytorów tego rodzaju muzyki dostarczył pięknych melodii, które w rękach dwu kreatywnych gitarzystów nabrały nowego blasku.

Muzycy znają się od wielu lat i doskonale ze sobą współpracują, choć jeśli mnie pamięć nie myli to ich pierwsze duże wspólne nagranie od czasów działalności w Hand Made i Funky Groove. Ostatni album Funky Groove ukazał się ponad 10 lat temu.

Duet Marka Napiórkowskiego i Artura Lesickiego to nagranie absolutnie niezwykłe. Większość akustycznych gitarowych duetów to wyścig wirtuozów, albo starannie zaaranżowane kaskady dźwięków. „Celuluid” to coś zupełnie innego. To dwu gitarzystów, którym udało się stworzyć rodzaj pojedynczego instrumentu, muzycznego zespolenia nieosiągalnego dla największych mistrzów. Odrobina wprawy pozwoli oczywiście rozsupłać misternie zawiązane węzły dźwięków i zorientować się do kogo należą, jednak to zajęcie dla niespełnionych gitarzystów – amatorów. Tym, którzy słuchają muzyki pozostaje uwierzyć, że owe dźwięki pochodzą z dwu gitar obsługiwanych przez ludzi, którzy rozumieją się bez słów.

„Celuloid” to światowa ekstraklasa, płyta, która mogłaby dostać każdą światową nagrodę i którą każdy z Was może postawić obok dzieł największych mistrzów. Jeśli trafi za Ocean, z pewnością zostanie doceniona.

Marek Napiórkowski zaskoczył mnie niezwykle nagrywając „Up!”, to bowiem album doskonały. Jego kolejny duży projekt – duet z Arturem Lesickim jest kolejną wybitną realizacją. To jeden z najlepszych duetów gitarowych jakie znam. To unikalne połączenie talentu dwu gitarzystów, ich niezwykłej, pełnej zrozumienia współpracy, świetnych instrumentów, wybitnej realizacji technicznej i doskonałych polskich kompozycji, które znają w zasadzie wszyscy.

Marek Napiórkowski, Artur Lesicki
Celuloid
Format: CD
Wytwórnia: V-Records
Numer: 5903111377076