28 września 2018

Jerzy Milian Trio – Bazaar

Album był w chwili swojej premiery, w 1969 roku podsumowaniem 15 lat działalności artystycznej Jerzego Miliana. Powstał również zaledwie kilka miesięcy po śmierci Krzysztofa Komedy, z którym związane były początki muzycznej kariery lidera. Nieprzypadkowo płytę otwiera wspólna kompozycja Jerzego Miliana i Krzysztofa Komedy. Do dzięki Komedzie Milian porzucił fortepian i zajął się wibrafonem, choć o dostęp do tego instrumentu nie było w początkach działalności zespołu Komedy łatwo.


Porównanie nagrania „Memory Of Bach” zarejestrowanego przez Jerzego Miliana, Jacka Bednarka i Grzegorza Gierłowskiego w 1969 roku z tym znanym z archiwalnej rejestracji koncertowej z pierwszego jazzowego festiwalu w Sopocie doskonale definiuje artystyczny rozwój talentu lidera. Muzyka zespołu Komedy w 1956 roku była w Polsce jazzową awangardą. Od tego czasu, do nagrania albumu „Bazaar” minęło sporo czasu, doświadczenie muzyczne, podróże zagraniczne, szerszy dostęp do zagranicznych nagrań, współpraca z Bogusławem Schaefferem, orkiestrą Gustawa Broma, jazzowe i symfoniczne nagrania w Belgii i opracowania muzyki baletowej zmieniły Jerzego Miliana z początkującego wibrafonisty w wirtuoza uznawanego w Europie, wielokrotnie nagradzanego kompozytora muzyki awangardowej i klasycznej, a także lidera własnego zespołu.

Trio Jerzego Miliana, działające od 1966 roku uzupełnione zostało o muzyków zespołu Novi Singers – Ewę Wanat i Janusza Mycha, stworzyło z kompozycji lidera tytułowy muzyczny bazar. W efekcie powstała wielobarwna, zaskakująca i intrygująca materia muzyczna, będąca jedynym znanym nagraniem tria Miliana. Jego powstanie, jak sam lider przyznawał, inspirowane było nagraniami zespołu Victora Feldmana („The Arrival Of Victor Feldman”), który jako jeden z pierwszych zaproponował jazzowe trio z wibrafonem bez fortepianu w roli instrumentu harmonicznego.

Większość kompozycji, które zostały zarejestrowane na płycie „Bazaar” to rodzaj kompozytorskiego recyclingu, przerobienia, skrócenia, przearanżowania i wymyślenia na nowo tematów, które wcześniej pojawiały się w kompozytorskim katalogu Jerzego Miliana. Wspomniany już „Memory Of Bach” Milian napisał wspólnie z Komeda krótko przed występem w Sopocie w 1956 roku. „My Favourite Band” został napisany dla belgijskiej orkiestry radiowej. Pierwotna rozbudowana, choć krótka aranżacja powstała z myślą o wielu instrumentach.

„Tempus Jazz ‘67” jest fragmentem zaczerpniętym z kompozycji napisanej do baletu Conrada Drzewieckiego, a „Szkice Ludowe”, oparte na motywach opracowanych przez Oskara Kolberga – badacza polskiej muzyki ludowej – to fragment większej formy, również stworzonej przez Miliana dla belgijskiego radia.

Na „Bazaar”, jak na każdym dobrym bazarze, znajdziecie wszystko – błyskotliwie dynamiczne solówki lidera w „Serial Rag”, fantastyczne popisy dziś nieco zapomnianego, choć w latach sześćdziesiątych uznanego za jednego z najlepszych polskich kontrabasistów Jacka Bednarka, fantastyczną wokalną improwizację Ewy Wanat w „Tempus Jazz ‘67”, nutę orientalną w „Bazarze w Aszchabadzie” i wspomnienie niedawno zmarłego Komedy w postaci niemal dosłownego cytatu z jego wspólnych nagrań z liderem w postaci otwarcia „Memory Of Bach”.

Być może polityka zdecydowała, że Polskie Nagrania w połowie lat siedemdziesiątych wycofały album z katalogu serii Polish Jazz. Po latach muzycznie ciągle aktualny album został wznowiony w wersji cyfrowej i dziś jest dostępny bez większych problemów. Kolekcjonerów zainteresuje fantastycznie wyglądająca reedycja wydana przez GAD Records na genialnie wyglądającym czerwonym winylu. Równie dobre są współcześnie remasterowane wersje cyfrowe. Niezależnie od wydania – od niezwykle cenionego przez kolekcjonerów pierwszego tłoczenia po wydania współczesne, „Bazaar” to jedna z najciekawszych polskich płyt końcówki lat sześćdziesiątych.

Jerzy Milian Trio
Bazaar
Format: CD
Wytwórnia: Polskie Nagrania / Warner
Numer: 0190295843618

23 września 2018

Czesław Niemen - Mourner’s Rhapsody

W okresie od 1972 do 1974 roku Czesław Niemen zarejestrował dla niemieckiego CBS 4 albumy. Żaden z nich nie spełnił chyba oczekiwań Columbii, której częścią był niemiecki oddział CBS, jednak wszystkie te płyty są do dziś poszukiwanymi i niełatwo dostępnymi klasykami. Wszystkie zostały wznowione w formie cyfrowej, jednak mam odrobinę wątpliwości co do legalności niektórych z tych wydań.


Nawiązując długofalową współpracę z zagraniczną wytwórnią, co było w tamtych latach ewenementem na polskim rynku, Czesław Niemen miał już na swoim koncie wiele znaczących nagrań w Polsce, zarówno tych przebojowych – jak debiutancki „Dziwny Jest Ten Świat”, czy „Sukces”, jak i tych nieco bardziej awangardowych, jak „Enigmatic”, czy podwójny album „Niemen” zwany potocznie czerwonym w związku z kolorem okładki.

Kontrakt z CBS przyniósł dwa albumy nagrane we współpracy z muzykami z grupy SBB – „Strange Is This World” i „Ode To Venus”, solowy zawierający rosyjskie piosenki ludowe – „Russische Lieder” i nagrany częściowo w USA z udziałem amerykańskich muzyków „Mourner’s Rhapsody”. To właśnie ten ostatni jest moim zdaniem szczytowym momentem światowej, jazzowej kariery Czesława Niemena, której z różnych względów do końca nie zrobił, ale którą z pewnością zrobić mógł w nieco bardziej sprzyjających organizacyjnych i politycznych okolicznościach.

Album powstał z udziałem muzyków, poleconych Niemenowi przez Michała Urbaniaka w momencie, kiedy z zespołu odeszli członkowie SBB - Antymos Apostolis, Józef Skrzek i Jerzy Piotrowski. W czasie jego nagrania – w 1973 roku John Abercrombie, Jan Hammer, Don Grolnick, czy Rick Laird, a także sam Michał Urbaniak byli już uznanymi na arenie międzynarodowej artystami, jednak w grupie Niemen, chyba trochę z konieczności zastąpili członków SBB. Nawet dzisiaj nagranie albumu w podobnym składzie przez polskiego artystę byłoby sporym wydarzeniem, wtedy było wręcz sensacyjnym zjawiskiem. Niestety album nie spełnił oczekiwań wytwórni i po nagraniu skromnego, solowego „Russische Lieder” międzynarodowa kariera Niemena zakończyła się.

Album „Mourner’s Rhapsody” nie był pierwszym, na którym pojawił się Michał Urbaniak. Niemen i Urbaniak grali razem już kilka lat wcześniej na „Enigmatic”, wtedy jednak ten ostatni grał jeszcze na saksofonie. Dla Johna Abercrombie album Niemena był jedną z ważnych płyt początków jego obszernej dyskografii. Jan Hammer w tym czasie współpracował z Mahavishnu Orchestra, a chwilę później miał dołączyć do zespołu Jeffa Becka. W Mahavishnu na bębnach nie grał – to miejsce było zajęte przez Billy Cobhama. Z tego samego zespołu na sesję do „Mourner’s Rhapsody” przyszedł Rick Laird.

Z perspektywy czasu „Mourner’s Rhapsody” znajduje się gdzieś w połowie drogi pomiędzy „Inner Mourning Flame” Mahavishnu Orchestra z Jerry Goodmanem na skrzypcach i „A Saucerful Of Secrets” Pink Floyd i bardziej zwariowanymi urywkami kolejnych albumów tego zespołu. Kiedyś nazywano podobne nagrania postępowym, czyli progresywnym rockiem, a jeśli nagranie zawierało partie improwizowane, lub kompozycje oparte na jazzowych standardach, to jazz-rockiem. W przypadku muzyki Niemena nie można jednak użyć żadnego z tych terminów. To muzyka inna od wszystkiego, co wtedy powstawała, pełna eksperymentalnych dźwięków stworzonych przy pomocy produktów Fendera i Mooga, unikalnych, słowiańskich inspiracji wynikających z pochodzenia Czesława Niemena, ale także niewielkiej obecności gitary elektrycznej w materii muzycznej zapisanej na płycie.

Po wielu latach Czesław Niemen i Michał Urbaniak spotkali się po raz kolejny, aby na wyjątkowym koncercie w Nowym Jorku z udziałem wielu gwiazd uczcić pamięć zmarłego niewiele wcześniej Mateusza Święcickiego, autora „Pod Papugami”. Zanim doszło do koncertu, Niemen i Urbaniak zarejestrowali w Nowym Jorku wydaną początkowo w niewielkim nakładzie i bardzo poszukiwaną przez kolekcjonerów płytę „Extravaganza”, wznowioną niedawno przez Michała Urbaniaka. Niewiele później pojawili się razem na Jazz Jamboree w Warszawie w 1986 roku. To jeden z tych koncertów, którego nigdy nie zapomnę.

Czesław Niemen
Mourner’s Rhapsody
Format: CD
Wytwórnia: CBS / CMP
Numer: 4015689001206

22 września 2018

Van Morrison And Joey DeFrancesco - You're Driving Me Crazy

Urodzony w Belfaście Van Morrison jest z zasadzie od zawsze artystą amerykańskim. Jest zdecydowanie bardziej znany za Wielką Wodą, tam skupia znaczącą część swojej artystycznej aktywności. W Europie dla wielu pozostaje niestety muzykiem jednej płyty – „Astral Weeks”, która powstała w 1968 roku. Nie oznacza to, że później nie udało mu się zarejestrować niczego ciekawego. Jest jednak ofiarą własnego sukcesu, reprezentantem całkiem licznego grona artystów, których dotknęła klątwa genialnego debiutu.


„Astral Weeks” nie był z formalnego punktu widzenia debiutem nagraniowym Van Morrisona, jednak to album, który trafił do podręczników historii muzyki zanim jeszcze sam autor zdążył wydać całkiem udaną wersję koncertową zaprezentowaną z okazji 40 lecia nagrania oryginalnego albumu.

Od 1968 roku Van Morrison to muzyk od „Astral Weeks”. Całkiem niesłusznie. Jego dyskografia jest neizwykle obszerna i interesująca, a tempo w jakim powiększa ją w ostatnich miesiącach wręcz imponujące. Po pełnej gości specjalnych (Jeff Beck, Paul Jones, Jason Rebello, Georgie Fame i wielu innych), bluesowej „Roll with the Punches” i wypełnionej swingowym klimatem, choć jak dla mnie nieco przestylizowanej „Versatile”, kolejną w ostatnich 12 miesiącach propozycją Van Morrisona jest „You're Driving Me Crazy”. Gdybym musiał wybrać spośród tych trzech albumów, z pewnością wybrałbym właśnie ten najnowszy. Współpraca Van Morrisona i Joeya DeFrancesco jest udanym pomysłem, tym bardziej, że zwalnia tego drugiego z obowiązków wokalisty, co albumowi wychodzi zdecydowanie na dobre.

Do wspomnianego już „Astral Weeks” Van Morrison wraca po raz kolejny przypominając „The Way Young Lovers Do” z tego albumu, piosenkę, która w interpretacji zespołu Joeya DeFrancesco pozostaje nonszalancką balladą, bliską interpretacji z koncertowego wykonania „Astral Weeks” z 2008 roku.

Kameralny zespół muzyków grających na co dzień z Joeyem DeFrancesco, repertuar złożony z oryginalnych kompozycji Van Morrisona, zarówno nowych, napisanych z myślą o tym albumie, jak i bardzo starych („The Way Young Lovers Do”, uzupełniony kilkoma amerykańskimi klasykami i głos lidera doskonale brzmiący na tle organów Hammonda to dobra recepta na przebojowy album.

Radość wspólnego tworzenia muzyki słychać już od pierwszych nut „Miss Otis Regrets” Cole Portera, kompozycji rozpoczynającej ten doskonały album. W jednym z wywiadów towarzyszących premierze płyty Van Morrison podkreślał, że nagrania powstały w zasadzie w spontaniczny sposób i całość można traktować niemal jak album koncertowy, mimo, że powstał w studiu.

Muzyczne partnerstwo Van Morrisona i Joeya DeFrancesco jest doskonałym pomysłem, obaj są zapatrzeni w muzykę sprzed pół wieku, potrafią do niej dodawać wiele od siebie, jednocześnie darząc wielkim szacunkiem dokonania swoich mistrzów.

Jeśli tak ma wyglądać coś, co Amerykanie określają jako „easy listening”, to ja z pewnością popieram taką muzykę, która daje wiele radości zarówno, jeśli słuchamy jej z wielką uwagą, jak i wtedy, kiedy towarzyszy nam jako tło dźwiękowe spełniając swoją użytkową funkcję w kawiarni, sklepie lub w zaciszu domowej kuchni, niezależnie od tego, czy zespół sięga po własne kompozycje Van Morrisona, czy po bluesowe i jazzowe klasyki.

Van Morrison And Joey DeFrancesco
You're Driving Me Crazy
Format: CD
Wytwórnia: Exile / Legacy / Sony
Numer: 190758200323

21 września 2018

Mino Cinelu / Kevin Eubanks / Dave Holland – World Trio

Album „World Trio” ukazał się w 1995 roku nakładem wytwórni Intuition. Na płycie nie znajdziecie daty rejestracji muzyki, mam jednak wrażenie, że niezwykle prawdopodobne jest, że materiał czekał na wydanie kilka lat i że został zarejestrowany w 1991 roku. Wtedy właśnie trójka doskonałych i niezwykle zajętych przeróżnymi projektami muzyków wyruszyła w światową trasę.


Dla tych, którzy pamiętają absolutnie fenomenalny koncert w Sali Kongresowej w Warszawie zorganizowany w ramach Jazz Jamboree ten album jest cenną pamiątką absolutnie magicznego wieczoru. Spóźnienie samolotu spowodowało, że koncert był opóźniony i odbył się bez próby dźwiękowej. Osobiście znam osoby, które uznały, że nie warto czekać. Myślę, że żałują tego do dziś. Być może wszystkie koncerty trasy były tak magiczne jak ten w Warszawie, albo muzycy czując wielkie oczekiwanie starali się podwójnie wynagrodzić publiczności trud oczekiwania. W każdym razie wtedy w Warszawie magia jazzu dała o sobie znać.

Tego koncertu nic nie zastąpi, choć studyjny materiał wypada całkiem interesująco i jest doskonałym dokumentem niezwykłej współpracy. W 1991 roku fakt wyruszenia w trasę tego kameralnego zespołu był dość zaskakujący. Dave Holland – z pewnością najbardziej znany i doświadczony z całej trójki mógł przebierać w propozycjach i grać właściwie ze wszystkimi. Był gwiazdą wytwórni ECM, a jego najnowszym nagraniem był duet ze Steve Colemanem – „Phase Space” wydany w Japonii przez DIW, dziś pozycja poszukiwana przez wielu kolekcjonerów. Kilkanaście miesięcy wcześniej nagrał z Patem Metheny przebojowy album „Questions And Answers”. Najbardziej aktualnym nagraniem Kevina Eubanksa był album „While The Gate Is Open” Gary Thomasa. Dla Mino Cinelu „World Trio” miała być pierwszym albumem, na którym jego nazwisko znalazło się na przedniej stronie okładki. Jego imponująca już wtedy dyskografia obejmowała kilka albumów nagranych z Milesem Davisem, współpracę z Weather Report i multiplatynowy „…Nothing Like The Sun” Stinga. Pozostawał jednak tym, który był wymieniany najczęściej na ostatnim miejscu na liście muzyków, jako fachowiec od instrumentów perkusyjnych, choć jego wkład w muzykę – na przykład u Stinga z pewnością uzasadniał wyższą pozycję na liście muzyków uczestniczących w nagraniach.

Projekt World Trio był niezwykle kolorowym, pełnym egzotycznych inspiracji, zupełnie niekomercyjnym przedsięwzięciem trójki fantastycznych, rozchwytywanych muzyków, którzy – tu trochę zgaduję – zrobili sobie wakacje od ciężkiej pracy i pojechali razme w świat cieszyć się muzyką. Tą radość było słychać i widać na koncercie, słuchać ją też na płycie.

Mino Cinelu, który tym nagraniem otworzył swoją własną autorską dyskografię, ma dziś na koncie setki fantastycznych nagrań i tylko kilka autorskich albumów, z których „World Trio” pozostaje najciekawszym.

Mino Cinelu / Kevin Eubanks / Dave Holland
World Trio
Format: CD
Wytwórnia: Intuition
Numer: 750447205221

20 września 2018

The Andrzej Trzaskowski Sextet featuring Ted Curson - Seant

Legendarny album Andrzeja Trzaskowskiego w swoim czasie był mocno eksperymentalny. Dziś, z perspektywy ponad pół wieku nie brzmi już tak awangardowo. Muzyka jednak nie straciła nic ze swojej pierwotnej mocy, a skład zespołu, wówczas złożonego ze znanych już w środowisku muzyków, wraz z rozwojem ich karier nabrał gwiazdorskiego znaczenia.


Andrzej Trzaskowski, Włodzimierz Nahorny, Janusz Muniak – to postaci dziś już legendarne. Jacek Ostaszewski i Adam Jędrzejowski to muzycy nieco mniej dziś znani w jazzowym środowisku, choć obaj mają spory dorobek twórczy, a Jacek Ostaszewski ma na swoim koncie niezliczone wręcz oprawy muzyczne spektakli teatralnych.

Muzycy, którzy wraz z liderem – Andrzejem Trzaskowskim nagrali „Seant” byli z pewnością artystami poszukującymi i spełniającymi się twórczo już wtedy i przez długie kolejne lata w wielu różnych muzycznych konwencjach. Włodzimierz Nahorny zamienił saksofon na fortepian i został autorem jednego z największych polskich jazzowych przebojów – kompozycji „Jej portret” – utworu pierwotnie instrumentalnego, do którego tekst napisał później Jonasz Kofta, a pierwszym wykonawcą był Bogusław Mec. Dziś Włodzimierz Nahorny jest uznanym pedagogiem, a jego najnowsze nagrania skupiają się na jazzowym wykorzystaniu kompozycji polskich kompozytorów muzyki klasycznej – Szymanowskiego i Chopina.

Sam Andrzej Trzaskowski, jeden z pionierów polskiego jazzu, był jednym z pianistów legendarnych Melomanów, prowadzony przez niego The Wreckers jako jeden z pierwszych polskich składów wystąpił w USA, pisał muzykę filmową w tym oprawę muzyczną filmu „Pociąg” Jerzego Kawalerowicza, w którym wykorzystał jeden z utworów Artie Shawa, na którego motywie powstał temat improwizowany przez Wandę Warską. Komponował muzykę poważną. Okazyjnie grywał w filmach postaci drugoplanowe. Kierował Orkiestrą Polskiego Radia i Telewizji Studio S-1 w Warszawie.

Zmarły niedawno Janusz Muniak współpracował z Tomaszem Stańko, ale przede wszystkim przez ponad 20 lat prowadził w Krakowie klub „U Muniaka”, gdzie nieprzerwanie występował, nagrywając jednocześnie regularnie autorskie albumy. Jeden z nich – „Placebo”, nagrany zanim powstała piwnica „U Muniaka” znajdzie się już niedługo w naszym Kanonie Polskiego Jazzu i wtedy z pewnością będzie okazja do dłuższego przedstawienia sylwetki jednego z najwybitniejszych polskich saksofonistów.

Dla Jacka Ostaszewskiego współpraca z Andrzejem Trzaskowskim była pierwszym profesjonalnym muzycznym zadaniem. Kilka lat później razem z Markiem Jackowskim, Ostaszewski założył legendarny Osjan, zespół przez wielu uznawany za jeden z pierwszych zespołów na świecie grających World Music. Czy byli pierwsi – nie ma żadnego znaczenia, z pewnością jednak robili to doskonale.

Według autora oryginalnego wstępniaka do albumu, przynajmniej tego w wersji angielskiej, Adam Jędrzejowski uznawany był w końcówce lat sześćdziesiątych za jednego z najlepszych polskich perkusistów, choć jego dyskografia jest do dziś dość skromna i obejmuje zaledwie kilka albumów nagranych z zespołami Krzysztofa Komedy i Andrzeja Trzaskowskiego oraz zaledwie kilka innych, nieco przypadkowych nagrań z początku lat sześćdziesiątych. Jest autorem podręcznika gry na perkusji. W końcówce lat sześćdziesiątych wyjechał z Polski i jego działalność muzyczna nieco zwolniła, choć do dziś okazyjnie pojawia się na klasycznych jazzowych imprezach wspominkowych pozostając w doskonałej muzycznej dyspozycji.

„Seant” to album eksperymentalny, skomponowana w skali 12-tonowej „Cosinusoida” jest wybitną trzecionurtową próbą pogodzenia improwizacji i muzyki klasycznej, którą można śmiało porównywać z dorobkiem Cecila Taylora i wszystkich pianistów, wzorujących się na twórczości Horace’a Silvera. „Wariacja na temat: oj tam u boru” to pionierska próba wprowadzenia wątku polskiej muzyki ludowej do jazzowej stylistyki. Udział Teda Cursona – amerykańskiego trębacza znanego przede wszystkim z nagrań Charlesem Mingusem, Archie Sheppem i Cecilem Taylorem, a w Polsce raczej bardziej z albumu „Seant” i kilku innych nagrań z Andrzejem Trzaskowskim dodaje muzyce światowego kolorytu i z pewnością w momencie wydania albumu był doskonałym atutem marketingowym. Warto przypomnieć, że kilka lat wcześniej Trzaskowski i jego zespół występowali i nagrywali wspólnie ze Stanem Getzem, jednak wtedy pełnili rolę lokalnego zespołu akompaniującego. „Seant” jest albumem twórczym, poszukującym. Czasem może trafiającym w ślepe uliczki, taka jednak natura poszukiwań, które oznaczają doskonalenie twórczego warsztatu i odnajdowanie dalszej drogi do własnego stylu. Poszukiwania Andrzej Trzaskowskiego skierowały go w stronę dość odległą od jazzowego maisntreamu, jednak „Seant” to z pewnością ważny dla polskiego i światowego jazu album genialnego muzyka, kompozytora i lidera zespołu, jakim był Andrzej Trzaskowski.

The Andrzej Trzaskowski Sextet featuring Ted Curson
Seant
Format: CD
Wytwórnia: Polskie Nagrania / Warner
Numer: 0190295680794