14 listopada 2011

Eric Dolphy - Out To Lunch


Niektórzy nazywają album „Out To Lunch” przełomowym, łamiącym bariery, free-jazzowym może niekoniecznie w sensie muzycznej formy, ale w sensie pozostawienia za drzwiami studia wszystkich ograniczeń. Porzucenie owych kompozycyjnych ograniczeń nie musi oznaczać muzycznego chaosu, ani braku szacunku, czy wiedzy i znajomości jazzowej tradycji.

Eric Dolphy zaczynał swoją karierę muzyczną jako klasyczny flecista, był jednym z pierwszych jazzowych muzyków grających na poważnie na klarnecie basowym. Improwizować nauczył się grając w zespole Charlesa Mingusa na kilka lat przed nagraniem „Out To Lunch”. Sam Charles Mingus uważał Erica Dolphy za najważniejszego muzyka w słynnym składzie swojego jazzowego workshopu w latach 1961-1962.  Płyta „Out To Lunch” powstała niespełna 3 lata później.

Eric Dolphy jest na tej płycie wyśmienitym liderem, aranżerem, muzykiem, który mając świadomość bycia liderem pozostawia wiele miejsca dla innych. Nieczęsto spotykany skład instrumentów (wibrafon, trąbka, sekcja rytmiczna), brzmienia fletu i klarnetu basowego lidera, często podobne do naturalnych dźwięków przyrody, a także niestandardowe rozwiązania rytmiczne tworzą intrygującą, nietuzinkową, a jednocześnie niekoniecznie wydziwioną na siłę, tak jak wiele późniejszych free-jazzowych nagrań całość.

Ta płyta to też jedno z pierwszych ważnych nagrań kończącego wtedy właśnie 18 lat Tony Williamsa. Mniej więcej w tym samym czasie Tony Williams zagrał na 6 ważnych płytach Milesa Davisa (między innymi „Seven Steps To Heaven” i  „Four & More”), a także na ważnych płytach Kenny Dorhama – „Una Mas”, Tommy Flanagana – „The Trio”, trzech największych z wczesnych płyt Herbie Hancocka – „My Point Of View”, „Maiden Voyage” i „Empyrean Isles”, Andrew Hilla – „Point Of Departure”, kilku albumach Sama Riversa, Jackie McLeana, Wayne Shortera i może jeszcze kilku o których zapomniałem. I to wszystko w okresie kilkunastu miesięcy w roku 1963 i 1964. Niezły początek zawodowej kariery…

To właśnie Tony Williams na spółkę z Bobby Hutchersonem (wibrafon) otwierają płytę wyznaczając nietypowe rytmiczne standardy dla całego albumu w utworze „Hat And Beard” nazwanego tak przez lidera na cześć Charlesa Mingusa. Kolejny utwór – „Something Sweet, Something Tender” to przede wszystkim duet lidera grającego na klarnecie basowym i Richarda Davisa (kontrabas).  „Gazzelloni” to echa be-bopu, który już wtedy stanowił dla Erica Dolphy muzyczną przeszłość. Jego tytuł to oczywiście przypomnienie znanego klasycznego flecisty – Severino Gazzelloni. W kolejnych dwu utworach – w wydaniu analogowym to druga strona płyty, Eric Dolphy gra prawie wyłącznie na saksofonie altowym.

Freddie Hubbard to z pewnością najbardziej tradycyjnie (czyli be-bopowo w tym kontekście) grający muzyk zespołu. Richard Davis gra sporo smyczkiem i te fragmenty wydają się lepiej pasować do całości, co jest dość niezwykłe w free-jazzowym kontekście albumu opartego przede wszystkim na nietypowych rozwiązaniach rytmicznych i zbiorowej improwizacji.

„Out to Lunch” to album wybitny. Niełatwy, a mimo to nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek powiedział, że jest za trudny, za skomplikowany, czy niezrozumiały. Wymaga jedynie poświęcenia mu odrobinu uwagi. To album, który każdy fan jazzu powinien znać na pamięć, niezależnie od tego, czy słucha wyłącznie późniejszego free-jazzu – wtedy to będzie element poznawania źródeł, czy be-bopu, którego wyznacza symboliczny koniec, pokazując zarazem, że free wywodzi się z muzycznej tradycji a nie powstało w próżni. Tym łącznikiem są liczne odniesienia do Charlesa Mingusa i nieco bardziej tradycyjna gra Freddie Hubbarda, reszta to nadzwyczajna muzyczna wyobraźnia lidera.

Eric Dolphy
Out To Lunch
Format: CD
Wytwórnia: Blue Note
Numer: 077774652421

Brak komentarzy: