Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andy Summers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andy Summers. Pokaż wszystkie posty

03 lipca 2021

Bring On The Night – CoverToCover Vol. 154

Po utwór „Bring On The Night” w cyklu CoverToCover sięgam z dość oczywistych powodów. Dokładnie trzech powodów. Wiele kompozycji z repertuaru genialnego zespołu, jakim było trio The Police funkcjonuje dziś w jazzowym świecie pełniąc już rolę standardów, które często pojawiają się nie tylko w jazzowych projektach poświęconych w całości muzyce zespołu, lub w związku z tym, że to muzyka z młodości dzisiejszego średniego pokolenia jazzmanów, ale przede wszystkim dlatego, że to świetne utwory, które dają okazję do improwizacji.

Przypadek „Bring On The Night” jest jednak dość specyficzny. Ten doskonały utwór jakoś nie przekonał do siebie muzyków jazzowych. Istnieją za to dwa wyborne jazzowe wykonania, warte zaprezentowania na tle wersji oryginalnej. Kompozycja Stinga okazała się po raz pierwszy na wydanej w 1979 roku, drugiej płycie The Police – „Regatta de Blanc”. Utwór był trzecim kolejności singlem z tego albumu. Producentom mogę wybaczyć, że zanim dostrzegli „Bring On The Night”, rzucili światu „Message In The Bottle” i „Walking On The Moon”. Utwór nie zabłysnął na tle poprzednich singli zespołu. W momencie, kiedy „Bring On The Night” ukazało się na singlu, zespół był już myślami przy kolejnej płycie – „Zenyatta Mondatta”, a tam szykowali do boju o serca młodych słuchaczy „Don’t Stand So Close To Me”, „De Do Do Do, De Da Da Da” i jak się miało okazać genialne, ale nieco za ambitne muzycznie na przeboje „Canary In The Coalmine”, „Behing My Camel” i jeden z ciekawszych rytmicznie utworów The Police, zespołu, którego perkusista uwielbiał komplikować sobie pracę – „Voices Inside My Head”. Ale to temat na inne odcinki CoverToCover.

Sting pożyczył sobie część tekstu z innego utworu. W tym jednak przypadku o jakimś nieuczciwym postępowaniu nie mam mowy, bowiem pożyczka nastąpiła z jego własnej kompozycji „Carion Prince”, którą napisał jeszcze za czasów zespołu Last Exit, dla którego wzorem był Weather Report. Dla autora to musiała być ważna i istotna kompozycja. Kiedy po rozpadzie The Police odniósł porównywalny do zespołu sukces nagrywając album „The Dream Of The Blue Turtles”, sprawnie rozłożył na części pierwsze kilka wybornych jazzowych składów i z grupą wybornych improwizujących muzyków wyruszył w trasę, której efektem jest wybitny koncertowy album nazwany właśnie „Bring On The Night”. Na płycie zagrali Branford Marsalis, Kenny Kirkland, Omar Hakim i Darryl Jones. W ten sposób powstała wtedy – w 1986 roku najdoskonalsza wersja utworu. Do czasu, kiedy za nagranie „Bring On The Night” nie wziął się Andy Summers, gitarzysta wybitny, który od czasu zakończenia działalności The Police i z niewielką przerwą na niezbyt udany powrót tria realizuje niespiesznie własne jazzowe projekty. W ten sposób obok olbrzymiej ściany dźwięków Stinga można dziś postawić sobie na półce kameralne i eksperymentalne nagranie duetu gitarowego Andy Summers - Ben Verdery. Bena spotkałem w styczniu 2020 roku w Melbourne i zamieniłem z nim kilka słów. Obecnie skupia się na nauczaniu i wiem, że gdybym chciał nauczyć się grać na klasycznej gitarze pewnie rozważyłbym naukę właśnie u niego. Obie wersje „Bring On The Night” są równie fantastyczne, choć zupełnie różne.

Utwór: Bring On The Night
Album: Reggatta de Blanc
Wykonawca: The Police
Wytwórnia: A&M
Rok: 1979
Numer: 082839479226
Skład: Sting voc, bg, Andy Summers – g, Stewart Copeland – dr. 

Utwór: Bring On The Night / When The World Is Running Down, You Make The Best Of What’s Still Around
Album: Bring On The Night
Wykonawca: Sting
Wytwórnia: A&M
Rok: 1986
Numer: 082839670524
Skład: Sting – g, kbd, voc, Darryl Jones – bg, Branford Marsalis – sax, perc, Kenny Kirkland – kbd, Omar Hakim – dr, perc, b voc, Janice Pendarvis – b voc, Dolette McDonald – b voc.

Utwór: Bring On The Night
Album: First You Build A Cloud…
Wykonawca: Andy Summers & Ben Verdery
Wytwórnia: Repertoire / Frontier Logic / Flickering Shadow
Rok: 2007
Numer: 409910000120
Skład: Andy Summers – el. g, Ben Verdery – ac. g.

22 kwietnia 2020

Peggy’s Blue Skylight – CoverToCover Vol. 39

Z tym utworem nie jest związana jakaś szczególnie ciekawa historia. Choć to nigdy nie jest do końca prawdą. Z każdym utworem wiąże się jakaś historia. Chciałem użyć tego utworu jako pretekstu do przypomnienia, że autobiografia Charlesa Mingusa, którą napisał w 1971 roku jest jedną z absolutnie najlepszych jazzowych książek wszechczasów, a już na pewno najlepszą napisaną przez muzyka tak zasłużonego dla historii gatunku. Jeśli poradzicie sobie z brakiem polskiego przekładu, sięgnijcie koniecznie po „Beneath The Underdog”, książkę której finalnej wersji nie dotknął żaden ghostwriter. W opracowaniu pierwszej wersji, która była gotowa już w 1961 roku pomagał Mingusowi Louis Lomax, jednak opracowana z jego pomocą autobiografia „Memoirs of a Half Yellow Schitt Covered Nigger” miała grubo ponad tysiąc stron i nigdy się nie ukazała. Za to „Beneath The Underdog”, śmiała, błyskotliwa, choć momentami trudna językowo i trochę pornograficzna, zredukowana do stron mniej więcej 300 jest po prostu genialna.


„Peggy’s Blue Skylight” miał być pierwszym w CoverToCover utworem bez historii i pretekstem do przypomnienia niezwykłej książki. Miał też być pretekstem do przypomnienia fantastycznej płyty Andy Summersa, gitarzysty The Police, który od wielu lat gra ciekawy jazz i niemal dwadzieścia lat temu wydał bardzo dobry album wypełniony kompozycjami Charlesa Mingusa zatytułowany „Peggy’s Blue Skylight”. Nagrał też album poświęcony muzyce Theloniousa Monka, ale to temat na inne opowiadanie. Tak można więc z dwu pięknie zagranych wersji „Peggy’s Blue Skylight” zrobić odcinek CoverToCover bez historii związanej z samą kompozycją.

Jednak wiele kompozycji Mingusa ma niezwykłe tytuły i ze wszystkimi wiąże się konkretna historia, najczęściej z wątkami autobiograficznymi. Przyjdzie jeszcze w tym cyklu czas na „Dry Cleaner From Des Moines”, „Fables Of Faubus”, „Goodbye Pork Pie Hat”, „Pithecanthropus Erectus”, czy „Sweet Sucker Dance”. Niektóre z tych historii ciężko będzie opowiedzieć bez znaczka 18+, podobnie jak książkę Mingusa raczej ciężko polecić najmłodszym fanom jazzu.

Historia „Peggy’s Blue Skylight” jest za to całkiem przyzwoita, choć nie pozbawiona wątku damsko-męskiego. Oto bowiem jedna z licznych przyjaciółek kompozytora, niejaka Peggy Hitchcock, chciała chciała w swoim nowojorskim apartamencie zbudować świetlik w dachu, a do jego przykrycia użyć pozyskanej z wojskowego demobilu samolotowej owiewki wykonanej z półprzeźroczystego niebieskiego plastiku, tak, żeby niezależnie od pogody widzieć niebieskie niebo. Urzędnicy nie pozwolili. Podobno Mingus dostał kosza, ale spędził kilka wieczorów w towarzystwie Peggy Hitchcock i innych gości jej salonu, do których w tym samym czasie należeli między innymi Allen Ginsberg i Timothy Leary. To były elitarne spotkania. Mingus pożyczył sobie trochę melodii z utworu „Reincarnation of a Lovebird”, do czego miał pełne prawo, bo to również jego kompozycja. Utwór napisał wykorzystując fortepian stojący w salonie, w którym miało być owe tytułowe niebieskie okno.

Być może właśnie dlatego, kiedy po raz pierwszy zagrał utwór w studiu, usiadł do fortepianu, który nie był przecież jego podstawowym instrumentem. Użył wtedy techniki nagrywania wielośladowego rejestrując samodzielnie fortepian i kontrabas. Ta sesja odbyła się w Londynie latem 1961 roku. Mingus nagrywał muzykę do filmu „All Night Long”. W filmie gra również Dave Brubeck.

Później utwór znalazł się w programie sesji „Oh Yeah”, ale na pierwotną wersję słynnego albumu nie trafił. Został opublikowany dopiero na płycie „Tonight At Noon” w 1965 roku. Dziś najczęściej trafia na cyfrowe wznowienia „Oh Yeah” w związku z tym, że został nagrany w czasie sesji, kiedy powstawał ten album. Kompozycję Mingus grywał na koncertach, choć nie był to stały element jego występów. Dlatego szczęście mili widzowie, którzy widzieli jego występ w Polsce w 1972 roku, kiedy zagrał „Peggy’s Blue Skylight”. Po raz ostatni w studiu Charles Mingus zagrał „Peggy’s Blue Skylight” na dwa lata przed śmiercią w czasie ostatniej sesji nagraniowej, znanej dziś jako „His Final Work”, albo „Lionel Hampton Presents Charles Mingus”. Dziś utwór „Peggy’s Blue Skylight” jest znany w wielu wykonaniach, pianistów (Paul Bley), saksofonistów (Joe Lovano) i muzyków grających na innych instrumentach, jest też jazzowym standardem umieszczanym w „Real Book”, publikacji uważanej od lat siedemdziesiątych za biblię jazzowych standardów, wymyślonej pierwotnie przez studentów Berklee College Of Music.

Utwór: Peggy’s Blue Skylight
Album: Oh Yeah
Wykonawca: Charles Mingus
Wytwórnia: Atlantic / Rhino / WEA
Rok: 1962
Numer: 081227374822
Skład: Charles Mingus – p, fl, Rahsaan Roland Kirk – fl, sax, Booker Ervin – ts, Jimmy Knepper – tromb, Doug Watkins – b, Dannie Richmond – dr.

Utwór: Peggy’s Blue Skylight
Album: Peggy’s Blue Skylight
Wykonawca: Andy Summers
Wytwórnia: RCA / BMG
Rok: 2000
Numer: 090266367924
Skład: Andy Summers – g, Dave Carpenter – b, Joel Taylor – dr, Nick Ariondo – accordion, Michito Sanchez – perc.

07 kwietnia 2017

Andy Summers – Peggy’s Blue Skylight

Ten Andy Summers. The Police. „Peggy’s Blue Skylight” nie jest tytułem przypadkowym. Jeśli przypomina Wam tytuł jednej z kompozycji Charlesa Mingusa, to całkiem dobre skojarzenie, bowiem ten nagrany w roku 2000 przez jednego z ciekawszych rockowych gitarzystów dawnych czasów album poświęcony jest w całości kompozycjom Charlesa Mingusa.

Nie jest to również jakiś przypadkowy wybór. Od czasu zakończenia działalności przez The Police, co miało miejsce w 1986 roku, Andy Summers jest muzykiem poszukującym, cieszącym się statusem sławnego rockmana, który nic już nie musi, z pewnością nie szuka komercyjnego sukcesu, a pieniędzy płynących do dziś wynikających z istnienia na rynku płyt The Police wystarczy mu do końca życia. W związku z tym Andy Summers poszukuje, najczęściej zbliżając się do jazzowych klimatów, choć nie stroni od różnego rodzaju kameralnych projektów i komponowania muzyki filmowej. Nie przepracowuje się, choć jeśli już wchodzi do studia, to często w wybitnym towarzystwie innych eksperymentatorów, albo weteranów, którzy tak jak on nic nie muszą. W ten sposób na swojej muzycznej drodze spotkał choćby Roberta Frippa, czy Johna Etheridge’a. Twórczości obu tych muzyków nie sposób jakkolwiek sklasyfikować. Podobnie z dorobkiem solowej kariery Andy Summersa, który równie często zajmuje się muzyką, co artystyczną fotografią. Moim zdaniem ciągle jest lepszym muzykiem, choć jego prace fotograficzne znam tylko z reprodukcji.

Album poświęcony interpretacji muzyki skomponowanej przez Charlesa Mingusa nie jest jego jedynym stricte jazzowym projektem, choć w tym wypadku słowa jazz trzeba używać z dodatkowym przymiotnikiem eksperymentalny, a może raczej niekonwencjonalny, co w przypadku muzyki Andy Summersa oznacza ciągle coś, czego można posłuchać nie strasząc sąsiadów niezrozumiałymi dźwiękami. Rok przed powstaniem tego albumu na rynku ukazała się płyta „Green Chimneys: The Music of Thelonious Monk” z gościnnym udziałem Stinga w roli wokalisty.

Album „Peggy’s Blue Skylight” również zawiera kilka utworów instrumentalnych, w tym kompozycję „Weird Nightmare” zaśpiewaną przed byłą wokalistkę punk-rockowego zespołu Blondie – Debbie Harry i „Goodbye Pork Pie Hat / Where Can A Man Find Peace!” opowiedzianą przez znanego z kolaboracji z jazzowymi muzykami rapera Q-Tipa. Gościnnie udzielają się również Randy Brecker, Curtis Fowlkes z The Lounge Lizards i inni muzycy z The Jazz Passangers i Kronos Quartet. Jest też grający ze wszystkimi największymi basista Dave Carpenter. Całkiem rasowe jazzowe towarzystwo.

Nieobciążony jazzową tradycją Andy Summers oferuje świeże spojrzenie na kompozycje Charlesa Mingusa, które z pewnością byłoby niemożliwe z jazzowej perspektywy. Sam Summers zanim trafił do The Police, grał raczej soul i brytyjeskiego rhythm and bluesa, a do jazzu zbliżył się chyba najbardziej w czasie krótkiej przygody z zespołem Soft Machine. Raczej nie wciągnęła go taka muzyka, bowiem z Soft Machine uciekł do The Animals. Takie były ciekawe czasy w angielskiej muzyce pod koniec lat sześćdziesiątych.

Niezwykłe, bardzo staranne aranżacje, bardzo nietypowe dla muzyki Mingusa instrumentarium, w którego skład wchodzą między innymi skrzypce, organy Hammonda, akordeon i wiolonczela uzupełnione doskonałymi improwizacjami lidera tworzą niezwykłą interpretację muzyki Charlesa Mingusa. Szkoda, że Andy Summers dziś nie kontynuuje linii swojej twórczości wyznaczonej przez albumy poświęcone Theloniousowi Monkowi i Charlesowi Mingusowi, ale może sobie przecież pozwolić na twórcze poszukiwania, będąc byłym muzykiem The Police…

Andy Summers
Peggy’s Blue Skylight
Format: CD
Wytwórnia: RCA / BMG
Numer: 090266367924

17 lutego 2011

The Police - Certifiable

Dzisiejszy album wydano w formie płyty Blue Ray z rejestracją koncertu i sporą ilością dodatkowego materiału, głównie w postaci 50 minutowego filmu dokumentalnego. Dodatkowo otrzymujemy dwie płyty CD zawierające w wersji audio cały materiał zawarty na płycie Blue Ray. To powinien być standard. Jeśli muzycy uważają, że ich koncert jest wartościowy muzycznie i nie jest jedynie wizualnym show z elementami muzycznymi, to powinni umożliwić nabywcom kontakt z muzyka nie tylko w zestawach kina domowego, ale również zwykle w lepszej jakości niż w ścieżka dźwiękowa z nawet wybitnego odtwarzacza Blue Ray, czy DVD, a także łatwą konwersję do formatów obsługiwanych przez przenośne odtwarzacze. Czasem przecież każdy chce posłuchać płyty w samochodzie, czy gdzieś w podróży nie dysponując odtwarzaczem najnowszych formatów video. Dodanie płyt CD z produkcyjnego punktu widzenia nie również specjalnie drogie.

Z powrotem na scenę The Police wiązałem wiele muzycznych nadziei. Wiele oczekiwań się spełniło, jednak nie wszystkie – tak zwykle w życiu bywa.

The Police to w końcu wybitny rockowy perkusista – Stewart Copeland i świetny gitarzysta – Andy Summers, który w ostatnich latach uczestniczył w wielu rockowych, jazzowych i innych trudnych do nazwania, choć ciekawych projektach muzycznych, nagrywając choćby wyśmienitą płytę Peggy’s Blue Skylight z muzyką Charlesa Mingusa, czy współpracując długo z Robertem Frippem.

The Police to także wyborne kompozycje jednego z najlepszych twórców rockowych przebojów – Stinga, który dość poprawnie gra na gitarze basowej i z konieczności pełni w zepole rolę wokalisty. Jego głównym wkładem w wiele świetnych płyt, które często firmuje własnym nazwiskiem, oprócz kompozycji jest namówienie wielu ciekawych muzyków do udziału w nagraniu. Tak wedle zasady, o której już pisałem niejeden raz – im mniej Stinga w Stingu tym lepiej…

Na koncert zespołu wybrałem się do Londynu (choć stadion Twickenham służący przeważnie bodajże do rozgrywek rugby – mimo, że teoretycznie jest londyńską areną, w kategorii warszawskiej mieści się mniej więcej w Mińsku Mazowieckim). Przed koncertem liczyłem na zagłębienie się w tłum entuzjastycznie nastawionych angielskich fanów (zespół mimo angielskiego rodowodu, większość koncertowych sukcesów odnosił w USA), którzy będą znali wszystkie utwory na pamięć. Po cichu liczyłem też na to, że być może ten właśnie koncert zostanie wydany później w formie płytowej, to zawsze byłaby fajna pamiątka. Niestety na dzisiejszej płycie nie znalazł się koncert z Londynu, a materiał złożony z dwu koncertów z nieco późniejszej fazy wielkiego światowego tourne zespołu zarejestrowany w Buenos Aires. Program koncertu, który widziałem w Londynie był prawie identyczny.

Koncert nie był zły, ale nie był tez wydarzeniem, które pamięta się do końca życia. Co mi się na koncercie podobało i co odnalazłem na wydanej pół roku później płycie (od tourne zespołu minęło już ponad 3 lata)?

Po pierwsze to, że zagrali we trójkę, bez żadnych zbędnych ozdobników, chórków, sekcji dętej czy dodatkowych instrumentów klawiszowych. Po drugie to, że zagrali większość przebojowych kompozycji pamiętanych przez fanów i nie kombinowali z żadnym nowym materiałem. Po trzecie to, że Andy Summers i Stewart Copeland nie dali sobni wcisnąć żadnych nowych kompozycji Stinga. Podobało mi się też to, że było niewiele Stinga, a dużo gry zespołowej.

Co mi się nie podobało? W zasadzie tylko niepotrzebnie krzykliwa scenografia i oślepiające bez uzasadnienia całą widownię światła.

Czy czułem się zawiedziony? Trochę tak, mimo dobrego pomysłu na powrót – zagranie tego co wszyscy znają i chcą usłyszeć i pokazaniu zespołu jako muzycznego monolitu tak jak przed laty, mogło być znacznie lepiej.

Dlaczego? To co podobało mi się najbardziej, zostało ograniczone i w Londynie i w Buenos Aires do krótkich fragmentów w większości utworów. Mam tu na myśli wybitne improwizowane partie solowe Andy Summersa. W każdej zagranej nucie gitarzysta starał się powiedzieć pozostałym muzykom – Koledzy, pozwólcie jeszcze coś, jeszcze trochę, mam tu ciekawy pomysł… Dajcie mi jeszcze minutke… Ale nie dali.

Tak więc poczucie niedosytu w związku ze straconą możliwością posłuchania dłuższych fragmentów gitarowych pozostało. Być może jednak to było dobra decyzja artystyczna, bowiem większość widzów chciała słuchać Every Breath You Take, a nie Goodbye Pork Pie Hat. Mnie podoba się i jedno i drugie, a każda urwana solówka bolała…

Na płycie Blue Ray obraz jest niesamowicie szczegółowy, taki sposób rejestracji obrazu z nieskończoną ostrością mnie ciągle wydaje się nienaturalny i nieco denerwujący. Dźwięk jest nieco lepszy w wersji CD, zdaje się być bardziej zaokrąglony, a perkusja wycofana (co tu jest akurat zaletą).

Certifiable to wspaniała pamiątka dla każdego, kto był świadkiem The Police Reunion Tour, dla każdego fana Stinga (tych jest przecież ciągl wielu). Dla mnie to okazja do podsumowania tego, co artyści zrobili przez ponad 20 lat od rozwiązania zespołu… Stewart Copeland jeszcze bardziej skomplikował swoje rytmy i rozbudował zestaw perkusyjny (może nie całkiem potrzebnie). Sting stał się bardziej producentem niż kompozytorem (dalej uważam że swoje apogeum osiągnął w trasie Bring On The Night), a Andy Summers z dobrego gitarzysty rockowego stał się wybitnym gitarzystą totalnym. A ja na koncercie mimo wszystko bawiłem się świetnie, tak jak oglądając dzisiejszą płytę.

The Police
Certifiable
Format: Blue Ray + 2CD
Wytwórnia: A&M / Polydor
Numer: 602517881587