Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ahmad Jamal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ahmad Jamal. Pokaż wszystkie posty

25 lutego 2021

How About You? – CoverToCover Vol. 127

Wiele jazzowych standardów zaczęło swoje życie w filmach, albo przedstawieniach teatralnych. Większość tego typu kompozycji, jeśli trafiły do świata jazzu, zrobiła karierę na dużo większą skalę niż filmy, czy przedstawienia do których powstały. Dobra muzyka nigdy się nie starzeje, z filmami jest trochę inaczej, technika realizacji, realia niezrozumiałe dla kolejnych pokoleń, zmiany obyczajowe i wiele innych czynników ma codziennie wpływ na to, że filmy stają się zwyczajnie ciekawostkami sprzed lat, a muzyka do nich napisana żyje własnym życiem. Tak jest również w przypadku kompozycji Burtona Layne’a z tekstem Ralpha Freeda „How About You?”. Obaj autorzy grali raczej w drugiej lidze twórców muzyki filmowej do amerykańskich produkcji. Nie udało im się razem, ani osobno stworzyć zbyt wielu kompozycji o których muzycy pamiętają do dzisiaj. Ich dorobek nie jest również ilościowo jakoś szczególnie imponujący, jeśli porówna się go z największymi twórcami muzyki filmowej. W katalogu jazzowych standardów znajdziecie kilka innych kompozycji, które powstały z udziałem obu twórców, wśród tych najczęściej nagrywanych są „Everything I Have Is Yours”, „I Hear Music”, „Old Devil Moon” i „You Leave Me Breathless”. Zdecydowanie więcej ciekawych tekstów ma na swoim koncie brat Ralpha Freeda – Arthur, który miał więcej szczęścia do pisania piosenek do lepszych filmów i dostał nawet Oscara za całokształt swojej filmowej twórczości w uznaniu zasług polegających jednak raczej na udanym wyprodukowaniu hitów ekranowych w rodzaju „Singin’ In The Rain” („Deszczowa piosenka” – tu był też autorem tekstu), „Wizard Of Oz”, „An American In Paris” i „Gigi”.

Piosenkę „How About You?” po raz pierwszy zaśpiewali Judy Garland i Mickey Rooney w 1941 roku w filmie muzycznym „Babes On Broadway”. Oryginalny tekst powstał z myślą o duecie damsko-męskim i później wykonywany przez solistów często był modyfikowany. Czas pokazał jednak, że to melodia miała okazać się bardziej atrakcyjna dla jazzowych muzyków, niż tekst dla wokalistów i wokalistek. Warto zatem pozostawić tekst wielbicielom Judy Garland i Franka Sinatry i skupić się na improwizowanych wersjach melodii Burtona Lane’a. Tych jest całkiem sporo, a większość z tych najciekawszych powstała z udziałem najwybitniejszych jazzowych pianistów. Odcinek CoverToCover poświęcony „How About You?” może być zatem szybkim przeglądem przeróżnych koncepcji jazzowej gry na fortepianie. Obok oszczędnego i eleganckiego Ahmada Jamala wystąpi zatem jak zwykle fantastycznie swingujący Oscar Peterson. Oba nagrania powstały w 1956 roku. Ahmad Jamal gra w klasycznym trio z basem i perkusją (Israel Crosby – b, Walter Perkins – dr), a Oscar Peterson w jednym ze swoich najlepszych składów z Herbem Ellisem na gitarze (fantastyczne solo) i Rayem Brownem na basie. Bębny nie były w tym składzie potrzebne. Inny wielki pianista zagrał „How About You?” sam ze sobą – Bill Evans nagrał w 1963 roku innowacyjną płytę „Conversation With Myself” na której połączył w studiu kilka ścieżek fortepianu. Mistrz nowoczesnego podejścia do jazzowych standardów – Keith Jarrett w mistrzowskim składzie z Gary Peacockiem i Jackiem DeJohnette zagrał tej utwór na jednym z koncertów, z których złożono sześciopłytowe wydawnictwo „Keith Jarrett At The Blue Note” – najlepszą współczesną 1994 rok encyklopedię jazzowych standardów zagranych na żywo. Całość prezentacji uzupełnia genialny skrzypek - Stephane Grappelly, który z każdej melodii potrafił zrobić romantyczne arcydzieło. A to wszystko tylko jedna z wielu prostych filmowych piosenek z filmu, o którym mało kto dziś pamięta. Świat jazzu jest niezwykle różnorodny.

Utwór: How About You?
Album: Count ‘Em 88
Wykonawca: Ahmad Jamal Trio
Wytwórnia: Argo
Rok: 1956
Numer: 5050457139520
Skład: Ahmad Jamal – p, Israel Crosby – b, Walter Perkins – dr.

Utwór: How About You?
Album: At The Stratford Shakespearean Festival
Wykonawca: Oscar Peterson Trio
Wytwórnia: Verve / Polygram
Rok: 1956
Numer: 731451375224
Skład: Oscar Peterson - p, Herb Ellis – g, Ray Brown – b.

Utwór: How About You?
Album: Conversation With Myself (The Complete Bill Evans On Verve)
Wykonawca: Bill Evans
Wytwórnia: Polygram / Verve
Rok: 1963
Numer: 731452795328
Skład: Bill Evans – p.

Utwór: How About You?
Album: Keith Jarrett At The Blue Note - The Complete Recordings (Disc 6) - Sunday June 5th 1994 2nd Set
Wykonawca: Keith Jarrett
Wytwórnia: ECM
Rok: 1994
Numer: 731452763822
Skład: Keith Jarrett – p, Gary Peacock – b, Jack DeJohnette – dr.

Utwór: How About You?
Album: Feeling + Finesse = Jazz
Wykonawca: Stephane Grappelly
Wytwórnia: Rhino / Atlantic / Warner
Rok: 1962
Numer: 075679014023
Skład: Stephane Grappelly – viol, Pierre Cavalli – g, Leo Petit – g, Guy Pedersen – b, Daniel Humair – dr.

14 listopada 2019

Simple Songs 2019/2020 – Vol. 6 – 12.11.2019


Album „Ballades” Ahmada Jamala jest w tym tygodniu naszą radiową nowością prezentowaną w moim przedpołudniowym cyklu Płyta Tygodnia. Uznałem jednak, że być może część z Was nie słucha radia przed południem, a tej płyty zwyczajmnie nie można przegapić, jest bowiem według mnie jedną z najważniejszych jazzowych płyt 2019 roku. W zasadzie to sensacyjnie pierwszy solowy (prawie, bo w 3 utworach niezwykle dyskretnie Jamalowi pomaga jego basista) i genialnie piękny album niemal 90-letniego już, choć ciągle nagrywającego i koncertującego pianisty. Tego albumu nikt nie wciśnie Wam do ręki w żadnym sklepie muzycznym, nikt nie będzie go reklamował. Ahmad Jamal niczego nie musi światu udowadniać. Jest najlepszy i tyle. Po resztę odsyłam do tekstu o tym albumie: Ahmad Jamal - Ballades

* Poinciana – Ballades – Ahmad Jamal

Projekt „Small Island Big Song” jest niezwykłym przedsięwzięciem Tima Cole’a – australijskiego producenta filmowego i muzycznego. Album jest dodatkiem do filmu o podobnym tytule, który pewnie nigdy nie zostanie pokazany w Polsce, a szkoda. Zawiera bowiem niezwykłą porcję zupełnie zdumiewającej i egzotycznej do granic możliwości muzyki wymyślonej i zagranej przez mieszkańców małych wysepek Pacyfiku. To niezwykle pierwotna, prawdziwa i oryginalna muzyka zagrana na instrumentach, których nazwy większości z nas nic nie powiedzą, zaśpiewana w językach, których nazwy potrafią wymówić prawidłowo tylko fachowcy i przygotowana przez muzyków z miejsc, o których mało kto słyszał, do których nie latają żadne rejsowe samoloty. Do tego z żadnym albumem nie dostałem nigdy w komplecie szczoteczki do zębów…

Album otwiera piosenka „Senasenai A Mapuljat” zaśpiewana w językach Paiwan i Pangcah z Tajwanu i Kayan z Borneo. W nagraniu wzięli udział artyści między innymi z Rapa Nui, Tajwanu, nowozelandzkiej Aotearoy i bezimiennych często wysepek z cieśniny Torresa między Australią i Papuą Nową Gwineą.

* Senasenai A Mapuljat – Small Island Big Song – Various Artists

Kolejny fragment albumu „Small Island Big Song” – utwór „Gasikara” posiada tekst w językach Vezo z Madagaskaru i Kalay Lagaw Ya – jednym z ciągle żywych języków plemion zamieszkujących wysepki przesmyku Torresa. Grają i śpiewają lokalni artyści oraz muzycy z wysp Solomona, Borneo, Madagaskaru i Papui Nowej Gwinei.

* Gasikara – Small Island Big Song – Various Artists

Kolejny utwór to piękny blues z wysp archipelagu Bougainville należącego do Papui Nowej Gwinei zaśpiewany w lokalnym języku Selau.

* Alie Sike – Small Island Big Song – Various Artists

Album „Bowie Revisited” pojawiał się już w moim autorskim paśmie. Pełne uroku opracowania najbardziej znanych kompozycji Davida Bowie w wydaniu na 4 ukelele i głos, najczęściej kobiecy mają wiele uroku. Widziałem ostatnio ten projekt na zywo. Oczywiście stworzony na okoliczność uczczenia Davida Bowie zespół będzie z pewnością miał sporo trudności z wymyśleniem kolejnego albumu. Jednak póki co grają wyśmienicie. Pewnie w Europie się nie pojawią. Jednak robią sporą karierę w Australii, Japonii i części Azji znającej oryginalne nagrania. O tym albumie pisałem tutaj: The Thin White Ukes - Bowe Revisited

* Space Oddity – Bowie Revisited – The Thin White Ukes

Danny Widdicombe porównuje swoją twórczość do Van Morrisona, Nicka Drake’a, Johna Martyna i Richarda Thompsona. Elementem łączącym te postaci ma być, co jest akurat prawdą, zatrudnianie muzyków jazzowych do nagrania rockowych ballad. To jednak chyba nie wystarcza do nagrania kolejnego „Astral Weeks”, lub „Bryter Layter”. Jednak w głosie Danny Widdicombe’a jest coś intrygującego.

* Between The Lines – Between The Lines – Danny Widdicombe & Trichotomy

13 listopada 2019

Ahmad Jamal – Ballades

Ahmad Jamal jest jednym z największych żyjących pianistów jazzowych. Ten urodzony w 1930 roku muzyk pozostaje do dziś aktywny, nagrywa i koncertuje, choć oczywiście nie tak często jak pół wieku temu. Jego najnowszy, wydany zaledwie kilka tygodni temu album „Ballades” zawiera materiał nagrany w czasie sesji w 2016 roku, w czasie której powstała również płyta „Marseille”, która znamy już od dwóch lat.


Na nazwisko Ahmada Jamala nie traficie często w jazzowych książkach historycznych. Nie pojawiał się w znanych zespołach ani na sesjach skupiających gwiazdy lat pięćdziesiątych i kolejnych wyśmienitych jazzowych epok. Był zawsze postacią pozostającą nieco z boku. Nigdy nie zwracał uwagi na aktualne mody. Grał swoją muzykę albo po mistrzowsku interpretował piękne melodie, najczęściej solo, albo w kameralnych składach złożonych z muzyków, których zadaniem było akompaniować mistrzowi.

Dyskografia Ahmada Jamala liczy kilkadziesiąt autorskich albumów. Jedynie kilka razy wystąpił gościnnie u innych artystów. Jego nagrania nie są łatwe do zebrania, bowiem od swojego debiutu mniej więcej w 1955 roku wydawał w wielu, często małych i już dziś nieistniejących wytwórniach.

Zawsze miał i dalej ma tak wiele do opowiedzenia za pomocą fortepianu, że w jego dyskografii znajdziecie jedynie kilka nagrań, w których pojawiają się inne instrumenty solowe. Na palcach jednej ręki można policzyć wspólne nagrania Ahmada Jamala z instrumentami dętymi. Jakoś nie miał nigdy ochoty na współpracę z trębaczami i saksofonistami, choć wielu fanów jazzu dowiedziało się o istnieniu tego niezwykłego muzyka z wywiadów, jakich udzielał Miles Davis, który kilkukrotnie wspominał, że wielki wpływ na jego własną muzykę wywarł Ahmad Jamal. Miles grał również co najmniej dwie kompozycje Jamala – „Ahmad’s Blues” i „New Rhumba”.

Jeśli ktoś miał szczęście usłyszeć Ahmada Jamala na żywo wie, że on gra w zupełnie innej lidze. Jest jednym z nielicznych artystów, którzy potrafią w niezwykły sposób zaczarować publiczność, nie potrzebując na to więcej niż pół minuty pierwszego utworu. Podczas jego koncertów, przynajmniej tych, które miałem przez lata usłyszeć panowała na widowni niezwykła, przejmująca wręcz cisza.

Czas jednak płynie nieubłaganie i pewnie szans na usłyszenie Ahmada Jamala na żywo będzie już niewiele. Warto jednak sięgnąć po każdą jego płytę, bowiem większość z nich jest niezwykle magiczna. W zasadzie wydaje się, że robi coś, co powinno być łatwe – gra prosto piękne melodie, przecież to najłatwiejsze na świecie. Nikt jednak nie robi tego tak pięknie jak on. Może czasem Oscar Peterson, kiedy nie grał zbyt szybko.

„Ballades” jest wyjątkowym albumem również dlatego, że zawiera kolejne wybitne wykonanie kompozycji Nata Simona „Poinciana”, która stała się przed laty w niespodziewany sposób największym przebojem w repertuarze Ahmada Jamala. Sukces komercyjny powszechnie krytykowanego przez dziennikarzy w 1958 roku albumu „At the Pershing: But Not for Me” z „Poincianą” w roli głównej pozwolił Jamalowi otworzyć swój własny klub – słynną Alhambrę w Chicago.

„Ballades” nie jest w żaden sposób lepsza od wielu poprzednich płyt Ahmada Jamala. Nie jest wyjątkowym dziełem w jego obszernej dyskografii. Jest „tylko” kolejną płyta Ahmada Jamala – czyli jedną z najciekawszych płyt jazzowych 2019 roku. Album jest również niezwykłą częścią dyskografii artysty, jeśli mnie zbiory własne i dostępne publikacje nie wprowadzają w błąd – to pierwszy solowy album artysty w jego ponad 70 letniej karierze. Choć w trzech utworach pojawia się kontrabas, jego obecność jest zaznaczona niezwykle dyskretnie i właściwie można uznać album za dzieło solowe, co czyni go wyjątkowym w dyskografii Ahmada Jamala.

Ahmad Jamal
Ballades
Format: CD
Wytwórnia: Jazzbook / Jazz Village / Harmonia Mundi
Numer: 3149020933213

29 listopada 2014

Ahmad Jamal Trio – Complete Alhambra And Blackhawk Performances

Całkiem niedawno pisałem o płycie „Happy Moods”, którą Ahmad Jamal wraz z Israelem Crosby’m i Vernellem Fournierem nagrali w 1960 roku. Powrót do tego albumu przybliżył do mojego odtwarzacza płyty Ahmada Jamala, po które dawno nie sięgałem. W natłoku nowości i nowych zdobyczy nagranych wieki temu do płyt, które stoją na półce od lat wracam niezbyt często. Za każdym razem jednak kiedy wracam obiecuję sobie, że będę to robił częściej. Do takich płyt jak nagrania Ahmada Jamala z 1961 roku z Alhambry i The Blackhawk warto wracać tak często jak tylko to możliwe. To jedne z tych albumów, które powinny znajdować się w każdej jazzowej kolekcji

Trio Ahmada Jamala z Israelem Crosby i Vernellem Fournierem uchodzi za wzorzec metra w swojej dziedzinie, a ich koncertowe nagrania – te chyba najbardziej znane, czyli zarejestrowane latem 1961 roku w należącym do samego Ahmada Jamala klubie Alhambra w Chicago i te nieco mniej znane, ale równie wartościowe z niezwykle istotnego dla historii jazzu miejsca – The Blackhawk w San Francisco uznawane są powszechnie za najlepsze.

W sumie to zgadzam się z owym powszechnie powielanym przez wielkich jazzowych krytyków zdaniem i w zasadzie w tym miejscu powinien się ten tekst zakończyć. Tak być jednak nie może, bowiem samo stwierdzenie, że ktoś kiedyś uznał, że coś jest niezwykle piękne nie wyjaśnia w żaden sposób fenomenu owego piękna. Dla części czytelników może również oznaczać subiektywne zdanie kogoś, do kogo mają jedynie ograniczone zaufanie. W sumie to racja, wypada więc ów fenomen tria, które Ahmad Jamal – człowiek wcale nie z pierwszych stron zestawień najlepszych jazzowych pianistów swoich czasów zbudował zatrudniając muzyków jeszcze mniej znanych niż on sam wyjaśnić.

Zanim przejdę do rzeczy, warto wyjaśnić, że opowiadając o czasach Ahmada Jamala nie wypada używać czasu przeszłego, bowim ów dziś niemal 85 letni pianista ciągle pozostaje aktywnym uczestnikiem sceny muzycznej, z racji wieku raczej tej studyjnej niż koncertowej, chyba, że ktoś ma szczęście i może być bywalcem klubów w Chicago, gdzie pojawia się od czasu do czasu. Fakt, że 19 października nie było mnie w Pradze, gdzie zagrał podobno wyśmienity koncert, uważam za swoją tegoroczną największą muzyczną porażkę.

Kiedy gra Ahmad Jamal, w pierwszym rzędzie zobaczycie zawsze wszystkich pianistów, którzy są akurat w okolicy. Fakt, że nie został wielką gwiazdą i jazzowym celebrytą w rodzaju Herbie Hancocka, czy Chicka Corea zawdzięcza jedynie własnej decyzji nagrywania de facto jedynie solowych projektów i pozostawania od zawsze wiernym jazzowemu mainstreamowi, który doprowadził do perfekcji.

Nagrania z Alhambry pierwotnie ukazały się w postaci dwu albumów – „Ahmad Jamal’s Alhambra” i „All Of You” – wtedy raczej nikt nie wydawał podwójnych albumów (to był rok 1961). Klub prowadzony przez samego Ahmada Jamala nie zrobił wielkiej kariery, za to muzyka tam zagrana brzmi wybitnie do dzisiaj. Trio rozpadło się wkrótce po tych nagraniach, Israel Crosby zmarł w 1962 roku. Kolejny skład to Jamil Sulieman i Chuck Lampkin to już zupełnie inna historia.

Żaden ze standardów granych przez Ahmada Jamala nie stanie się wzorcowym wykonaniem, takim, które zawsze pojawia się w głowie kiedy słyszymy kolejną wersję nieśmiertelnej melodii. Kiedy pierwszy raz posłuchacie tego albumu, będzie Was irytował brzęk sztućców i rozmowy przy kotlecie. Później już pozostanie jedynie zdziwienie, że słuchacze nie do końca poznali się na muzyce, którą słyszeli ze sceny.

Ahmad Jamal Trio
Complete Alhambra And Blackhawk Performances
Format: 2CD
Wytwórnia: Jazz Lips

Numer: 8436019587591

26 października 2014

Ahmad Jamal -Happy Moods

Ahmad Jamal to legendarny artysta. To jedna z tych osób, które legendą zostały już za życia. Dziś ponad 80 letni (rocznik 1930), ciągle nagrywa i ciągle zachwyca. W Europie nie pojawia się często, ale jeśli traficie gdzieś na jego koncert, jest wart każdych pieniędzy. Ahmad Jamal to wielki indywidualista, nagrał dziesiątki płyt, jego debiutancki album „Ahmad Blues” zarejestrowano w 1951 roku. Nieprzerwanie od samego początku kariery jest liderem, znam tylko dwie płyty, na których zagrał gościnnie – w obu przypadkach jako gość specjalny w kilku utworach – u Shirley Horn i u Raya Browna, kiedy ten przedstawiał w końcówce swojej kariery ulubionych przez siebie pianistów.

Dla wielu fanów i muzyków Ahmad Jamal to największy pianista w dziejach jazzu. Tak uważał choćby Miles Davis. Może to osąd nieco przesadzony, bowiem wielu było wielkich i historycznie ważnych pianistów. Poza tym to nie wyścigi i liczy się piękno, a to porównań raczej nie lubi.

Ahmad Jamal nie jest błyskotliwym wirtuozem jak Art Tatum, nie ma w jego grze takiej głębi, jak u Bila Evansa, nie swinguje jak Oscar Peterson. Brak mu nieprzewidywalnej tajemnicy Herbie Nicholsa, czy elegancji Phineasa Newborna. Nie ma w jego grze tyle bluesa co u Wyntona Kelly. Nie jest tak wybitnym kompozytorem, jak Thelonious Monk. A jednak należy do ścisłej elity. Dlaczego? Jest muzykiem kompletnym, szczerym i grającym melodie z lekkością nieosiągalną w zasadzie nikomu. Jest mistrzem małej kameralnej formy i idealnym połączeniem bluesa z tradycją kameralistyki. Jest od 60 ponad lat tym, na którego płyty niezmiennie się czeka. Mimo, że są przewidywalne i wcale niekoniecznie perfekcyjne technicznie. To rodzaj magii właściwej największym mistrzom.

Jak w dyskografii każdego wielkiego muzyka, również u Ahmada Jamala pojawiają się dzieła od lat uznawane za wybitne – jak choćby „At The Pershing”, „A L’Olympia”, czy „Complete Live At The Spotlight”. Wiele albumów, często wymienianych jako te najlepsze to rejestracje koncertów. Ahmad Jamal nigdy nie nagrał słabego albumu. Jego dyskografia to bardzo bezpieczna inwestycja. Wszystkie płyty są doskonałe, choć na początek wystrzegajcie się większych składów. Ahmad Jamal najlepiej smakuje solo, lub w klasycznym trio z kontrabasem i bębnami. Każdy kolejny instrument zajmuje niepotrzebnie miejsce w muzycznej przestrzeni.

Album „Happy Moods” to nagranie w trio. Dla fanów pianisty – to trio klasyczne z Israelem Crosby na basie i Vernellem Fournierem na bębnach. Ten album nie jest jakiś szczególnie wyjątkowy w dyskografii Ahmada Jamala. Ot, garść standardów mniej lub bardziej znanych i dwie miniaturki samego lidera. Zrelaksowane, dwa zimowe dni w studio w Chicago. Ahmad Jamal to jednak wielki mistrz. Każdy jego album w trio jest zwyczajnie genialny. Usłyszycie to już po pierwszych kilku taktach otwierającego płytę „Little Old Lady” Hoagy Carmichaela i Stanleya Adamsa.

„Happy Moods” całe wieki dostępny był jedynie dla kolekcjonerów analogowych płyt sprzed lat. Kilka lat temu pojawiła się pierwsza cyfrowa reedycja, na której oprócz oryginalnej płyty producenci umieścili kolejną pozycję w dyskografii mistrza – „Listen To The Ahmad Jamal Quintet”. Tak jak w przypadku innych płyt – im więcej miejsca dla mistrza tym lepiej. Dlatego właśnie „Happy Moods” to album genialny, a „Listen To Ahmad Jamal Quintet” z dodatkiem gitary i skrzypiec tylko bardzo dobry. Możecie zatem – jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z muzyką wielkiego Ahmada Jamala, spokojnie schować sobie drugą część płyty na inną okazję. Pierwsze 10 utworów to absolutna muzyczna ekstraklasa…

Ahmad Jamal
Happy Moods / Listen To Ahmad Jamal Quintet
Format: CD
Wytwórnia: Jazz Beat
Numer: 8436019585115