25 listopada 2018

Charles Lloyd New Quartet – Passin’ Thru

Niby to wszystko już było. 80 letni Charles Lloyd ma w swoim dorobku dziesiątki doskonałych albumów nagranych w przeróżnych składach oraz co najmniej tyle samo gościnnych występów na płytach co najmniej wybitnych. Formuła jazzowe kwartetu obejmującego jeden instrument dęty (trąbkę lub saksofon) oraz klasyczną sekcję rytmiczną też jest przecież wyeksploatowana do granic możliwości. Co zatem sprawia, że warto kupić kolejną podobną płytę – najnowszy album zespołu Charlesa Lloyda „Passin’ Thru”? To podobnie irracjonalne lub bardzo celowe, jak jedzenie ciągle ulubionej potrawy, wracanie na wakacje do ulubionych zakątków, czy spotykanie się z przyjaciółmi, z którymi przecież już wielokrotnie rozmawialiśmy. To przyjemność obcowania ze sztuką najwyższych lotów, choć tym, którzy lubią być zaskakiwani nowościami, lub jakimś zwrotem stylistycznym w twórczości ich ulubionych artystów polecam poszukać nowości w innym miejscu.


Zespół Charlesa Lloyda działa w tym samym składzie od wielu lat, kiedy zaczynali, Jason Moran, Reuben Rogers i Eric Harland byli muzykami na dorobku, dziś są gwiazdami najwyższego formatu i rozchwytywanymi muzykami sesyjnymi. Z pewnością pozostawanie w zespole Charlesa Lloyda przez wiele lat pozwoliło im się nauczyć wiele od starszego mistrza, ale również zmuszało do czujności i stałego muzycznego rozwoju.

„Passin’ Thru” jest dokumentalnym zapisem trasy koncertowej zespołu z 2016 roku, zawierającym mieszankę nowego, premierowego wtedy materiału i starszych kompozycji Charlesa Lloyda, czyli zapis koncertów, jakich zespół dał wiele przez lata swojego istnienia. Zespół pokazuje niezwykłą inwencję, magiczne porozumienie, doskonałe zgranie i ciągłe poszukiwanie nowych możliwości. Muzyka najważniejszego zespołu Charlesa Lloyda ostatniej dekady jest połączeniem jazzowej tradycji i nowoczesnej zespołowej improwizacji z doskonałymi kompozycjami lidera, pozostającego ciągle w doskonałej formie, mimo nieuchronnego upływu lat.

Wraz z upływem lat, koncepcja zespołu zmienia się nieco, z korzyścią dla samej muzyki. Kiedy zaczynali grać z Charlsem Lloydem, Jason Moran, Reuben Rogers i Eric Harland byli muzykami towarzyszącymi legendarnemu liderowi. Dziś różnica pokoleń oczywiście pozostała, jednak sami powoli stają się postaciami legendarnymi, równoprawnymi członkami zespołu, dostającymi coraz więcej muzycznej przestrzeni dla własnych pomysłów.

„Dream Weaver” w nowym wydaniu, nagrany po raz kolejny niemal pół wieku po swojej premierze staje się dziś w wykonaniu zespołu nowoczesną interpretacją idei Johna Coltrane’a. W „Ruminantions” lider zbliża się nieco bardziej do muzycznych koncepcji Ornette Colemana. W „Tagore On The Delta” przypomina wszystkim swoim fanom, że jest również jednym z najwybitniejszych jazzowych flecistów. Do tego wystarczy dorzucić garść hard-bopowych zagrywek, parę fortepianowych solówek i doskonałą pracę sekcji rytmicznej. W efekcie dostajemy doskonały album i nawet jeśli nie jest on w żaden sposób nowatorski, to dalej jest doskonały i stanowi mocny punkt obszernej i w przeważającej większości niezwykle wartościowej dyskografii Charlesa Lloyda. Pół wieku temu Charles Lloyd Quartet składał się z równie mało znanych muzyków, jak jego nowy kwartet w momencie, kiedy zaczynał swoją działalność 10 lat temu – wtedy z Lloydem grali Keith Jarrett, Cecil McBee i Jack DeJohnette. Każdy z nich został wielką gwiazdą, każdy wielokrotnie przyznawał, że granie z Lloydem było niezwykłą muzyczną nauką. Podobnie jest z muzykami New Quartet. Oni się uczą, a my dostajemy doskonałą muzykę.

Charles Lloyd New Quartet
Passin’ Thru
Format: CD
Wytwórnia: Blue Note
Numer: 602557649888

Brak komentarzy: