Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Beatles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Beatles. Pokaż wszystkie posty

30 czerwca 2021

Something – CoverToCover Vol. 151

„Something” to kompozycja George’a Harrisona umieszczona w 1969 roku na całkiem ważnym drugim miejscu na płycie The Beatles „Abbey Road” zaraz po „Come Together”. Oczywiście nikt być może już nigdy nie będzie pisał tak łatwo tak wielu przebojów, jak duet Johna Lennona i Paula McCartneya, jednak George Harrison całkiem śmiało dokładał swoje piosenki do kolejnych wielkich płyt The Beatles. Na tej samej płycie jest jeszcze jego znakomite „Here Comes The Sun”. Pierwsza piosenka autorstwa George Harrisona w repertuarze The Beatles znalazła się już w 1963 roku wraz z wydaniem albumu „With The Beatles” i premierowym nagraniem „Don’t Bother Me”. Jednak istotny wkład w repertuar zespołu Harrison zaczął mieć od albumu „Rubber Soul” z 1965 roku. Od tego czasu regularnie dorzucał jeden lub dwa utwory do nagrań wielkiej czwórki. Jego piosenki były coraz bardziej dojrzałe i ciekawsze muzycznie. Dlatego też regularnie trafiają na jazzowe estrady.

Jeśli zechcecie sami przyjrzeć się przebojom Harrisona z okresu The Beatles w jazzowych kontekstach, proponuję krótką ściągawkę:

„Within You Without You” z „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band” poszukajcie u Jarka Śmietany, „While My Guitar Gently Weeps” miał już swoją premierę w cyklu CoverToCover, więc warto zajrzeć do naszego archiwum podcastów, „Here Comes The Sun” czeka na swoją kolej, a zanim się doczeka, polecam album „Songs Of Joy & Peace” Yo-Yo Ma z gościnnym udziałem w piosence Harrisona Jamesa Taylora. To jeden z nielicznych projektów bożonarodzeniowych, który jest całkowicie całoroczny. Jazzowych nagrań późniejszych kompozycji Harrisona z jego solowych płyt, a także napisanych wspólnie z Claptonem dla Cream znajdziecie całkiem sporo.

„Something” to zdaniem wielu obok „While My Guitar Gently Weeps” najlepsza kompozycja Harrisona o wyjątkowo jazzowym potencjale. Kiedy ukazał się album „Abbey Road”, zawierający całkiem sporo ciekawego materiału, okazało się, że kompozycja Harrisona razem z „Come Together” jako jedyna nadaje się na singlowy przebój. W wielu biografiach zespołu możecie przeczytać, że „Something” to piosenka o miłości napisana dla pierwszej żony Harrisona – Pattie Boyd. Są też inne teorie, jednak dla mnie najważniejszy jest fakt, że to doskonała kompozycja i w dodatku oryginalne nagranie zawiera jedną z najlepszych solówek gitarowych Harrisona z okresu The Beatles. Harrison grał „Something” wiele razy w późniejszych latach, już wkrótce po rozpadzie zespołu zagrał swoją kompozycję na słynnym koncercie wydanym jako „Concert For Bangladesh”.

Dość niepostrzeżenie „Something” stało się jedną z najczęściej nagrywanych przez innych artystów piosenek The Beatles, często również w wersji bez tekstu, co sprawia, że prawdopodobnie słuchacze nie rozpoznają melodii i nie kojarzą jej z zespołem. Wśród światowych wykonawców o wielkich nazwiskach (choć niekoniecznie osiągających szczyty swoich możliwości w „Something”) warto pamiętać o nagraniach Raya Charlesa, Elvisa Presleya, Cheta Bakera, Jamesa Browna, Sary Vaughan (to ciekawe przeżycie, niemal każdy znany wykonawca kiedyś próbował znaleźć nowych słuchaczy korzystając z repertuaru The Beatles), Erica Claptona, Counta Basie’ego i wielu innych. Ja jednak wybieram w tym odcinku CoverToCover dość nietypowo – nieco bałaganiarską bluesową wersję Larry Coryella, który „Something” nagrywał kilka razy i dwa polskie wykonania – Ewę Bem i absolutnie fantastycznego Włodka Pawlika, którego album „Songs Without Words” przypomina mi solowe nagrania Ricka Wakemana o podobnym charakterze.

Utwór: Something
Album: Abbey Road (1)
Wykonawca: The Beatles
Wytwórnia: Apple / EMI
Rok: 1969
Numer: 724352932528
Skład: George Harrison – voc, g, John Lennon – p, Paul McCartney – bg, b voc, Ringo Starr – dr, Billy Preston – hamm.

Utwór: Something
Album: Live In Chicago
Wykonawca: Larry Coryell
Wytwórnia: Larry Coryell
Rok: 2001
Numer: Not numbered
Skład: Larry Coryell – g, Larry Gray – b, Paul Wertico – dr.

Utwór: Something
Album: Ewa Bem Loves The Beatles
Wykonawca: Ewa Bem
Wytwórnia: Polskie Nagrania
Rok: 1984
Numer: SX 2193
Skład: Ewa Bem – voc, b voc, perc, Romuald Frey – g, Dariusz Macioch – tromb, Roman Syrek – tromb, Henryk Majewski – tp, Stanisław Mizeracki – tp, Jerzy Kaczmarek – kbd, Mieczysław Jurecki – bg, Wojciech Kowalewski – dr, perc.

Utwór: Something
Album: Songs Without Words
Wykonawca: Włodek Pawlik
Wytwórnia: Pawlik Relations
Rok: 2017
Numer: 5901289325134
Skład: Włodek Pawlik – p.

29 maja 2021

While My Guitar Gently Weeps – CoverToCover Vol. 145

Utwór George’a Harrisona jest częścią tak zwanego białego albumu The Beatles. To jeden z tych utworów, który gdyby w czasie istnienia zespołu istniał zwyczaj nagrywania przez jego członków solowych projektów, pewnie nigdy nie znalazłby się na płycie zespołu. Niektórzy uważają, że solowe projekty są receptą na długowieczność Rolling Stones, a ich brak był jedną z przyczyn rozpadu The Beatles w momencie, w którym muzyka zespołu zdążała w ciekawym i kreatywnym kierunku. Łatwiej jest jednak zachować artystyczną jedność i osobistą przyjaźń grając amerykańskie przeboje rock and rolla czy własne piosenki pop. Kiedy zaczyna się eksperymentować, każdy ciągnie w nieco inna stronę.

„While My Guitar Gently Weeps” to kompozycja napisana przez George’a Harrisona inspirowana jego wyprawą do Indii i lekturą „I Ching”. Pierwsze demo Harrison nagrał sam, bez udziału pozostałych muzyków, a nad kolejną wersją pracował w studiu również sam, omijając konieczność spotkania członków zespołu. Tak wyglądały niemal całe prace nad „White Album”, każdy z wielkiej czwórki w domowym zaciszu, albo w studiu, kiedy nie było pozostałych.

W 1968 roku George Harrison przyjaźnił się z Erick’iem Claptonem, później zresztą, kiedy ten odbił mu żonę, też się z nim przyjaźnił. Zaproponował Claptonowi zagranie gitarowej solówki w swoim utworze, który przygotowywał na nową płytę The Beatles. Początkowo Clapton nie chciał tego zrobić, bo uważał, że na płytach The Beatles nie powinni grać inni muzycy, w szczególności znani już w środowisku. Jednak zgodził się i podczas jednej z wizyt w studiu pożyczył od Harrisona gitarę, która zresztą była mu znana, bo kilka miesięcy wcześniej podarował mu ją i zagrał solo w „While My Guitar Gently Weeps”. W ten sposób piosenka stała się nie tylko jedną z pamiętanych z „White Album” kompozycji, ale również gitarowym przebojem grywanym przez innych gitarzystów, którzy chcieli naśladować Claptona.

„White Album” był początkiem końca The Beatles. W jakiś cudowny sposób z piosenek, które pisali w zupełnym oderwaniu od wcześniejszego stylu zespołu udało się nie tylko poskładać podwójny album, dziś rozszerzony w luksusowych wydaniach o wiele ciekawych dodatków, ale też stworzyć z tego wszystkiego (to zasługa George’a Martina) spójne, przynamniej w tej pierwotnej wersji dwupłytowe arcydzieło uważane za jeden z najważniejszych albumów zespołu.

Tak jak w zasadzie niemal wszystkie kompozycje z płyt The Beatles, również „While My Guitar Gently Weeps” cieszy się powodzeniem na licznych płytach z covera utworów zespołu. Moda na takie wydawnictwa zaczęła się jeszcze, kiedy zespół istniał i trwa nieprzerwanie do dzisiaj. Melodie znają wszyscy i wielu chętnie sięga po nagrania w wykonaniu innych znanych i ulubionych muzyków.

Łamiąc taką właśnie konwencję, a muszę również lojalnie Was ostrzec, że nie wszystkie projekty typu „Tribute To The Beatles” są muzycznie udane, różnych od oryginału i ciekawych muzycznie nagrań „While My Guitar Gently Weeps” szukałem głównie na płytach, które nie są w całości poświęcone muzyce zespołu. O wyborze tej kompozycji do kolejnego odcinka CoverToCover zdecydowało nagranie solo w wykonaniu Marca Ribota, który zdecydował się na dekompozycję melodii i przetworzył ją w twórczy, choć nieco kontrowersyjny sposób.

Całość uzupełnia całkiem udana wersja z niekoniecznie w całości dobrej płyty Carlosa Santany „Guitar Heaven: The Greatest Guitar Classics Of All Time”. Album jako całość uważam za nieco zmarnowany dobry pomysł, ale w towarzystwie muzyków mających wiele wspólnego z jazzem – Dennisa Chambersa i Benny Retvielda a także zaglądającego na jazzowe podwórko Yo-Yo Ma Santana wypada przekonująco. Całość uzupełnia koncertowe nagranie George Harrisona, który nigdy nie był tak dobrym gitarzystą jak Eric Clapton, ale przez dwadzieścia lat od nagrania oryginału sporo się nauczył. Na jednym z charytatywnych koncertów zagrał swój utwór a wokalistą w tym nagraniu jest Phil Collins.

Utwór: While My Guitar Gently Weeps
Album: White Album
Wykonawca: The Beatles
Wytwórnia: EMI / Apple
Rok: 1968
Numer: 724349689527
Skład: George Harrison – voc, g, hamm, b voc, John Lennon – g, Paul McCartney – b voc, bg, p, Ringo Starr – dr, perc, Yoko Ono – b voc, Eric Clapton – g.

Utwór: While My Guitar Gently Weeps
Album: Rootless Cosmopolitans
Wykonawca: Marc Ribot
Wytwórnia: Antilles / Island
Rok: 1990
Numer: 731451009129
Skład: Marc Ribot – g.

Utwór: While My Guitar Gently Weeps
Album: Guitar Heaven: The Greatest Guitar Classics Of All Time
Wykonawca: Carlos Santana feat. Yo-Yo Ma and India.Arie
Wytwórnia: Arista / Sony
Rok: 2010
Numer: 886977720727
Skład: Carlos Santana – g, Yo-Yo Ma – cello, India.Arie – voc, Tommy Anthony – g, Tim Pierce – g, Freddie Ravel – kbd, p, Matt Serletic – kbd, prog, Benny Rietveld – b, Dennis Chambers – dr, Karl Perazzo – perc, Raul Rekow – conga.

Utwór: While My Guitar Gently Weeps
Album: The Prince's Trust: Superstars In Concert (Phil Collins: Plays Well With Others: Live 1981 – 2002)
Wykonawca: George Harrison (VA, Phil Collins)
Wytwórnia: Rhino / Atlantic / Warner
Rok: 1987 (2018)
Numer: 0081227942052
Skład: George Harrison – g, voc, Phil Collins – voc, others.

27 maja 2021

Yesterday – CoverToCover Vol. 143

Według uproszczonej historii najsłynniejszego zespołu świata, „Yesterday” to utwór napisany przez Johna Lennona i Paula McCartneya, zaprezentowany po raz pierwszy na singlu, ale tylko w Stanach Zjednoczonych i to w dodatku na stronie B. Zacznijmy jednak od początku.

Między Johnem Lennonem i Paulem McCartneyem istniało, respektowane przez obu w 1965 roku niepisane porozumienie o współautorstwie utworów. Cokolwiek któryś z nich napisał, było dla świata, księgowych i rozliczenia praw autorskich wspólne. „Yesterday” napisał wyłącznie Paul McCartney. Melodia podobno mu się przyśniła. W związku z tym doszedł do wniosku, że musi być plagiatem, czegoś, co słyszał wcześniej, bo nie mógł uwierzyć, że tak prosta melodia nie została wcześniej wymyślona. Stworzył prowizoryczny tekst, podobno zupełnie inny od docelowego i prezentował melodię znajomym pytając, czy gdzieś już tego nie słyszeli. Okazało się, że nie miał racji.

W czasie urlopu, który spędzał w 1964 roku w Portugalii McCartney był już pewien, że melodia jest jego oryginalnym pomysłem. Tekst napisał ponad rok po wymyśleniu melodii i oparł go na słowach yesterday i suddenly. Reszta przyszła sama. Przypuszczalnie rozumiejąc potencjał utworu, a był to czas, kiedy The Beatles nie byli już zgodnym i ustalającym wszystko demokratycznie zespołem, za nagrywanie piosenki McCartney zabrał się sam. Misję przekonania pozostałej trójki, że solowe nagranie McCartneya, z dołożoną przez producenta sekcją smyczków może znaleźć się na płycie zespołu wziął na siebie sam George Martin. McCartney zaśpiewał „Yesterday” na sesji tylko dwa razy. Dziś dostępne są obie wersje. Ta mniej udana trafiła po wielu latach na płytę „Antology 2”.

Nagranie firmowane przez The Beatles, które zna cały świat miało dość ciekawą drogę do uszu słuchaczy. Pozostali członkowie zespołu nie zgodzili się na publikację utworu na singlu w Wielkiej Brytanii, uznając, że jest w nim za mało ducha The Beatles (a może też zazdroszcząc McCarney’owi dobrego pomysłu). Utwór ukazał się w USA na stronie B – czyli tej mniej ważnej singla z utworem George’a Russella „Act Naturally” śpiewanym przez Ringo Starra, który był w tym czasie podobno najbardziej popularnym w USA członkiem zespołu i taki cover został przygotowany specjalnie z myślą o rynku amerykańskim.

W efekcie „Yesterday” znalazło się na listach przebojów w Wielkiej Brytanii w wykonaniu niejakiego Matta Monro w zastępstwie wersji McCartneya. Kto dziś pamięta o postaci Matta Monro? Za to „Yesterday” jest jednym z najczęściej wykonywanych utworów The Beatles od ponad pół wieku. Utwór ukazał się wkrótce po premierze singla „Act Naturally / Yesterday” na czwórce nazwanej już sensowniej „Yesterday” oraz na amerykańskiej płycie zespołu „Yesterday and Today”. W postaci singla „Yesterday” ukazał się w Wielkiej Brytanii dopiero w 1976 roku, ponad 10 lat po amerykańskiej premierze. Pewnie taki singiel nie ujrzałby światła dziennego nigdy, ale w 1976 roku wytwórni Parlophone, która w Wielkiej Brytanii miała prawa do wydawania nieistniejącego już wtedy zespołu wygasał kontrakt na wydawanie dawnych nagrań, więc postanowili rzucić na rynek wszystko co mieli po raz ostatni.

Warto również pamiętać, że „Yesterday” wraz z kilkoma innymi utworami pełnił rolę wypełniacza (czyli strony B) wydanej w 1965 roku płyty „Help!” ze ścieżką dźwiękową do filmu z udzielam członków zespołu. Tam jednak wszyscy słuchali strony A i przebojów z filmu – „Help!” i „Ticket To Ride”.

W jazzowym świecie wiele jest projektów w całości poświęconych kompozycjom członków zespołu The Beatles. „Yesterday” ma wśród tych melodii dość specjalny status. Często znajdziecie ten utwór na płytach, które zawierają jazzowe standardy i nie kuszą klientów repertuarem The Beatles. Tak jest w przypadku wielu gitarzystów – choćby Joe Passa, Stanleya Jordana czy Gabora Szabo. Tak jest również w przypadku innych wyśmienitych muzyków jazzowych.

Amerykańskie bazy danych rozliczające prawa autorskie wymieniają między 2.500 i 4.000 unikalnych nagrań „Yesterday”. Trudny wybór. W audycji omijam projekty poświęcone muzyce The Beatles, w tym najnowszy album Ala DiMeoli „Across The Universe”. Wybieram oprócz oryginału nagranie Lee Morgana, który raczej nie sięgał po takie popularne przeboje zbyt często. Gitarzystów reprezentuje postać wybitna i znana raczej wśród grających jazz na gitarze – Johnny Smith. Całość uzupełniają dwa wyśmienite polskie wykonania – solowe nagranie Mieczysława Kosza, dla którego „Yesterday” było ważne, nagrał tą melodię kilka razy i duet Jorgosa Skoliasa i Bogdana Hołowni. Album „…Tales” zawsze dostarcza świetnej muzyki do CoverToCover.

Utwór: Yesterday
Album: Help! (1)
Wykonawca: The Beatles
Wytwórnia: Parlophone / EMI
Rok: 1965
Numer: 724352932528
Skład: Paul McCartney – voc, g, Tony Gilbert – viol, Sidney Sax – viol, Kenneth Essex – viola, Peter Halling – cello, Francisco Gabarro – cello.

Utwór: Yesterday
Album: Delightfulee
Wykonawca: Lee Morgan
Wytwórnia: Blue Note
Rok: 1966
Numer: 094639277025
Skład: Lee Morgan – tp, Ernie Royal – tp, Jimmy Buffington – Fr horn, Tom McIntosh – tromb, Phil Woods – as, fl, Wayne Shorter – ts, Danny Bank – bs, fl, bcl, Don Butterfield – tuba, McCoy Tyner – p, Bob Cranshaw – b, Philly Joe Jones – dr.

Utwór: Yesterday
Album: Johnny Smith
Wykonawca: Johnny Smith
Wytwórnia: Verve / Polygram
Rok: 1967
Numer: 731453775220
Skład: Johnny Smith – g.

Utwór: Yesterday
Album: Piano Solo: Polish Radio Jazz Archives 10
Wykonawca: Mieczysław Kosz
Wytwórnia: Polskie Radio
Rok: 1967
Numer: 5907812246297
Skład: Mieczysław Kosz – p.

Utwór: Yesterday
Album: …Tales
Wykonawca: Jorgos Skolias & Bogdan Hołownia
Wytwórnia: Nautilus
Rok: 2004
Numer: NSA-V001
Skład: Jorgos Skolias – voc, Bogdan Hołownia – p.

14 maja 2021

And I Love Her – CoverToCover Vol. 136

Większość piosenek z repertuaru The Beatles opisana jest jako dzieło wspólne Johna Lennona i Paula McCartneya. To oczywiście prowadzi do wielu dyskusji, czyja tak naprawdę jest każda z piosenek zespołu. W przypadku „And I Love Her” historycy, a historia The Beatles to niemal oddzielny dział światowej historii i literatury są raczej zgodni. Umieszczona na płycie „A Hard Day’s Night” w 1964 roku kompozycja została napisana w większości (cokolwiek to może znaczyć) przez Paula McCartneya.

Utwór ukazał się na singlu, ale nie był jakimś szczególnym przebojem, jak na The Beatles, w Stanach Zjednoczonych nie dotarł nawet do pierwsze dziesiątki listy przebojów. Nie oznacza to, że był utworem słabszym, ale w pierwszej dziesiątce były już inne utwory zespołu i to często na pierwszych miejscach. Sam Paul McCartney określił kiedyś „And I Love Her” mianem swojej pierwszej wystarczająco dobrej ballady. Później napisał ich jeszcze wiele.

W 1964 roku powstała również instrumentalna wersja nagrana przez The Beatles i jak zwykle po mistrzowsku zaaranżowana przez George’a Martina. To nagranie ukazało się po raz pierwszy na stronie B singla z utworem „Ringo’s Theme (This Boy)” i dziś możecie na nie trafić w przeróżnych rozszerzonych wydaniach „A Hard Day’s Night”. Być może to właśnie wersja instrumentalna zwróciła uwagę muzyków jazzowych pokazując potencjał melodii. Ja jednak uważam, że w latach sześćdziesiątych większość jazzowych adaptacji The Beatles wiązała się raczej z popularnością zespołu w Stanach Zjednoczonych, niż z rzeczywistą oceną konkretnych kompozycji. Albumy z muzyką The Beatles nagrało wtedy i później, raczej w pogoni za łatwym zarobkiem niż w związku z ich artystyczną wartością wielu muzyków jazzowych. Przed niektórymi powinienem w zasadzie ostrzec – robicie to na własną odpowiedzialność – według mnie możecie darować sobie albumy w rodzaju Sarah Vaughan – „Songs Of The Beatles” czy George Benson – „The Other Side Of Abbey Road”. Szukajcie raczej pojedynczych utworów na płytach swoich ulubionych wykonawców.

Jednym z wyjątków od tej reguły jest Count Basie, pewnie jeden z ostatnich muzyków, jakich można podejrzewać o chęć nagrania albumu z muzyką The Beatles. Jednak w 1966 roku powstał album „Basie's Beatle Bag”, jedna z bardziej udanych płyt tego rodzaju. Tam znajdziecie również „And I Love Her”.

Tekst ma również wersję przygotowaną dla wokalistek – „And I Love Him”, z chyba najbardziej znanym wykonaniem Diany Krall, ja jednak wybieram ciekawsze moim zdaniem nagrania – wybitny duet Sereny Fisseau i Vincenta Peirani z absolutnie fenomenalnej płyty „So Quiet”, fragment jednej z moich ulubionych płyt Pata Metheny – „What's It All About” i świetne trio Brada Mehldaua.

Utwór: And I Love Her
Album: A Hard Day’s Night
Wykonawca: The Beatles
Wytwórnia: Apple / EMI
Rok: 1964
Numer: 094638241324
Skład: Paul McCartney – voc, bg, John Lennon – g, George Harrison – g, Ringo Starr – dr, perc.

Utwór: And I Love Her
Album: Basie's Beatle Bag
Wykonawca: Count Basie And His Orchestra
Wytwórnia: MGM / Verve / Polygram
Rok: 1966
Numer: 731455745528
Skład: Count Basie – p, Al Aarons – tp, Wallace Davenport – tp, Phil Guilbeau – tp, Eddie Lockjaw Davis – ts, Charles Fowlkes – bs, Charles Fowlkes – fl, Henderson Chambers – tromb, Al Grey – tromb, Grover Mitchell – tromb, Bill Hughes – b tromb, Marshall Royal – cl, as, Bobby Plater – fl, as, Eric Dixon – fl, ts, Freddie Green – g, Norman Keenan – b, Sonny Payne – dr.

Utwór: And I Love Her
Album: What's It All About
Wykonawca: Pat Metheny
Wytwórnia: Nonesuch / Warner
Rok: 2011
Numer: 075597964707
Skład: Pat Metheny – g.

Utwór: And I Love Her
Album: So Quiet
Wykonawca: Serena Fisseau & Vincent Peirani
Wytwórnia: ACT Music
Rok: 2019
Numer: ACT 9884-2
Skład: Serena Fisseau – voc, perc, Vincent Peirani – acc, Wurlitzer, p, effects, voc.

Utwór: And I Love Her
Album: Blues And Ballads
Wykonawca: Brad Mehldau Trio
Wytwórnia: Nonesuch / Warner
Rok: 2016
Numer: 075597946505
Skład: Brad Mehldau – p, Larry Grenadier – b, Jeff Ballard – dr.

08 kwietnia 2021

She’s Leaving Home – CoverToCover Vol. 130

Covery utworów Johna Lennona i Paula McCartneya, to w zasadzie samograj. Każdy z nich znalazł muzyków zainteresowanych stworzeniem alternatywnych wersji. Pewnie z rok, albo dłużej mógłbym pociągnąć cykl CovertToCover zajmując się tylko jazzowymi wersjami nagrań z repertuaru The Beatles, a kolejny przeglądając kompozycje Johna Lennona, Paula McCartneya i George’a Harrisona napisane i nagrane już po rozpadzie zespołu. Jednak jeśli ktoś przez przypadek utworów The Beatles nie lubi, nie lubiłby też audycji. Ja akurat uważam, że John Lennon i Paul McCartney byli dużo lepszymi kompozytorami i tekściarzami, niż muzykami (w przypadku McCartneya oczywiście należy użyć czasu teraźniejszego, bo mam wrażenie, że jeszcze ma wiele do powiedzenia i siły na kolejne nagrania).


Nie chcąc Was zanudzić, albo zupełnie zniechęcić tych, co nie lubią The Beatles, wybieram więc ich piosenkę raz na jakiś czas i skupiam się raczej na tych mniej znanych, żeby pokazać, że nawet te, które ginęły w morzu przebojów wielkiej czwórki, warte są dziś uwagi, szczególnie w wybitnych wykonaniach innych muzyków. Do takich utworów należy „She’s Leaving Home” – utwór umieszczony na płycie „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”, która miała być artystyczną całością, a nie dostawcą singlowych przebojów. Nie jestem z pewnością wielkim znawcą twórczości The Beatles, a już w szczególności ich komercyjnej kariery, ale zdaje się, że w momencie premiery albumu nie ukazał się żaden singiel promujący to wydawnictwo, choć potencjał niewątpliwie na płycie się znajdował.
„With a Little Help from My Friends”, „A Day in the Life”, „Lucy in the Sky with Diamonds” i „When I’m Sixty Four” z pewnością zajęłyby wysokie miejsca na listach przebojów. Nawet jednak bez singli album do dziś uzbierał według różnych źródeł w samej Wielkiej Brytanii od 18 do 23 platynowych płyt, co daje sprzedaż na poziomie jakiś 6 milionów sztuk. Czyli licząc w prosty sposób – jeden egzemplarz albumu w Wielkiej Brytanii przypada na co trzecie gospodarstwo domowe. Sporo…

„She’s Leaving Home” znajdziecie w końcówce pierwszej strony albumu i z pewnością nie jest to jakiś tam wypełniacz uzupełniający kilka hitów. Gdyby tak było, nikt by dziś o piosence nie pamiętał, może za wyjątkiem wytwórni kompilujących projekty w rodzaju Tribute To The Beatles in XXX. W miejsce XXX możecie wstawić dowolny styl muzyczny, naprawdę dowolny i nawet najdziwniejszy. W takich składankach trzeba zapewnić różnorodność i namówić kogoś do nagrania mniej znanych utworów.

Trudno jednak podejrzewać o taką rolę Mela Torme, gwiazdę wytwórni Motown Syreetę Wright, Bryana Ferry, zespół Tok Tok Tok, Larry Coryela, czy Ala Di Meolę. Po raz kolejny ze sporej części ciekawych nagrań będę musiał zrezygnować. Zaczynam coraz mocniej myśleć o przygotowaniu suplementów do większości audycji z cyklu CoverToCover.

Oryginał umieszczony na płycie „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” trudno w sumie uznać za nagranie The Beatles – nie ma gitar, basu, perkusji, George’a Harrisona i Ringo Starra. Więc to w sumie jakaś połowa The Beatles. Temat tekstu inspirowany podobno jakąś prawdziwą historią znalezioną przez Paula McCartneya w jednej z brytyjskich gazet też nie jest za bardzo młodzieżowy i beatlesowy – traktuje o problemach komunikacyjnych między starszym i młodszym pokoleniem.

Żeby pokazać różne podejścia do utworu, wybieram oprócz oryginału ekwilibrystyki wokalne Syreety Wright i fragment z albumu Django Batesa, który stworzył całkiem udaną współczesną replikę całego albumu „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” w brawurowych orkiestrowych aranżacjach. Do tego dorzucam Ala Jarreau z jednej z jego najciekawszych muzycznie płyt – „Tenderness”. To nagranie w gwiazdorskiej obsadzie z Michaelem Patches Stewartem na trąbce, Eric’kiem Gale na gitarze, Joe Sample na fortepianie, Marcusem Millerem na basie, Steve Gaddem na perkusji i Paulinho Da Costą na instrumentach perkusyjnych. Każdy z nich musiał dostać choćby chwilę, dlatego to najdłuższe nagranie w moim zestawie.

Utwór: She’s Leaving Home
Album: Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band
Wykonawca: The Beatles
Wytwórnia: Parlophone
Rok: 1967
Numer: 077774644228
Skład: John Lennon – voc, Paul McCartney – voc, Erich Gruenberg – viol, Derek Jacobs– viol, Trevor Williams – viol, Jose Luis Garcia – viol, John Underwood – viola, Stephen Shingles – viola, Dennis Vigay – cello, Alan Dalziel – cello, Peter Halling – cello, Gordon Pearce – b, Sheila Bromberg – harp.

Utwór: She’s Leaving Home
Album: Syreeta (Motown Meets The Beatles)
Wykonawca: Syreeta Wright
Wytwórnia: Motown
Rok: 1972 (2001)
Numer: 731453041028
Skład: Syreeta Wright – voc, b voc, Stevie Wonder – b voc, various, Julian Gailard – concertmaster, others.

Utwór: She’s Leaving Home
Album: Saluting Sgt. Pepper
Wykonawca: Django Bates & Hr-Bigband Frankfurt Radio
Wytwórnia: Edition
Rok: 2017
Numer: 5060509790104
Skład: Django Bates – voc, kbd, Eggs Laid By Tigers – band, Hr-Bigband Frankfurt Radio Orchestra.

Utwór: She’s Leaving Home
Album: Tenderness
Wykonawca: Al Jarreau
Wytwórnia: Polygram
Rok: 1994
Numer: 731455785326
Skład: Al Jarreau – voc, Michael Patches Stewart – tp, Eric Gale – g, Joe Sample – p, Rhodes, Neil Larsen – hamm, Rhodes, Philippe Saisse – synth, Marcus Miller – b, kbd, Steve Gadd – dr, Paulinho Da Costa – perc, Stacy Campbell – b voc, Jeffery Ramsey – b voc, Sharon Young – b voc.

10 kwietnia 2020

A Day In The Life – CoverToCover Vol. 37

Utwór Johna Lennona i Paula McCartneya zamyka wydany w 1967 roku album The Beatles – „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”. Trudno odnaleźć w historii muzyki równie fantastyczny utwór upchnięty na końcu strony B albumu, o którym napisano wiele rozpraw naukowych. Dziś powszechnie ten właśnie album uważany jest za pierwszą produkcję rockową, która podniosła popularną muzykę rozrywkową do rangi sztuki.



Czy „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” jest pierwszym rzeczywiście wielkim rockowym arcydziełem, trudno jest ocenić, jednak to album kompletny, łączący muzykę, innowacyjną realizację i trudną do zapomnienia okładkę i wszystko inne w jedną całość. Od tego momentu mogły już pojawiać się takie dzieła, jak „The Turtles: Present The Battle Of The Bands”, „Thick As A Brick” Jethro Tull, „The Kinks Are The Village Green Preservation Society”, „Quadrophenia” The Who, „What’s Going On” Marvina Gaye’a, czy wielkei dzieła Pink Floyd. Epoka singli i przebojów została zastąpiona w 1967 roku przez erę wielkich albumów. Szafy grające zostały zastąpione przez sypialnie młodych fanów pragnących wieść życie podobne do swoich idoli.

Oprócz niewątpliwych walorów artystycznych, warto pamiętać, że era albumów koncepcyjnych na jakiś czas zakończyła szaleństwo koncertowe, bowiem zawartość albumu The Beatles nie była możliwa przy poziomie rozwoju elektroniki z 1967 roku do odtworzenia na żywo.

Producenci i sam zespół wytrzymali do końca. Album zawierał ewidentne przeboje – „With A Little Help From My Friends” – wielki późniejszy sukces Joe Cockera, „When I’m Sixty Four”, szybko przerobiony przez Cliffa Richarda, „Lucy In The Sky With Diamonds” przypomniany niemal dekadę później przez Eltona Johna i „A Day In The Life” – uwielbiany przez rockowych i jazzowych gitarzystów.

Cały album doczekał się wielu innych nagrań, powtarzających w całości materiał skomponowany przez członków The Beatles, a poszczególne utwory pojawiły się setki razy w przeróżnych wykonaniach na niezliczonych wydawnictwach korzystających z dorobku genialnych twórców przebojów – Johna Lennona i Paula McCartneya.

Pierwsze istotne gitarowe nagranie „A Day In The Life” pojawiło się już w kilka tygodni po premierze albumu The Beatles. Kompozycja dała tytuł płycie Wesa Montgomery nagranej w lipcu 1967 roku (premiera albumu w USA miała miejsce na początku lipca a w Europie w maju tego roku). Na fortepianie zagrał Herbie Hancock, na basie Ron Carter i na bębnach Grady Tate. Niestety album produkował Don Sebesky, który uwielbiał otaczać się w studiu dużą grupą sprawnie zaaranżowanych, choć zupełnie nieciekawie brzmiących skrzypków i wiolonczelistów. Dlatego też ten album Wesa Montgomery trudno uznać za istotnie ważny w jego dyskografii.

To nagranie miało jednak zapowiadać gitarowy charakter późniejszych rejestracji. Choć stylizowane na wykonanie koncertowe nagranie The Beatles nie zawiera jakiejś istotnej partii gitary, wkrótce utwór w swojej autorskiej wersji prezentowali między innymi Gabor Szabo („Wind, Sky And Diamonds” w 1967 roku), Grant Green („Green Is Beautiful” w 1970 roku), a całkiem niedawno, w 2013 roku swój projekt poświęcony The Beatles przygotował też Al Di Meola („ll Your Life - A Tribute To The Beatles Recorded At Abbey Road Studios, London”).

Dla mnie jednak „A Day In The Life” to przede wszystkim od wielu lat genialne dźwięki gitary Jeffa Becka. Gdyby nie przyjęta formuła audycji, godzinę z tym utworem dałoby się złożyć z istotnyc oficjalnych rejestracji koncertowych Jeffa Becka – koncert z klubu Ronnie Scotta z Londynu, Grammy Museum z Los Angeles, Rock And Roll Hall Of Fame z Madison Square Garden z Nowego Jorku, album „Live+”, Hollywood Bowl, czy BB King Blues Club, to gitarowe klasyki. Ja wybieram nagranie z Los Angeles. O tym albumie przeczytacie tutaj:



Nie samą gitarą człowiek jednak żyje, dokładam więc wyśmienicie na nowo zaaranżowaną wersję z płyty Django Batesa, który z orkiestrą z Frankfurtu postanowił przypomnieć całą muzyczną zawartość „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”. O tej płycie przeczytacie tutaj:



Utwór: A Day In The Life
Album: Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band
Wykonawca: The Beatles
Wytwórnia: Parlophone
Rok: 1967
Numer: 077774644228
Skład: John Lennon – voc, g, hamm, p, harm, effects, perc, Paul McCartney – voc, g, p, hamm, effects, George Harrison – voc, g, sitar, harm, perc, Ringo Starr – dr, congas, perc, harm, p, Neil Aspinall – harm, perc, Geoff Emerick – eff, Mal Evans – harm, effects, p, George Martin – effects, harmonium, orchestra.

Utwór: A Day In The Life
Album: Live And Exclusive From The Grammy Museum
Wykonawca: Jeff Beck
Wytwórnia: Atco / Deuce / Warner
Rok: 2010
Numer: 081227978556
Skład: Jeff Beck – g, Jason Rebello – kbd, Rhonda Smith – b, Narada Michael Walden – dr.

Utwór: A Day In The Life
Album: Saluting Sgt. Pepper
Wykonawca: Django Bates with Hr-Bigband Frankfurt Radio
Wytwórnia: Edition Records
Rok: 2017
Numer: 5060509790104
Skład: Django Bates – kbd, voc, Martin Ullits Dahl – voc, Jonas Westergaard – b, b voc, Peter Bruun – dr, perc, b voc, Stuart Hall – g, sitar, viol, Heinz-Dieter Sauerborn – ss, fl, cl, Oliver Leicht – as, fl, cl, Tony Lakatos – ts, fl, Steffen Weber – ts, fl, bcl, Rainer Heute – bs, cl, Frank Wellert – tp, Thomas Vogel – tp, Martin Auer – tp, flug, Axel Schlosser – tp, flug, Gunther Bollmann – tromb, Peter Feil – tromb, Christian Jaksjo – tromb, Jan Schreiner – b tromb, Martin Scales – g, Eggs Laid By Tigers, Hr-Bigband Frankfurt Radio.

17 listopada 2011

Simple Songs Vol. 38


Kompozycje Johna Lennona i Paula McCartneya są wyśmienitym tworzywem jazzowym dla całych pokoleń muzyków. Może dla wielu zabrzmi to obrazoburczo, ale dla mnie The Beatles to przede wszystkim jeden z największych na świecie producentów – George Martin i genialna spółka kompozytorów – wspomniani już John Lennon i Paul McCartney. Później długo długo nic… i parę dobrych przebojów singlowych… No i może jeszcze „White Album” i „Sg. Pepper Lonely Heart Club Band”.

Dziś dotkniemy zaledwie tematu jazzowych interpretacji kompozycji znanych z repertuaru The Beatles. To bowiem temat obszerny, z którego mógłbym zrobić pewnie całoroczny cykl audycji… Dziś pretekstem jest premiera absolutnie zniewalającej płyty Grażyny Auguścik i Paulinho Garcii „The Beatles Nova”. Oficjalnie płyta znajdzie się w sprzedaży za kilka dni. My możemy posłuchać nagrań z tego albumu już dzisiaj. Wydaje się, że na temat takich kompozycji, jak „Hey Jude” zagrano już wszystko, a jednak Grażyna Auguścik i Paulinho Garcia udowadniają, że to nieprawda i że można zagrać to w sposób, jakiego ja jeszcze nie słyszałem, swój własny autorski i wciągający słuchacza w zupełnie niesamowity muzyczny klimat. Posłuchajmy zatem jak brzmi na „The Beatles Nova” wspomniany utwór.

* Grażyna Auguścik & Paulinho Garcia – Hey Jude – The Beatles Nova

Konfrontacja wersji zaproponowanych na tej płycie z oryginałami byłaby całkiem ciekawa. Ja jednak przyniosłem do studia wiele innych jazzowych pomysłów na kompozycje Johna Lennona i Paula McCartneya. Trudno jednak zrobić audycję o The Beatles bez The Beatles… Posłuchajmy zatem ten jeden, jedyny raz dzisiaj oryginału… Ten utwór akurat ma w wykonaniu zespołu dość rozbudowaną formę.

* The Beatles – Hey Jude – The Beatles (The White Album)

Dziś pewnie pozostaniemy w wyciszonych klimatach. Posłuchajmy jednej z najbardziej znanych kompozycji Johna Lennona z okresu po rozpadzie zespołu. „Imagine” ma setki wersji w tym wiele zagranych przez muzyków jazzowych. Tą, którą pamiętam najbardziej, słyszałem to wykonanie kiedyś na żywo, jest wersja zagrana solo na fortepianie przez Gonzalo Rubalcabę. Posłuchajmy zatem jego improwizacji na znany temat…

* Gonzalo Rubalcaba – Imagine – Imagine: Gonzalo Rubalcaba In The USA

Są utwory z repertuaru The Beatles chętnie grywane przez muzyków jazzowych. Przeglądając swoje zbiory najczęściej odnajduję takie kompozycje jak „Norwegian Wood”, „Come Together”, „Yesterday” czy „Imagine”. Gitarzyści chętnie grywają „Eleanor Rigby” i „A Day In The Life”. Wybór utworów na najnowszej płycie Grażyny Auguścik i Paulinho Garcii jest dość nietypowy. Niektóre z kompozycji wydają się być nieomal niemożliwe do zmiany, niektóre kojarzą się z dość banalnymi przebojami z początkowego okresu kariery zespołu. Jednak i z takich powstały muzyczne perełki. Posłuchajmy „A Hard Day’s Night”

* Grażyna Auguścik & Paulinho Garcia – A Hard Day’s Night – The Beatles Nova

Począwszy od lat sześćdziesiątych powstało wiele jazzowych płyt poświęconych w całości kompozycjom znanym z repertuaru The Beatles. Jednym z pierwszych był nagrany już w 1966 roku album orkiestry Counta Basie. Być może wtedy obliczony głównie na wykorzystanie popularności znanych melodii, jednak zawierający wiele ciekawych aranżacji. Posłuchajmy otwierającego tą płytę – czyli prawdopodobnie wyznaczonego przez producentów na przebój – tak się wtedy robiło, nagrania – „Help!”.

* Count Basie And His Orchestra – Help! – Basie’s Beatle Bag

W listach pojawił się głos, że troche przysypiacie. Muszę coś z tym zrobić. Może więc przypomnimy jedną z wyśmienitych gitarowych interpretacji „A Day In The Life”. To będzie Jeff Beck ze swojej najnowszej płyty „Live And Exclusive From The Grammy Museum”. To była latem nasza płyta tygodnia, więc wierni słuchacze znają to nagranie. Z pewnością warto je jednak przypominać. Nikt chyba nie potrafi tak zaśpiewać przy pomocy gitary…

* Jeff Beck – A Day In The Life – Live And Exclusive From The Grammy Museum

Powróćmy do fantastycznego premierowego materiału z płyty “The Beatles Nova”. Płytę otwiera nagranie „When I’m 64”. Tu znowu wydawać się może, że oryginał jest tak charakterystyczny, że nic nie da się w nim zmienić. A jednak… Kolejny wyśmienity pomysł na zupełnie nietypowe podejście do tej kompozycji…

* Grażyna Auguścik & Paulinho Garcia – When I’m 64 – The Beatles Nova

Kolejny z ciekawych albumów poświęconych w całości muzyce The Beatles nagrał zespół wokalny The Persuasions. Album w dość oczywisty sposób nosi tytuł „The Persuasions Sings The Beatles” i jest pełen wyśmienitych aranżacji a capella znanych przebojów zespołu. Mnie na tym albumie najbardziej podoba się „Come Together”, utwór, który gościł już chyba kilka razy w Simple Songs, ale z racji na to, że brzmi wyśmienicie, nie ma przeszkód, żeby często go przypominać….

* The Persuasions – Come Together - The Persuasions Sings The Beatles

Zbliżamy się nieubładanie do końca naszego spotkania. Posłuchajmy akustycznej gitarowej wersji „Yesterday”, utworu często grywanego przez gitarzystów. Na dziś wybrałem nagranie Joe Passa z albumu „Virtuoso #4”. Cały cykl płyt jest wyśmienity, my dziś słuchamy The Beatles…

* Joe Pass – Yesterday – Virtuoso #4

Na koniec przypominam wszystkim o niezwykłym albumie, który już za kilka dni pojawi się we wszystkich dobrych sklepach muzycznych i za ich pośrednictwem mam nadzieję, że we wszystkich Waszych płytowych zbiorach – „The Beatles Nova” Grażyny Auguścik i Paulinho Garcii. Tego materiału będziecie mogli posłuchać na żywo w najbliższym czasie w kilku miejscach w Polsce. Ja byłem na koncercie kilka dni temu, relację z tego wydarzenia przeczytacie tutaj:


Wybieram się też na koncert w Warszawie w najbliższą niedzielę do Teatru Studio. A na koniec posłuchajmy jeszcze fragmentów tego wyśmienitego albumu:

* Grażyna Auguścik & Paulinho Garcia – Norwegian Wood – The Beatles Nova
* Grażyna Auguścik & Paulinho Garcia – We Can Work It Out – The Beatles Nova