15 września 2019

Karolak Piano Trio - Moontag

Na Moontag” czekałem co najmniej 20 lat, a może i więcej. Czekałem od czasu, kiedy po raz pierwszy usłyszałem na żywo Wojciecha Karolaka grającego na fortepianie jazzowe standardy. Pamiętam ten koncert, choć nie potrafię go powiązać z miejscem (było raczej kameralne) ani z pozostałymi muzykami na scenie. W mojej pamięci pozostał tylko Karolak i jego fortepian. Wreszcie dostałem długo wyczekiwaną płytę i w zasadzie wiedziałem co na niej usłyszę. Owa przewidywalność wcale mi nie przeszkadza. Jest pięknie, choć wybór utworów jest dość zaskakujący.

Niezbyt często grana kompozycja Duke’a Ellingtona i Billy Strayhorna „The Star-Crossed Lovers” opisywana czasem tytułem alternatywnym „Pretty Girl” jest częścią 12 częściowej suity „Such Sweet Thunder”, ale mało kto uznałby, że to najlepsza melodia Ellingtona, choć w wykonaniu tria Karolaka brzmi wybornie. Dlaczego nie „Solitude” albo „Black And Tan Fantasy”, czy „Sophisticated Lady” albo „In A Mellow Tone”? Każda z tych melodii zabrzmiałaby równie znakomicie jako otwierający album jazzowy standard.

Kiedy dowiedziałem się, że powstanie płyta „Moontag”, jedym z pierwszych utworów, na którego nagranie postawiłbym trochę grosza jest utwór tytułowy, bowiem to jedna z kompozycji Karolaka sprzed wielu lat, napisana chyba z myślą o Urszuli Dudziak i jej albumie „Future Talk”, choć pewnie grana wcześniej. Temat wracał kilka razy, przypomniany choćby przez Michała Urbaniaka i Adzika Sendeckiego w duecie na ich wspólnej płycie „Michal Urbaniak Recital Featuring Vladislav Sendecki – Piano”.


„Somnambulicy” Kurylewicza to wspomnienie jednego z pierwszych profesjonalnych nagrań Wojciecha Karolaka na fortepianie z zespołem Andrzeja Kurylewicza z 1961 roku – chciałoby się powiedzieć powrót do korzeni. Wcześniej przecież Karolak był saksofonistą. Kolejna umieszczona na „Moontag” kompozycja Kurylewicza „Obsession” jest jedynie 2 lata młodsza – pochodzi z 1963 roku z albumu „Go Right”.

Obecność kompozycji Krzysztofa Komedy nie powinna dziwić, choć w przypadku Karolaka to nie tylko uznanie dla jednego z naszych najważniejszych pianistów, ale także wspomnienie wspólnych występów w Jazz Believers z końcówki lat pięćdziesiątych.

Wybór pozostałych zagranicznych kompozycji jest dla mnie zupełną zagadką, której ciągle jeszcze nie rozwiązałem, poszukując jakiegoś punktu wspólnego łączącego „Cute”, „I Hear Music”, „Old Folks” i „You’re Gonna Hear From Me”. Zaskakujące zestawienie, choć w żaden sposób nie polemizuję z tym zestawieniem, choć jest dla mnie intrygujące. Może nie ma w tym żadnej logiki oprócz tego, że wszystkie wypadają w wykonaniu Wojciecha Karolaka, Pawła Pańty i Arkadiusza Skolika wyśmienicie. No i oczywiście „I Hear Music”, który był żelaznym elementem repertuaru Mainstreamu Jana Ptaszyna Wróblewskiego z Wojciechem Karolakiem na pokładzie.

Ten album z pewnością niestety nie będzie hitem sprzedaży, nad czym ubolewam, bo być powinien. Czasy nie sprzyjają zachwytom nad pięknie zagranymi i wcześniej równie doskonale wymyślonymi melodiami. Wielu potencjalnych odbiorców żyje za szybko, żeby znaleźć czas na tak wybitny album. Szkoda, że tak jest, choć nawet dla garstki tych co takiej muzycznej przestrzeni do kontemplacji piękna dźwięków potrzebują, warto było ten album nagrać.

Karolak jak wytrawny lider, którym nigdy nie chciał być, pozostawia wiele miejsca dla członków zespołu, momentami zdaje się pouczać młodszych pianistów, pokazywać drogę, istotne miejsca w znanych melodiach, być może zostawiać wskazówki na przyszłość dla nowych pokoleń pianistów, którzy jeszcze się nie urodzili i może nie będzie im dane usłyszeć Karolaka na żywo. Usłyszałem gdzieś komentarz Pawła Pańty, który powiedział, że album powstawał bez pośpiechu i jego nagranie zajęło aż trzy dni. Mam więc mały apel – wprowadźcie się do studia na 3 miesiące i nagrajcie kolejne 10 części w podobnym klimacie. Ja w ciemno biorę wszystkie.

Karolak Piano Trio
Moontag
Format: CD
Wytwórnia: Studio Realizacji Myśli Twórczych
Numer: 5907222840023

Brak komentarzy: