Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Bliziński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marek Bliziński. Pokaż wszystkie posty

29 listopada 2019

Simple Songs 2019/2020 – Vol. 8 – 26.11.2019


Format prezentacji oryginalnej kompozycji w towarzystwie alternatywnego wykonania, często niezwykle odległego od oryginału jest dla mnie ciekawym wyzwaniem. Często wymaga starannego wyboru, a raczej bitwy z samym sobą – wiele ciekawych wykonań musi zostać odrzuconych. W wielu odcinkach cyklu CoverToCover nie udało mi się wybrać tego jednego, najlepszego alternatywnego wykonania. W przypadku utworu „Where The Streets Have No Name” nie mam jednak wątpliwości. Najlepszym wykonaniem obok oryginalnego jest nagranie z albumu „Connection” Terezy Montcalm. Opowieść o tej piosence znajdziecie tutaj: Where The Streets Have No Name – CoverToCover Vol. 17

* Where The Streets Have No Name – The Joshua Tree – U2
* Where The Streets Have No Name – Connection – Terez Montcalm

Kolejny odcinkiem cyklu CoverToCover, nad którym pracuję będzie audycja poświęcona kompozycji Nata Adderleya „Work Song”. Tym razem nie uda się z pewnością ograniczyć prezentacji do dwóch nagrań. Znajdzie się miejsce dla ciekawego polskiego nagrania grupy Lion Vibrations z 2014 roku. Miałem przez chwilę nadzieję, że ta ciekawa formuła będzie kontynouwana, jednak na jednym albumie na razie się niestety skończyło. O tej płycie przeczytacie tutaj: Lion Vibrations and Friends

* Work Song – Lion Vibrations & Friends – Lion Vibrations & Friends

W kolejce do cyklu CoverToCover jest też stara irlandzka ballada „Danny Boy”, do melodii nieznanego autorstwa słowa dopisał na początku XX wieku angielski prawnik Frederic Weatherly. Podobno, kiedy porzucił karierę adwokacją napisał teksty do ponad 3.000 kompozycji. Świat pamięta go jednak raczej jedynie jako autora tekstu do „Danny Boy”. Czasem warto spróbować 3.000 razy, żeby się udało. Z kilku wykonań, które już wybrałem do odcinka o tej kompozycji posłuchajmy razem egzotycznej wersji pochodzącej z Singapuru Jacinthy. W składzie międzynarodowego zespołu między innymi doskonały pianista Kei Akagi i Darek Oleszkiewicz na basie. Jacintha zaczynała jako śpiewaczka teatralna i musicalowa. Od wielu lat jednak wydaje głównie jazzowe płyty. Tekst o tej płycie z 2010 roku (prehistoria) znajdziecie tutaj: Jacintha - Here's To Ben

* Danny Boy – Here’s To Ben – Jacintha

Najnowszy album Marka Napiórkowskiego – „Hipokamp” – jak zwykle zawiera perfekcyjnie zaaranżowane i zagrane utwory – tym razem kompozycje własne lidera uzupełniają dwa utwory Davida Bowie i „Agua Vinho” Egberto Gismontiego. W wykonaniu gitarzysty „Absolute Beginners” brzmi zaskakująco.

* Absolute Beginners – Hipokamp – Marek Napiórkowski

Już za dwa dni – we czwartek 28 listopada w Promie Kultury poprowadzę spotkanie poświęcone sylwetce Marka Blizińskiego. Gośćmi wieczoru będą Paweł Brodowski, Wojciech Karolak i Paweł Pańta. Paweł Brodowski z pewnością przypomni czasy, kiedy zaczynali razem na polskich scenach w zespołach Pesymiści i Czterech. o płycie przeczytacie tutaj: Marek Bliziński - Wave. Sylwetkę Marka Blizińskiego przedstawiałem też niedawno w naszym radiowym cyklu Mistrzowie Polskiego Jazzu: Marek Bliziński - Mistrzowie Polskiego Jazzu

* Love For Sale – Wave – Marek Bliziński

W przygotowaniu jest również odcinek CoverToCover opowiadający historię piosenki Joni Mitchell „Both Sides Now”, w którym nie może zabraknąć Pata Martino, który po raz pierwszy nagrał tą kompozycję w 1974 roku, pięć lat po premierze albumu „Clouds” Joni Mitchell, na którym znalazł się ten utwór. Wersja wokalna z udziałem Cassandry Wilson jest silnym kandydatem na liście najciekawszych wykonań alternatywnych. O płycie Pata Martino, z której pochodzi to nagranie przeczytacie tutaj: Pat Martino – All Sides Now

* Both Sides Now – All Sides Now – Pat Martino feat. Cassandra Wilson

25 października 2019

Marek Bliziński - Mistrzowie Polskiego Jazzu

Markowi Blizińskiemu przysługuje tytuł, którego nikt mu nigdy nie zabierze. Był pierwszym polskim gitarzystą jazzowym. Dla wielu był również tym największym, choć pozostawił po sobie jedynie jeden autorski album – „Wave”. Z pewnością wielu gitarzystów zawdzięcza jakiś fragment swoich umiejętności nagraniom Blizińskiego albo lekturze jego podręcznika gry na gitarze jazzowej.

Marek Bliziński urodził się w Warszawie w 1947 roku w rodzinie, która od wielu pokoleń dawała Warszawie znanych architektów i malarzy. Na gitarze zaczął grać w wieku 15 lat i w zasadzie był samoukiem. To dość oczywiste, jeśli jest się pierwszym ważnym gitarzystą w kraju, który w czasach jego dzieciństwa był dość izolowany. Technikę gry na gitarze Bliziński opanował w ciągu 3 lat w sposób, który umożliwił mu założenie pierwszego zespołu – Czterech, z którą nagrał krótką zupełnie niejazzową płytę „Śpiew wiosny” – tak zwaną czwórkę. Ten album nigdy nie doczekał się wznowienia, ale w 2016 roku wydawnictwo Kameleon zebrało wszystkie możliwe nagrania zespołu grającego w składzie dwóch gitarzystów plus bas i perkusja i wydało album „Czterech – Dziwna Historia (Nagrania Archiwalne z lat 1967-1968)”. Z perspektywy czasu, gdyby nie udział w tym przedziwnym projekcie Marka Blizińskiego, z pewnością nikt by dziś o tej formacji nie pamiętał. Nagranie w składzie 2 gitar, gitary basowej i perkusji transkrypcji kompozycji Jana Sebastiana Bacha było eksperymentem, który nie zainteresował zbyt wielu słuchaczy. Warto przypomnieć, że w tym zespole na basie grał Paweł Brodowski, późniejszy muzyk zespołu Akwarele i w zasadzie dla nas wszystkich od zawsze redaktor naczelny Jazz Forum. Wydane po latach nagranie zachowały się głównie dlatego, że przez wiele lat były używane jako tło dźwiękowe dla Polskiej Kroniki Filmowej.

W 1971 roku kolejny skład Marka Blizińskiego, już z jazzowym repertuarem, występujący jako Generacja zdobywa nagrodę na festiwalu Jazz Nad Odrą. Marek Bliziński grał wtedy również z Wandą Warską i Krzysztofem Sadowskim. W latach siedemdziesiątych Bliziński występował w wielu składach prowadzonych przez naszych jazzowych mistrzów, Zbigniewa Namysłowskiego, Tomasza Stańkę, Adama Makowicza i innych. Pojawiał się w składach radiowych orkiestr prowadzonych przez Jana Ptaszyna Wróblewskiego i Andrzeja Trzaskowskiego. Grał z Karolakiem i Muniakiem. Po raz pierwszy gra również z Ewą Bem w zespole Bemibek.

Marek Bliziński dużo gra, ale jeszcze więcej ćwiczy. Jest samoukiem, ale również perfekcjonistą. Kilka lat formalnej edukacji muzycznej w szkole nauczyło go czytania nut, jednak gry na gitarze prawdopodobnie nie uczył go nikt, choć z pewnością często słuchał Joe Passa i Jima Halla. W jednym z wywiadów powiedział kiedyś, że oczywiście słucha wszystkich wielkich gitarzystów, od Charlie Christiana po szczególnie uwielbianego Wesa Montgomery, ale słucha najczęściej saksofonistów i pianistów. Jego technika gry, szczególnie prawej ręki używającej jednocześnie kostki i palców przypominała pomysł Joe Passa, którego najciekawsze płyty powstawały w początku lat siedemdziesiątych. Do szczególnie udanych należała współpraca Joe Passa z Ella Fitzgerald. W wydanej w 1986 roku płycie duetu Blizińskiego i Ewy Bem można odnaleźć echa doskonałych płyt tego amerykańskiego duetu. Jako jeden z pierwszych w Europie docenił niezwykłe nagrania Lenny’ego Breau.

Dopiero w 1979 roku nagra swój pierwszy autorski album – „Wave”. Nie będzie z niego zadowolony. Później okaże się, że to będzie jego jedyna autorska płyta. Zanim powstanie „Wave”, w najlepiej udokumentowanym fonograficznie okresie – końcówce lat siedemdziesiątych Marek Bliziński nagrywa z Januszem Muniakiem album „Question Mark” i z Ptaszynem „Flyin’ Lady” i „Z lotu ptaka”. W zespole Ptaszyna bez fortepianu Marek Bliziński odnajduje się chyba najlepiej, może być nie tylko solistą, ale też akompaniować pozostałym muzykom. Marek Bliziński był niezwykle skupionym, profesjonalnym introwertykiem. Na scenie błyszczał, ale najczęściej nie był zadowolony z tego, co udało się zagrać.

Po nagraniu „Wave” rozpoczął budowę własnego studia nagraniowego, chcąc mieć pełną kontrolę nad brzmieniem kolejnych produkcji. W latach osiemdziesiątych współpracował z grupą Air Condition Zbigniewa Namysłowskiego, tam sięgał czasem po gitarę elektryczną. Chcąc zebrać fundusze niezbędne do budowy wymarzonego studia, pływał na statkach wycieczkowych. To właśnie podróże spowodowały najprawdopodobniej pogorszenie jego stanu zdrowia, bowiem po podobno udanej operacji raka skóry lekarze zalecili mu spokojny tryb życia i unikanie słońca. To nie było możliwe na statkach pływających po karaibskich wyspach.

„Wave” zawiera melodie grywane często przez tych gitarzystów, których muzyka inspirowała Marka Blizińskiego. Uwielbiał klasyków jazzowej gitary – Jima Halla, Wesa Montgomery i Joe Passa. Sam dużo komponował, jednak na swojej pierwszej i jak się miało później okazać ostatniej płycie postanowił sięgnąć do jazzowych klasyków. Z dwu sekcji rytmicznych towarzyszących gitarzyście zdecydowanie lepiej wypadają nagrania dokonane w towarzystwie Zbigniewa Wegehaupta i Czesława Bartkowskiego. Jednak nawet niekoniecznie genialna w klasycznym swingującym repertuarze sekcja złożona z Pawła Jarzębskiego i Janusza Stefańskiego nie przeszkadza w prezentacji niezwykłego talentu Marka Blizińskiego.

Genialne wyczucie jazzowej frazy, swoboda improwizacyjna i doskonała artykulacja osiągnięta dzięki niekończącym się ćwiczeniom wyróżniają wszystkie nagrania Marka Blizińskiego. Wrażliwość, wiedza, inwencja i pomysłowość – to wszystko zawarł na swojej jedynej autorskiej płycie – Wave”, albumie, który jest jedną z najważniejszych polskich jazzowych płyt wszechczasów, nawet jeśli miał być tylko początkiem.

Kiedy nie pływa na statkach, najczęściej gra z Ewą Bem. W 1986 roku zebrane z tych sesji nagrania tworzą album „Dla Ciebie jestem sobą” – niezwykły duet – jedną z najlepszych płyt wokalnych polskiego jazzu. Wszystkie partie gitary są tu dopracowane do perfekcji, wybór repertuaru staje się dowodem, że Wasowski i Przybora piszą jazzowe standardy światowej klasy i że język polski nadaje się do śpiewania jazzu. W 2000 roku Ewa Bem powróci do materiału z płyty „Dla Ciebie jestem sobą” realizując niezwykły koncert z udziałem elity polskich gitarzystów. Marka Blizińskiego niestety nie było już wtedy wśród nas. Rozwój jego talentu przerwała choroba, która doprowadziła do przedwczesnej śmierci muzyka w 1989 roku.

31 lipca 2019

Marek Bliziński – Wave– Polish Jazz – Kanon Polskiego Jazzu - V2

W naszym radiowym Kanonie polski jazz reprezentowany jest godnie i należycie, z pewnością jednak skompletowanie 20 najciekawszych i jednocześnie reprezentatywnych dla całej polskiej sceny jazzowej na przestrzeni dziejów gatunku płyt jest zadaniem ciekawym i całkiem niełatwym. Nietrudno znaleźć całkiem sporo doskonałym albumów. Dla fanów każdego z naszych wielkich muzyków wyzwaniem będzie wybranie najciekawszej płyty z dorobku ulubionego artysty i odrzucenie innych, tak, żeby zrobić miejsce dla pozostałych równie ważnych historycznie i artystycznie postaci. Każda z takich list układanych wielokrotnie różni się od innych, podobnie jak osobiste preferencje każdego słuchacza.


Na polskich listach przebojów jazzowych są oczywiście pozycje zupełnie bezdyskusyjne. Trudno wyobrazić sobie polski jazzowy top wszechczasów bez takich pozycji jak „Astigmatic” Krzysztofa Komedy, „Winobranie” Zbigniewa Namysłowskiego, czy „Time Killers” Wojciecha Karolaka, Tomasza Szukalskiego i Czesława Bartkowskiego. Ja przynajmniej takich zestawień nie spotkałem, oczywiście oprócz tych, które czynią niesłuszne założenie, że polski jazz zaczął się od Miłości, no może w zamierzchłych czasach od Young Power.

Oczywiście z czasem te najstarsze albumy trochę się starzeją, warto jednak do nich wracać, a także rozumieć, że nawet jeśli młodzi muzycy nie słuchają często starszych mistrzów, to muzyka ewoluuje w naturalny sposób i w każdym nowoczesnym graniu jest zawsze odrobina tradycji i doświadczeń starszych pokoleń muzyków.

W ciągu najbliższych 20 tygodni zamierzam przedstawić na antenie naszą redakcyjną listę 20, być może 25 najważniejszych polskich płyt jazzowych, w ramach projektu, nazwanego w dość oczywisty sposób Polish Jazz. Listy wybranych albumów nie uda się oczywiście do końca utrzymać w tajemnicy. To jednak nie będzie lista przebojów, nie będzie tu miejsca pierwszego, bo nie może też być wśród arcydzieł gatunku miejsca ostatniego. Poza tym wszystko, co podkreślam po raz kolejny, zależy od muzycznych preferencji.

Wśród naszych wyborów znajdziecie zarówno pozycje absolutnie oczekiwane, jak wspomniane już „Astigmatic”, „Winobranie”, czy „Time Killers”. Będzie też kilka pozycji mniej znanych, ale równie ważnych i muzycznie interesujących. Dlatego właśnie, żeby nie zaczynać zestawienia, tak jak większość podobnych, od „Astigmatic”, chciałbym zacząć od „Wave” Marka Blizińskiego, albumu, który znalazł się całkiem niedawno w naszym światowym Kanonie Jazzu, a który z pewnością również mieści się w moim i naszym redakcyjnym TOP 25 jazzu polskiego, pozostając jednak dla wielu, szczególnie młodszych słuchaczy pewną niespodzianką, co wiem po komentarzach do tego albumu, które pojawiały się po jego przedstawieniu w Kanonie światowym.

Marek Bliziński był i jest jedną z legendarnych postaci polskiego jazzu. Dziś mimo niezwykle ilościowo skromnego dorobku nagraniowego ciągle uważany jest za jednego z najważniejszych polskich gitarzystów. Album „Wave” stanowi w zasadzie jego jedyny autorski projekt.

Dyskografię Marka Blizińskiego uzupełnia kilka stricte jazzowych albumów nagranych z Januszem Muniakiem i Janem Ptaszynem Wróblewskim i całkiem dziś zapomniana płyta „Constellation” Ryszarda Szeremety. Fani mogą do tego dołożyć archiwalia zespołu Czterech i ciekawe nagrania grupy Bemibek oraz solówki zagrane na płytach Ewy Bem i Maryli Rodowicz.

„Wave” jest jedynym solowym albumem Marka Blizińskiego, który w latach osiemdziesiątych rywalizował o tytuł najciekawszego polskiego gitarzysty z Jarosławem Śmietaną. Rozwój jego talentu przerwała choroba, która doprowadziła do przedwczesnej śmierci w 1989 roku.

Według zgodnie brzmiących wspomnień tych, którzy z nim współpracowali, był perfekcjonistą. Z brzmienia genialnego albumu „Wave” nie był zadowolony. Rozpoczął budowę własnego studia nagraniowego, chcąc mieć pełną kontrolę nad brzmieniem swoich kolejnych produkcji. Po nagraniu debiutanckiego albumu współpracował z grupą Air Condition Zbigniewa Namysłowskiego i chcąc zebrać fundusze niezbędne do budowy wymarzonego studia, pływał na statkach wycieczkowych. To właśnie podróże spowodowały najprawdopodobniej pogorszenie jego stanu zdrowia, bowiem po podobno udanej operacji raka skóry lekarze zalecili mu spokojny tryb życia i unikanie słońca. To nie było możliwe na statkach pływających po karaibskich wyspach. Jego podręcznik „Gitara jazzowa” do dziś jest poszukiwaną przez początkujących gitarzystów i uznaną publikacją.

„Wave” zawiera melodie grywane często przez tych gitarzystów, których muzyka inspirowała Marka Blizińskiego. Uwielbiał klasyków jazzowej gitary – Jima Halla, Wesa Montgomery i Joe Passa. Sam dużo komponował, jednak na swojej pierwszej i jak się miało później okazać ostatniej płycie postanowił sięgnąć do jazzowych klasyków. Z dwu sekcji rytmicznych towarzyszących gitarzyście zdecydowanie lepiej wypadają nagrania dokonane w towarzystwie Zbigniewa Wegehaupta i Czesława Bartkowskiego. Jednak nawet niekoniecznie genialna w klasycznym swingującym repertuarze sekcja złożona z Pawła Jarzębskiego i Janusza Stefańskiego nie przeszkadza w prezentacji niezwykłego talentu Marka Blizińskiego.

Genialne wyczucie jazzowej frazy, swoboda improwizacyjna i doskonała artykulacja osiągnięta dzięki niekończącym się ćwiczeniom wyróżniają wszystkie nagrania Marka Blizińskiego. Wrażliwość, wiedza, inwencja i pomysłowość – to wszystko zawarł na swojej jedynej autorskiej płycie – Wave”, albumie, który jest jedną z najważniejszych polskich jazzowych płyt wszechczasów, nawet jeśli miał być tylko początkiem.

Marek Bliziński
Wave
Format: CD
Wytwórnia: Poljazz
Numer: 5907513047827

20 lutego 2018

Marek Bliziński – Wave

Marek Bliziński był i jest jedną z legendarnych postaci polskiego jazzu. Dziś mimo niezwykle ilościowo skromnego dorobku nagraniowego ciągle uważany jest za jednego z najważniejszych polskich gitarzystów. Album „Wave” stanowi w zasadzie jego jedyny autorski projekt.

Dyskografię Marka Blizińskiego uzupełnia kilka stricte jazzowych albumów nagranych z Januszem Muniakiem i Janem Ptaszynem Wróblewskim i całkiem dziś zapomniana płyta „Constellation” Ryszarda Szeremety. Fani mogą do tego dołożyć archiwalia zespołu Czterech i ciekawe nagrania zespołu Bemibek oraz solówki zagrane na płytach Ewy Bem i Maryli Rodowicz.

„Wave” jest jedynym solowym albumem Marka Blizińskiego, który w latach osiemdziesiątych rywalizował o tytuł najciekawszego polskiego gitarzysty z Jarosławem Śmietaną. Rozwój jego talentu przerwała choroba, która doprowadziła do przedwczesnej śmierci w 1989 roku.

Według zgodnie brzmiących wspomnień tych, którzy z nim współpracowali, był perfekcjonistą. Z brzmienia genialnego albumu „Wave” nie był zadowolony. Rozpoczął budowę własnego studia nagraniowego, chcąc mieć pełną kontrolę nad brzmieniem swoich kolejnych produkcji. Po nagraniu debiutanckiego albumu współpracował z grupą Air Condition Zbigniewa Namysłowskiego i chcąc zebrać fundusze niezbędne do budowy wymarzonego studia, pływał na statkach wycieczkowych. To właśnie podróże spowodowały najprawdopodobniej pogorszenie jego stanu zdrowia, bowiem po podobno udanej operacji raka skóry lekarze zalecili mu spokojny tryb życia i unikanie słońca. To nie było możliwe na statkach pływających po karaibskich wyspach. Jego podręcznik „Gitara jazzowa” do dziś jest poszukiwaną przez początkujących gitarzystów i uznaną publikacją.

„Wave” zawiera melodie grywane często przez tych gitarzystów, których muzyka inspirowała Marka Blizińskiego. Uwielbiał klasyków jazzowej gitary – Jima Halla, Wesa Montgomery i Joe Passa. Sam dużo komponował, jednak na swojej pierwszej i jak się miało później okazać ostatniej płycie postanowił sięgnąć do jazzowych klasyków. Z dwu sekcji rytmicznych towarzyszących gitarzyście zdecydowanie lepiej wypadają nagranai dokonane w towarzystwie Zbigniewa Wegehaupta i Czesława Bartkowskiego. Jednak nawet niekoniecznie genialna w klasycznym swingującym repertuarze sekcja złożona z Pawła Jarzębskiego i Janusza Stefańskiego nie przeszkadza w prezentacji niezwykłego talentu Marka Blizińskiego.

Niezwykłe wyczucie jazzowej frazy, swoboda improwizacyjna i doskonała artykulacja osiagnięta dzięki niekończącym się ćwiczeniom wyróżniają wszystkie nagrania Marka Blizińskiego. Wrażliwość, wiedza i niekończąca się inwencja i pomysłowość – to wszystko zawarł na swojej jedynej autorskiej płycie – Wave”, albumie, który jest jedną z najważniejszych polskich jazzowych płyt wszechczasów, nawet jeśli miał być tylko początkiem.

Marek Bliziński
Wave
Format: CD
Wytwórnia: Poljazz
Numer: 5907513047827