Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulf Wakenius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulf Wakenius. Pokaż wszystkie posty

26 września 2019

Birdland – CoverToCover Vol. 11


Birdland” to legenda dla fanów fusion, elektrycznego jazzu, Weather Report, Jaco Pastoriusa, Wayne’a Shortera i przede wszystkim kompozytora niezwykle przebojowego tematu – Joe Zawinula. Gdyby w jazzie liczyły się przeboje, Joe Zawinul byłby jednym z najważniejszych artystów wszechczasów, choć znam takich, dla których i tak jest najważniejszą postacią XX wieku. Oprócz „Birdland” Zawinul od niechcenia napisał „Mercy, Mercy, Mercy” i „Country Preacher” dla Juliana Cannoballa Adderleya. To było w końcówce lat sześćdziesiątych, zanim przeszedł na elektryczną stronę mocy. Owo przejście na elektrykę wykonał Zawinul w najlepszy możliwy sposób – wnosząc sporo, w tym kompozycje na sesje Milesa Davisa do „In A Silent Way” i „Bitches Brew”.


Razem z Wayne Shorterem założyli Weather Report. Tam właśnie powstał słynny „Birdland”, którego tytuł uczcił znany nowojorski klub jazzowy, który zresztą w czasie, kiedy powstawał „Birdland” nie istniał, został bowiem zamknięty w 1965 roku. Reaktywacja nastąpiła dopiero w niespełna dekadę po powstaniu kompozycji Zawinula. Sam muzyk zaczynał w Wiedniu jako akordeonista i etatowy pianista sesyjny lokalnego oddziału firmy Polydor. Do Stanów Zjednoczonych trafił w 1959 roku. Mimo fascynacji instrumentami elektrycznymi nigdy nie porzucił do końca klasyki. W 1988 roku z Friedrichem Guldą nagrał na dwa fortepiany muzykę Brahmsa. Podobnie chwytliwych melodii napisał wiele, jednak to „Birdland” jest jego najbardziej znaną kompozycją, po części również dlatego, że ukazał się po raz pierwszy na jednym z najlepszych albumów Weather Report – „Heavy Weather”.

Już dwa lata po wydaniu Jon Hendricks dopisał do melodii tekst, a z popularności melodii skorzysał zespół Manhattan Transfer. Po latach historię jazzu – klubu Birdland i muzyki tam granej z udziałem chyba najbardziej gwiazdorskiej obsady płyty jazzowej wszechczasów. W ten sposób w utworze zagrali Miles Davis, Dizzy Gillespie i wielu innych. Po raz ostatni w studiu nagraniowym na sesji rejestrującej „Back On The Block” pojawiły się Ella Fitzgerald i Sarah Vaughan. Zagrali też młodsi muzycy, którzy nie mieli szansy grać w starym Birdland.

Muzyka Joe Zawinula to doskonale napisane melodie, którym nie musi towarzyszyć rozbudowane elektroniczne instrumentarium i pulsujący bas Jaco Pastoriusa. Można też zupełnie inaczej, szczególnie w rodzinnej Austrii, której jest jazzowym bohaterem. W 2013 roku niezwykły projekt nagrała czwórka muzyków grających na akustycznych instrumentach smyczkowych pod nazwą radio.string.quartet.vienna. Kariera uczestniczącej w tym nagraniu wiolonczelistki Asji Valcic rozwija się doskonale. To nazwisko musicie koniecznie zapamiętać.

„Birdland” można zagrać jeszcze prościej niż na cztery smyczki. Udowodnił to rodzinny duet ojca i syna – Ulfa i Eric’ka Wakeniusów – nagranie z albumu „Father And Son” urzeka prostotą i zachowaniem wszystkich przebojowych cech jednego z najbardziej rozpoznawanych jazzowych przebojów wszechczasów.

Utwór: Birdland
Album: Heavy Weather
Wykonawca: Weather Report
Wytwórnia: Sony
Rok: 1977
Numer: SRCS 9146
Skład: Joe Zawinul – Rhodes, el. p, p, synth, Wayne Shorter – ts, ss, lyricon, Jaco Pastorius – b, Alex Acuna – conga, perc, Manolo Badrena – conga, perc.

Więcej o tym albumie przeczytacie tutaj: Weather Report - Heavy Weather

Utwór: Birdland
Album: Father And Son
Wykonawca: Ulf Wakenius / Eric Wakenius
Wytwórnia: ACT Music
Rok: 2017
Numer: ACT 9843-2
Skład: Ulf Wakenius -g, Eric Wakenius – g.

Więcej o tym albumie przeczytacie tutaj: Ulf & Eric Wakenius - Father And Son

Utwór: Birdland
Album: Posting Joe: Celebrating Weather Report - Live
Wykonawca: radio.string.quartet.vienna
Wytwórnia: ACT Music
Rok: 2013
Numer: ACT 9553-2
Skład: Bernie Mallinger – viol, Igmar Jenner – viol, Cynthia Liao – vio, Asja Valcic – cello.


Utwór: Birdland
Album: Back On The Block
Wykonawca: Quincy Jones (Various Artists)
Wytwórnia: Jazz Corner Of The World / Birdland
Rok: 1989
Numer: 075992602020
Skład: Kool Moe Dee – rap, Big Daddy Kane – rap, Joe Zawinul – kbd, Ian Prince – kbd, Larry Williams – kbd, sax, Michael Boddicker -synth, prog, Michael Casey Young  - synth, prog, Ella Fitzgerald – voc, Sarah Vaughan – voc, Dizzy Gillespie – tp, Miles Davis – tp, Jerry Hey -tp, Gary Grant -tp, James Moody - sax, Bill Reichenbach  - tromb, George Benson – g, Nathan East -b, Bill Summers – perc, Quincy Jones – effects, Rod Temperton – effects, Ian Underwood – effects.

Więcej o tym albumie przeczytacie tutaj: Quincy Jones – Back On The Block

19 kwietnia 2017

Ulf & Eric Wakenius - Father And Son

Ojciec i syn. Syn utalentowany i mający jeszcze całą muzyczną karierę przed sobą, wyposażony w talent odziedziczony po ojcu, choć realizujący się w zupełnie innej muzycznej stylistyce. Obaj doskonale potrafiący wykorzystać brzmieniowe walory gitar akustycznych. Repertuar, którego logiki nie rozumiem, ale do którego nie mam żadnych uwag, podobnie jak do wykonania w sporej części znanym właściwie wszystkim melodii.

Ulf Wakenius – ojciec tytułowego duetu jest jazzowym gitarzystą światowego formatu, mającym w swojej muzycznej biografii współpracę z wielkimi sławami. Sam wspomina często Oscara Petersona, Pata Metheny, Herbie Hancocka i wielu innych. Z tych nazwisk, których nie wymienia tak często, ja pozwolę sobie przypomnieć Nielsa-Henninga Orsteda Pedersena, bowiem płytę „Those Who Were” uważam za doskonałą. No i jeszcze skromną, ale zawsze dumnie wyglądającą w dyskografii płytę „Duke Ellington Swings” dokumentującą współpracę Ulfa Wakeniusa z artystami wspominającymi muzykę Duke Ellingtona, na której zagrał w towarzystwie Raya Browna. Do tego cała półka wyśmienitych produkcji zrealizowanych wspólnie z muzykami wytwórni ACT Music, w szczególności wokalistkami.

Eric Wakenius – syn słynnego ojca dopiero zaczyna swoją muzyczną drogę, choć ich wspólny album nie jest pierwszą okazją, kiedy zagrali razem. Eric pojawiał się okazjonalnie w kilku utworach na wcześniejszych albumach swojego ojca.

Przedziwnie wybrany repertuar albumu stanowi okazję do muzycznych dekonstrukcji znanych melodii. Kluczowym słowem jest z pewnością słowo „muzycznych”, bowiem gitarowych fajerwerków na płycie nie znajdziecie, pomimo faktu, że jeden z utworów poświęcony jest pamięci Paco de Lucii. „Father And Son” to nie najszybsze możliwe akustyczne pasaże, czy porywające sprawnością techniczną aranżacje, budzące zachwyt jedynie tych, którzy sami spróbują je zagrać na gitarach.

Album jest zbiorem doskonale wymyślonych muzycznych miniaturek, przemyślanych intepretacji znanych kompozycji (uzupełnionych tymi, które napisał Ulf Wakenius). Niemal każdy utwór przynosi zdumiewające odkrycia, będąc perfekcyjnym przystosowaniem melodii, które znamy z wykonań w dużych składach, często pełnych głośnych instrumentów elektrycznych. Trzeba naprawdę wybitnej muzycznej wyobraźni, żeby znaleźć nowe, odkrywcze pomysły na grane tysiące razy „Birdland” Joe Zawinula i „Eleanor Rigby” Johan Lennona i Paula McCartneya. W zestawie są jeszcze średnioweczna angielska, nietypowa muzycznie ballada „Scarborough Fair”, powszechnie kojarzona ze wspólnym nagranie Paula Simona i Arta Garfunkela i ukradziona przez Boba Dylana do tekstu „Girl From The North Country”, „Once Upon A Time In America” Ennio Morricone z filmu o tym samym tytule i przypomnienie dwu kompozycji Esbjorna Svenssona. Przedziwna to mieszanka, uzupełniona utworem tytułowym z repertuaru Cata Stevensa.

„Father And Son” jest doskonałym przykładem tego, jak można za pomocą najprostszych możliwych środków – dwu gitar akustycznych stworzyć wyśmienity album w oparciu o znane melodie. Na tej płycie podoba mi się każdy dźwięk, może za wyjątkiem śpiewu Erica Wakeniusa, który z pewnością nie jest równie doskonały, co jego umiejętność gry na gitarze. Na szczęście ten problem dotyczy jedynie 3, a w zasadzie dwu utworów…

Ulf & Eric Wakenius
Father And Son
Format: CD
Wytwórnia: ACT Music
Numer: ACT 9843-2

26 grudnia 2016

Iiro Rantala, Viktoria Tolstoy, Ulf Wakenius, Lars Danielsson, Morten Lund - Lost Hero - Tears For Esbjorn: Jazz At Berlin Philharmonic V

Esbjorn Svensson to już dziś postać legendarna, dla wielu skandynawskich muzyków wręcz kultowa. Nagrań wspominających koncertowe hity zespołu e.s.t. powstało wiele. Takie albumy korzystają z geniuszu kompozytorskiego Esbjorna Svenssona, który wraz z zespołem potrafił połączyć niezwykle trafnie jazzowe frazy z rockową dynamiką i przebojowością koncertów.

Każdy z piątki muzyków zaangażowanych w nagranie „Lost Here – Tears For Esbjorn” z pewnością spotkał się nie raz z Esbjornem Svenssonem. Każdy mógłby opowiedzieć swoją historię, może o muzyce rozmawiali, grali na jednej scenie tego samego dnia, choć niekoniecznie razem, albo wsłuchiwali się w nagrania e.s.t. rozwijając swoje muzyczne zainteresowania. Dziś trudno odnaleźć skandynawskiego muzyka jazzowego, który nie jest w jakiś sposób pod wpływem Esbjorna Svenssona. W szczególności trudno znaleźć takiego wśród pianistów.

Iiro Rantala – muzyczny lider grupy wspominającej Esbjorna Svenssona z pewnością również zna wszystkie nagrania e.s.t. na pamięć. Z pewnością słuchał ich, kiedy nie był jeszcze uznanym europejskim pianistą i kiedy mógł jedynie pomarzyć o nagrywaniu płyt dla ACT Music.

Album został nagrany w berlińskiej Filharmonii i ukazał się, jako piąty już odcinek cyklu „Jazz At Berlin Philharmonic” wspomniaej już wytwórni ACT. Wspaniałe otwarcie koncertu w postaci wykonania kompozycji „Tears For Esbjorn” napisanej przez Iiro Rantalę, zapewnił sam autor w towarzystwie Ulfa Wakeniusa i Larsa Danielsona. Pięknie napisana melodia nie po raz pierwszy zabrzmiała w Berlinie. Wielokrotnie wracałem na radiowej antenie do jej wykonania przez duet Iiro Rantali i Michaela Wollnego. Ta kompozycja znalazła się również na pierwszym solowym albumie Iiro Rantali – płycie „Lost Heroes”.

Równie piękną melodię, w dodatku z niezwykle emocjonalnym tekstem – „Love Is Real” prezentuje Viktoria Tolstoy. Ten utwór ukazał się w 2003 roku ukryty na końcu albumu „Seven Days Of Falling” tria e.s.t., wtedy zaśpiewany przez autora tekstu – syna Charlie Hadena Josha. Do dziś nie wiem, dlaczego zespół postanowił schować ten utwór. Dalej pojawiają się kolejno kompozycje znane z albumów e.s.t. w tym „Shining On You”, napisany przez Esbjorna Svenssona dla Viktorii Tolstoy na jej wydany w 2004 roku album o tym samym tytule, na którym zresztą zagrał ukrywając się pod pseudonimem Bror Falk.

We wspomnieniach o e.s.t. nie mogło oczywiście zabraknąć kompozycji, które często były kulminacyjnym punktem programu występów tego zespołu – „Dodge The Dodo” i „From Gagarin’s Point Of View”.

„Lost Hero – Tears For Esbjorn” to z pewnością był niezwykły koncert, przepiękne wspomnienie niezwykłego talentu, jednego z najważniejszych muzyków jazzowych końcówki dwudziestego wieku. Sam Esbjorn Svensson, gdyby żył, miałby dziś 52 lata. W czasie swojej kariery zdążył napisać i zagrać wiele wspaniałych melodii. Warto je przypominać, jednak za każdym razem kiedy ktroś po nie sięga, oprócz pięknych przeżyć mam poczucie żalu, że po raz kolejny tragiczny wypadek zabrał tak wielki talent.

Iiro Rantala, Viktoria Tolstoy, Ulf Wakenius, Lars Danielsson, Morten Lund
Lost Hero - Tears For Esbjorn: Jazz At Berlin Philharmonic V
Format: CD
Wytwórnia: ACT
Numer: ACT -9815-2

09 listopada 2016

Gerardo Nunez & Ulf Wakenius feat. Cepillo – Logos

Album „Logos” jest oczywistą kontynuacją wydanego w 2015 roku nagrania koncertowego „Jazzpana Live”, nagranego z udziałem większej ilości artystów, będącego z kolei kontynuacją projektu Jazzpana, którego korzenie sięgają początków wytwórni ACT Music, czyli roku 1992.

Wtedy udało się zgromadzić całą plejadę wielkich nazwisk, w tym między innymi Michaela Breckera, Ala Di Meolę i Petera Erskine’a. Z czasem ów projekt stawał się nieco mniej wystawny produkcyjnie, pozostawał jednak niezwykle intrygujący muzycznie. Najnowsza odsłona tej muzycznej koncepcji połączenia flamenco, rytmów pochodzących z Argentyny i Brazylii i jazzowych inspiracji to w zasadzie duet dwu ciekawych gitarzystów z niewielkim, choć zdecydowanie istotnym udziałem muzyków dbających o dopełnienie przeróżnymi dźwiękami dominującego na płycie hiszpańskiego brzmienia.

Gerardo Nunez i Ulf Wakenius to bez wątpienia wirtuozi gitary. To może potencjalnego nabywcę niepokoić. Wątpliwości jednak nie ma, obu udało się uniknąć technicznych fajerwerków i zbędnego popisywania się swoją techniką gry. Ulf Wakenius wyrasta na gwiazdę pierwszej wielkości, wielu widzi w nim dziś najważniejszego gitarzystę jazzowego wśród żyjących, przynajmniej w Europie. Ja do takich klasyfikacji uciekam, choć z pewnością współpraca Ulfa Wakeniusa z Oscarem Petersonem wprowadziła go na trwałe na światowe jazzowe salony. Gitarzyści odnajdą w grze szwedzkiego wirtuoza unikalne, wymyślone przez niego samego zagrywki pozwalające mu dawać solowe koncerty bez potrzeby poszukiwania dodatkowych instrumentów rytmicznych. Warto dodać, że osiąga takie łatwo rozpoznawalne i unikalne brzmienie jedynie z pomocą własnych palców, niezwykłej muzycznej wyobraźni i prostej akustycznej gitary.

Gerardo Nunez nawet w Hiszpanii nazywany jest godnym następcą króla flamenco, zmarłego w 2014 roku Paco De Lucii. Z tym twierdzeniem nie potrafię się do końca zgodzić, chyba trochę za wcześnie, a ową koronę Gerardo Nunez dostał głównie dlatego, że po odejściu legendarnego muzyka tron był wolny… Jak dla mnie Nunez musi się jeszcze trochę wykazać. Co prawda nie jestem w zasadzie w stanie wysłuchać dziś z przyjemnością „Friday Night In San Francisco”, głównie w związku z nieuleczalnym niestety przedawkowaniem tymi dźwiękami z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Kasetę magnetofonową z niezupełnie oryginalnym nagraniem tej płyty wydaną w Polsce zostawiłem sobie na pamiątkę i ku przestrodze, żeby już na zawsze wiedzieć, że nawet z najlepszą muzyką nie można przesadzać.

Kiedy porównuję Gerardo Nuneza do Paco De Lucii, mimowolnie porównuję również „Logos” do niezapomnianego nagrania z 1981 roku. To oczywiście porównanie zupełnie bez sensu, bowiem każde muzyczne porównanie jest bez sensu, to nie sport, gdzie ktoś musi wygrać. Tu chodzi o przyjemność, a tą mam z wysłuchania „Logos” niewątpliwą, czego najlepszym dowodem jest fakt, że z tym albumem przejechałem ładnych parę tysięcy kilometrów samochodem w krótkie wakacyjne noce. Mimo wszystko z tego zupełnie pozbawionego sensu porównania wychodzi mi, że Gerargo Nunezowi brakuje nieco ognia, energii, która mnie, człowiekowi słuchającego flamenco raczej okazjonalnie, kojarzy mi się z tym stylem.

Szukając zgrabnych epitetów, można „Logos” nazwać muzyką świata, albo fuzją różnych stylów. Dla mnie przeważa tu jednak flamenco, nie tylko w związku z faktem, że wszystkie oprócz jednej kompozycji są autorstwa Gerardo Nuneza. Również dlatego, że oprócz dwójki wspaniałych gitarzystów, pozostali muzycy pojawiający się na płycie w nienachalny sposób uzupełniają muzyczny dialog gitar o dźwięki znane z typowych nagrań z Andaluzji. Odpowiedzialny za dźwięki perkusyjne Cepillo, ubarwiający kilka utworów klimatycznymi zaśpiewami Cancun, czy wreszcie Carmen Cortes i Isabel Nunez, których udział opisany jest na okładce jako muzyków odpowiedzialnych za palmas i jaleos, czyli charakterystyczne dla kultury flamenco i występów na żywo przytupywanie, okrzyki i klaskanie.

Czy „Logos” dorównuje innym nagraniom z cyklu Jazzpana, musicie sprawdzić sami. Czy Gerardo Nunez jest godnym następcą króla Paco, również pozostawiam Waszej ocenie. Mnie ten album sprawił wiele przyjemności będąc jednym z tych, na których jest raczej mnie dźwięków niż więcej, a to czasem zdecydowanie lepszy wybór, szczególnie wieczorową porą.

Gerardo Nunez & Ulf Wakenius feat. Cepillo
Logos
Format: CD
Wytwórnia: ACT
Numer: ACT 9822-2

18 lipca 2015

Gerardo Nunez & Ulf Wakenius – Jazzpana Live

Projekty „Jazzpana” zajmują szczególną rolę w historii wytwórni ACT Music. Według wstępniaka do najnowszego wcielenia tego projektu, pierwsza „Jazzpana” firmowana nazwiskami mało wówczas znanego Vince Mendozy i Arifa Mardina była pierwszym albumem zarejestrowanym przez wytwórnię. Być może tak było, w końcu u źródła wiedzą lepiej. Jeśli jednak zakładać, że płytom nadawano numery katalogowe zgodnie z chronologią, to wcześniej ukazało całkiem sporo płyt, a pierwszą pozycją z numerem rozpoczynającym się od 92 był koncertowy album Joe Passa z filharmonikami z Hamburga. Ciekawostką historyczną już dziś pozostaje fakt, że pierwszą płytą wydaną przez ACT Music, a dziś poszukiwaną przez kolekcjonerów, jest album „Lost Blues Tapes” z unikalnymi nagraniami Johna Lee Hookera, Buddy Guy’a, Sonny Boy Williamsona i innych sław amerykańskiego bluesa, zarejestrowanymi w Niemczech w połowie lat sześćdziesiątych.

Pierwsza „Jazzpana” z pewnością byłaby dziś trudna do powtórzenia, bowiem zgromadzenie w jednym miejscu tylu gwiazd dziś przekracza budżet nawet najprężniej działającej wytwórni. Zwykle również oznacza niekoniecznie najlepsze wykorzystanie potencjału wszystkich uczestników nagrania. Za sesjami typu All Stars nie przepadam, choć z pewnością gwiazdorska obsada pomaga sprzedać płytę. Pierwszy album z serii, nagrany w 1992 roku zgromadził całą plejadę gwiazd, w tym między innymi Michaela Breckera, Ala Di Meolę, Petera Erskine’a. Zagrała do dziś nagrywająca dla ACT Music orkiestra WDR Big Band dowodzona przez Vince’a Mendozę, który wtedy dopiero startował do wielkiej muzycznej kariery. To właśnie jego aranżacje są dla tego albumu najważniejsze.

Kolejna edycja projektu to rok 2000 – postaciami z okładki są Gerardo Nunez i Chano Dominguez – muzycy obecni również na najnowszej, koncertowej wersji projektu. Wtedy gościnnie zagrał Michael Brecker, a dla mnie najważniejszymi postaciami na „Jazzpana II” jest dwójka genialnym basistów – Carles Benavent i Renaud Garcia-Fons.

Najnowsza „Jazzpana” to nagranie koncertowe, a właściwie zbiór koncertowych nagrań z udziałem Gerardo Nuneza i Chano Domingueza. To również projekt zdecydowanie bardziej kameralny. Jak zawsze zaskakujący, choć z pewnością zachowujący zasadę zderzenia muzyki hiszpańskiej i jazzowych improwizacji.

Ulf Wakenius to muzyk niezwykle uniwersalny, kiedy usłyszałem, że razem z Gerardo Nunezem nagrali nową „Jazzpanę” nieco się zaniepokoiłem, pomyślałem bowiem przez moment, że powstanie gitarowa superprodukcja z masą zupełnie niepotrzebnych i zdecydowanie za szybkich dźwięków. Powstało, na szczęście coś zupełnie innego.

W zasadzie każdy utwór na płycie to osobna muzyczna kreacja. Mnie chyba najbardziej podoba się nagrana solo przez Chana Domingueza kompozycja „Para Chick” – zgaduję, że dedykowana Chickowi Corea, stanowiąca fantastyczną muzyczną łamigłówkę z całą masą cytatów, których odnajdowanie i identyfikowanie zajmie Wam długie godziny. Podobnie skonstruowany jest utwór „Alma De Mujer” również autorstwa Chano Domingueza.

Równie pięknie brzmi „Blues For Pablo” Gila Evansa dzięki zupełnie zaskakującemu brzmieniu saksofonu Christofa Lauera, którego dotąd kojarzyłem raczej ze zdecydowanie bardziej awangardowego podejścia do improwizacji, czego najlepszym przykładem jest dekonstrukcja muzyki grupy Police, jaką wykonał wraz z Jensem Thomasem na płycie „Shadows In The Rain”, również wytwórni ACT Music.

Każdy z utworów ma swoje mocne strony, byłoby nietaktem pominąć wyśmienicie dysponowanego basistę Omara Rodrigueza Calvo. Kulminacją albumu jest zapis bisów jednego z koncerów, zamykającego album utworu „Calima” Gerardo Nuneza. To właśnie w tym utworze gra większość muzyków i dochodzi w największym stopniu do znanej z poprzednich edycji projektu fuzji hiszpańsko-amerykańskiej.

Albumowi brakuje nieco muzycznej spójności, ale to kwestia nastawienia – każdy z utworów osobno brzmi fantastycznie, a z pewnością ci z Was, którzy nie znają poprzednich dwu albumów „Jazzpana” po wysłuchaniu najnowszej edycji zechcą sięgnąć po poprzednie.

Gerardo Nunez & Ulf Wakenius
Jazzpana Live
Format: CD
Wytwórnia: ACT Music!

Numer: ACT 9585-2

04 marca 2014

Ulf Wakenius Solo - Momento Magico

ACT Music sypie ostatnio świetnymi nowościami. Kolejną niezwykłą premierą początku 2014 roku jest solowy album Ulfa Wakeniusa. Tego gitarzystę większość kojarzy z jednym z ostatnich kwartetów Oscara Petersona. Dla wielu fanów jazzu to nobilitacja podobna, jak fakt udziału w którymś z nagrań Milesa Davisa. Większość tekstów o Johnie Scofieldzie, czy Kenny Garrecie, zupełnie niesłusznie zaczyna się właśnie od wspomnienia ich gry z Milesem Davisem. Tymczasem obaj zrobili już w muzyce dużo, dużo więcej.

Tymczasem fakt udziału w zespole Oscara Petersona powinien być i de facto jest dużo większym wyróżnieniem. Po pierwsze dlatego, że muzyków, którzy na dłużej niż jakieś jedno przypadkowe nagranie zaistnieli w zwykle kameralnych zespołach Oscara Petersona jest zwyczajnie mniej. Po drugie dlatego, że oprócz zdolności wolnej improwizacji i podążaniem za dźwiękami wielkiego mistrza musieli mieć jeszcze opanowany niezwykle obszerny repertuar.

Ulf Wakenius to nie jest jednak jedynie ex gitarzysta z zespołu Oscara Petersona. Grał też z Rayem Charlesem. Uczestniczył w wielu nagraniach artystów z wytwórni ACT. Ma na swoim koncie wiele albumów, w których wystąpił w roli lidera. Nie jest jedynie europejskim muzykiem. Stworzył dla wielu legendarny zespół elektryczny między innymi z saksofonistami – Billem Evansem i Bobem Bergiem, Larsem Danielssonem na kontrabasie i Jackiem DeJohnette na bębnach.

Solowe nagranie zrealizowane w całości na akustycznych gitarach to jednak wielkie wyzwanie i pomysł dość ryzykowny. W szczególności jeśli nie chce się stworzyć wirtuozerskiej płyty, którą będą zachwycać się jedynie gitarzyści zazdroszcząc, że tak nie potrafią.

Ulf Wakenius nagrał wyśmienity album. Jednorodny stylistycznie, autorski,, a jednocześnie szalenie różnorodny. W zasadzie autorski komentarz muzyka zamieszczony na płycie wyjaśnia wszystko.

Znajdziecie tu utwory z pozoru skrajnie różne. Album otwiera „Ballad for E” – kompozycja Magnusa Ostroma poświęcona pamięci Esbjorna Svenssona. Jeśli jednak oczekujecie skandynawskiej powściągliwości – posłuchajcie dalej – „Momento Magico” Ulf Wakenius napisał i zagrał dla Youn Sun Nah. To utwór, który zagrali razem na płycie „Lento”. Klimat muzyki indyjskiej brzmi w „Hindustan Blues”, a chiński w „The Dragon”. To wszystko przy pomocy prostej akustycznej gitary. Jest też utwór w klimacie z Mali – inspirowany muzyką Vieux Farki Toure. Zaraz obok znajdziecie Erika Satie i Larsa Danielssona. Jest też „Sugar Man” – modnego ostatnio w związku z filmem Sixto Rodrigueza i wspomnienie Oscara Petersona i Wesa Montgomery w postaci kompozycji „Notes For OP And Wes”.

To wszystko proste, prawdziwe, spójne zupełnie pozbawione jakiś chwytów pod publiczkę, dla ludzi oczekujących jakiś gitarowych fajerwerków. Zupełnie zdumiewające i zachwycające. Mało dziś wytwórni, które zdecydowałyby się wydać taką płytę. Choć powinien mieć ją każdy, pewnie niewielu zaryzykuje. Jednak zdecydowanie warto, a wytwórni ACT Music należą się wielkie brawa za to, że wierzy w to, że muzyka jeszcze nie umarła i że ludzie to kupią.

Ulf Wakenius Solo
Momento Magico
Format: CD
Wytwórnia: ACT!

Numer: ACT 9565-2